"Super Express": Policja boi się nagrań z monitoringu?

Coraz więcej wątpliwości w sprawie burdy z udziałem posła Przemysława Wiplera przed nocnym klubem. Jeden ze śledczych, który widział nagranie z monitoringu, przyznaje że sytuacja nie była taka jednoznaczna, jak to przedstawiają mundurowi - informuje "Super Express".

Gazeta dotarła do jednego z policjantów, który widział nagranie z monitoringu. Śledczy nie chce ujawniać swojego nazwiska, film bowiem został przekazany warszawskiej prokuraturze okręgowej jako materiał dowodowy. Przyznaje, że jest na nagraniu moment, kiedy Wipler odchodzi od miejsca bójki, ale zatrzymuje go policjant. Później szarpią się i przewracają na ziemię. Poseł otrzymuje ciosy pałką i zostaje potraktowany gazem pieprzowym. Policjantka, która podchodzi z drugiej strony, dostaje cios nogą od wierzgającego nogami Wiplera.

Reklama

Poseł uważa, że to policja złamała prawo.

"Sprawę bada prokuratura i to ona zdecyduje, co zrobić z nagraniem z monitoringu - informuje "SE" rzecznik stołecznej policji Mariusz Mrozek.

Super Express/INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Przemysław Wipler | policja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy