"Rzeczpospolita" o więziennych łapówkach: 100 zł za wódkę, 65 tysięcy zł za wolność

Więzienni funkcjonariusze coraz częściej pomagają przemycać za mury zakładów karnych m.in. telefony komórkowe, alkohol, narkotyki czy elektroniczne gadżety. Oczywiście nie za darmo - donosi dziennik.

Za pomoc przy przemycie czy inne "przysługi", dzięki którym życie skazanych za kratami staje się lżejsze, więźniowie słono płacą. "Rzeczpospolita" publikuje cennik usług.

Reklama

Na przykład za wniesienie do więzienia pół litra wódki strażnik w Zakładzie Karnym we Wrocławiu pobierał 100 zł. Za gram marihuany czy amfetaminy pobierał odpowiednio 30 zł i 32 zł - tyle, ile narkotyki kosztują na czarnym rynku.

Dostarczenie telefonów komórkowych kosztował więźniów od 100 zł do 500 zł. Jeden ze skazanych zapłacił za sprzęt DVD 180 zł.

Więźniowie płacą również za inne "przysługi", jak na przykład przeniesienia do celi, w której siedział kompan skazanego (3 tysiące zł), czy umożliwiająca pracę za murami dobra opinia wystawiona przez wychowawcę (10 tysięcy zł).

Największy wydatek to 65 tysięcy zł za przerwę w odbywaniu kary albo wcześniejsze zwolnienie.

Dowiedz się więcej na temat: więziennictwo | przemyt | łapówki

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje