Psychiatria dziecięca w zapaści

Tylko na diagnozę specjalisty rodzice cierpiących dzieci czekają rok - informuje w środowym wydaniu "Nasz Dziennik".

Słaba dostępność, niedostateczne finansowanie, braki kadrowe - to tylko niektóre bolączki psychiatrii dziecięcej. Sytuacja jest tragiczna - podaje "Nasz Dziennik".

Reklama

Z danych Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny za rok 2016 wynika, że z psychiatrycznej opieki ambulatoryjnej skorzystało ponad 1,5 mln osób. Najczęściej osoby te cierpią na zaburzenia nerwicowe związane ze stresem, bezsenność, hipochondrię, a także zaburzenia nastroju - pisze "Nasz Dziennik".

Z powodu depresji cierpi ponad pół miliona Polaków w wieku 15 lat i starszych.

- U dzieci i młodzieży to przede wszystkim zaburzenia zachowania i emocji. To ADHD, depresja, autyzm, choroba Aspergera, a także bulimia czy anoreksja. Do tego dochodzi uzależnienie od internetu i gier komputerowych. Na te choroby cierpi coraz więcej młodych - wylicza w "Naszym Dzienniku" dr n. med. Henryk Midro, psychiatra z białostockiego Centrum Medycznego "Opoka".

Brak kadry i niedoszacowanie procedur generuje wielomiesięczne kolejki do specjalistów. - Aby tylko zdiagnozować chorobę u dziecka, trzeba czekać prawie rok. A przecież w tym czasie ona się rozwija. Ze szkodą dla dziecka - mówi "Naszemu Dziennikowi" Henryk Midro.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje