Seremet: Co ja tu jeszcze robię?

Zamierzam wypełnić kadencję do końca, bo do tego zostałem powołany - powiedział w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" prokurator generalny Andrzej Seremet.

Odnosząc się do odmowy podpisania sprawozdania przez premiera stwierdził, że jest to mało komfortowa sytuacja, bo oznacza: "Kieruje pan firmą, która jest do niczego. To co pan tu jeszcze robi?".

Reklama

Nawiązując do oceny prokuratury przez ministra sprawiedliwości powiedział, że ocena podstawowych zadań, czyli czuwania nad ściganiem przestępstw i strzeżenie praworządności była pozytywna. Negatywna ocena dotyczy modelu pracy prokuratury, racjonalizacji rozmieszczenia kadry.

Dopytywany, czym się naraził - przyspieszeniem dymisji Sławomira Nowaka, zatrzymaniem osób zamieszanych w infoaferę i uderzeniem w polską prezydencję w UE - Seremet zapewnia: "Narażam się bezustannie poprzez decyzje prokuratorów. To był zbieg okoliczności. Nie da się dziś manewrować prokuraturą. Niezależność prokuratorów jest tak skonstruowana, że prokurator generalny nie może nadawać biegu określonym czynnościom, hamować ich lub przyspieszać według życzeń. Wszystko jest udokumentowane, każdy może sprawdzić, jaka była sekwencja zdarzeń".

Pytany o korupcję w Polsce, mówi, że sięga ona wysokich kręgów i wszystkich dziedzin życia. Jego zdaniem korupcja jest większa na szczeblu lokalnym, w samorządach.

Na pytanie o to, czy kolejne zatrzymania w aferze korupcyjnej uderzą w obóz rządzący, odparł: "Nie zamierzam nikogo straszyć, ale prokuratorzy ciężko pracują".

PAP/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Andrzej Seremet

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje