"Rzeczpospolita": Polityk PO "obawia się zrujnowania ciężkiej ośmioletniej pracy"

W dzisiejszej "Rzeczpospolitej" czytamy wywiad z politykiem Platformy Obywatelskiej Rafałem Grupińskim. "Obawiam się zrujnowania naszej ciężkiej ośmioletniej pracy i stabilnej gospodarki" – mówi.

W rozmowie z "Rzeczpospolitą" Grupiński komentuje m.in. listy wyborcze PO. Nietuzinkowym nazywa rozwiązaniem poseł nazywa wpisanie na listy PO Ludwika Dorna, czy Grzegorza Schetyny. Pytany o to, czy politycy skompromitowani afera taśmowa nie będą obciążeniem dla partii odpowiada, że są to politycy, którzy w większości stali się ofiarami nielegalnych nagrań.

Reklama

- W rozmowach prywatnych używa się swobodnego języka i sposobu rozmowy, a często też przerysowanego krytycznie wypowiadania się o różnych kwestiach. Taki jest uzus językowy i sytuacyjny podobnych rozmów. Ci politycy zapłacili już utratą funkcji ministerialnych. Teraz powinni ocenić ich wyborcy. To oni zdecydują, czy jest dla nich miejsce w parlamencie czy też nie - mówi polityk.

Podczas rozmowy pojawił się także wątek światopoglądowy.

- Poseł powinien tworzyć prawo z myślą o wszystkich obywatelach o często skrajnie różnych poglądach. My nie możemy np. zakazywać korzystania z metody in vitro osobom niewierzącym czy protestantom mieszkającym w Polsce. A PiS i oświadczenia episkopatu tworzą w Polsce atmosferę, w której prawo miałoby być tworzone tylko pod kątem sposobu myślenia jednej grupy społecznej - twierdzi Grupiński.

Polityk PO odniósł się także do bardzo dobrych wyników Prawa i Sprawiedliwości w ostatnich sondażach.

- PiS, co naturalne, karmi się sukcesem Andrzeja Dudy i jego wynikiem z wyborów prezydenckich. Myślę jednak, że tego pokarmu do trzeciej dekady października może im nie wystarczyć - twierdzi.

- Naszym sposobem nie może być takie działanie, jakie widzimy po politykach PiS, którzy obiecują dziesiątki miliardów złotych po to, żeby przekonać do siebie opinię publiczną. Bez kompletnego myślenia i odpowiedzialności za to, co z w efekcie przyniosą państwu i finansom publicznym. To karygodne - dodaje.

Na pytanie o szczegóły rywalizacji na linii PO-PiS, Grupiński odpowiada, że "rzeczywiście jest tak, że na polskiej scenie politycznej rywalizują dwa ugrupowania polityczne o różnej koncepcji państwa, koncepcji cywilizacyjnej, o innym spojrzeniu na rolę Kościoła w państwie, o odmiennym stosunku do granic wolności obywatelskiej".

- PO jest absolutnym zwolennikiem tej wolności, a PiS chce np. wprowadzić centralną instytucję polityczną do kontroli nad wszystkimi instytucjami państwa, które wypełniają swoje funkcje w imieniu obywateli czyli nowy Komitet Centralny Partii. Tu jest przepaść między nami. Warto uświadamiać wyborcom, że ta rywalizacja jest niezwykle istotna. Naszym zadaniem jest rywalizować i krytykować program PiS, bo on jest zagrożeniem dla przyszłego rozwoju Polski i stabilności gospodarki - mówi Grupiński.

- Obawiam się zrujnowania naszej ciężkiej ośmioletniej pracy, stabilnej gospodarki i finansów publicznych oraz pozycji na arenie międzynarodowej. Efektem będzie duże rozczarowanie społeczne. PiS składał obietnice we wszystkich zakątkach kraju i znacznej ich części na pewno nie zrealizuje, bo zabraknie pieniędzy. Zresztą wykręt będzie kłamliwy i prosty, już go słyszę: że to PO zostawiła państwo bez pieniędzy - dodaje.

INTERIA.PL/Rzeczpospolita

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy