Rosja: Udławiwszy się Ukrainą, UE "skonsumowała" Mołdawię

Partnerstwo Wschodnie przesuwa się na zachód - rolę Ukrainy przejmuje Mołdawia - wybija rosyjski "Kommiersant", relacjonując szczyt PW w Wilnie. "Udławiwszy się Ukrainą, Europa skonsumowała Mołdawię" - wtóruje mu "Komsomolskaja Prawda".

"Kommiersant" zauważa, że "gdy stało się jasne, iż zamiast triumfalnego wprowadzenia Ukrainy do europejskiej rodziny, w Wilnie będą miały miejsce dwa skromniejsze wydarzenia: parafowanie przez Mołdawię i Gruzję porozumień o stowarzyszeniu z Unią Europejską, UE szybko przygotowała dublera, któremu przyszło grać rolę triumfatora zamiast Kijowa".

Dziennik pisze, że "wybór padł na Mołdawię". "Jeden z najbiedniejszych krajów Europy, w którym tli się zamrożony konflikt naddniestrzański, a walka z korupcją i warunki prowadzenia biznesu nie raz były powodem narzekań w Europie, nagle stał się wzorem do naśladowania" - konstatuje.

Reklama

"Kommiersant" przytacza opinię Nicu Popescu z paryskiego Instytutu Studiów nad Bezpieczeństwem, który nie wykluczył, że "UE może teraz zechcieć uczynić z Mołdawii witrynę, by dać Kijowowi powód do zazdrości". "Jeśli Kiszyniowowi wszystko się uda - tak ze stowarzyszeniem, jak i z ruchem bezwizowym - to, co otrzyma od UE, w oczach Ukrainy będzie wyglądało jak utracone korzyści" - wyjaśnił ekspert.

Natomiast wielkonakładowa "Komsomolskaja Prawda", określając Partnerstwo Wschodnie jako "program związania republik dawnego ZSRR z Unią Europejską", wskazuje, że "Mołdawia nałyka się teraz eurointegracji w pełnym wymiarze". "W charakterze marchewki Komisja Europejska obiecała Kiszyniowowi zniesienie wiz. Nie powiedziała jednak, kiedy. Poza tym wszyscy Mołdawianie, którzy chcieli pojechać zarobkowo do Europy, już od dawna tam gastarbeitują" - pisze gazeta, mająca opinię tuby prezydenta Rosji Władimira Putina.

To UE szantażowała, nie Rosja

Z kolei rządowa "Rossijskaja Gazieta" podkreśla, że "na szczycie Partnerstwa Wschodniego prezydent Ukrainy wyjaśni Unii Europejskiej, do czego prowadzi szantaż". Umowę o stowarzyszeniu z UE, którą w Wilnie miała podpisać Ukraina, dziennik określa jako "epokową dla ogromnej armii europejskich rusofobów".

"Dyplomaci i politycy z wielu stolic europejskich nie tyle przekonywali Kijów, ile otwarcie naciskali, a nawet szantażowali" - ocenia "Rossijskaja Gazieta". "Wszelako strona unijna przesadziła i na jej otwarty szantaż Wiktor Janukowycz odpowiedział odmową podpisania w Wilnie czegokolwiek" - dodaje.

Zdaniem dziennika "w rzeczywistości stowarzyszenie jest w znacznie większym stopniu potrzebne Brukseli niż Kijowowi i to nie tylko z geopolitycznego, lecz także ekonomicznego punktu widzenia". "Niezagospodarowany rynek Ukrainy w warunkach kryzysu ma żywotne znaczenie dla europejskich firm, których towary od dawna pokrywa kurz w przepełnionych magazynach" - wyjaśnia.

Według "Rossijskiej Gaziety" "teraz to nie UE dyktuje Kijowowi, co ma robić, lecz władze Ukrainy tłumaczą Brukseli, na jakich logicznych i słusznych warunkach gotowe są prowadzić wzajemnie korzystne i nacechowane szacunkiem negocjacje o stowarzyszeniu".

Dowiedz się więcej na temat: Ukraina w UE | umowa stowarzyszeniowa UE-Ukraina

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje