Wassermann w "Rzeczpospolitej": Nie jesteśmy zafiksowani na nazwisku Tusk

"We wrześniu chciałabym przesłuchać premiera Donalda Tuska" - powiedziała w wywiadzie dla "Rzeczpospolitej" posłanka PiS i przewodnicząca komisji śledczej ds. Amber Gold Małgorzata Wassermann. Wyznaczyła Donaldowi Tuskowi trzy terminy na przesłuchanie: połowa września, koniec września lub początek października. Jednocześnie stwierdziła, że nie można wykluczyć tego, że Donald Tusk stanie przed Trybunałem Stanu.

"Do połowy lipca planujemy zakończyć wątek służb skarbowych. We wrześniu chciałabym przesłuchać premiera Donalda Tuska. Przesłuchane zostaną również osoby, które miały być przesłuchane wcześniej, ale do tego nie doszło z przyczyn proceduralnych. Jestem na ukończeniu prac komisji" - wyjaśniła przewodnicząca komisji.

Reklama

Jednocześnie poinformowała, że wyznaczyła Tuskowi "trzy terminy na przesłuchanie, z uwagi na napięty kalendarz przewodniczącego Rady Europejskiej". Te terminy to "połowa września, koniec września, początek października" - czytamy w gazecie.

Na pytanie, czy Donald Tusk stanie przed Trybunałem Stanu, Małgorzata Wassermann odpowiedziała, że "niczego wykluczyć nie można". "Komisja po przesłuchaniu świadka zdecyduje, czy zawiadomienie pójdzie do prokuratury. Po przesłuchaniu Michała Tuska nie było zawiadomienia do prokuratury, może pójdzie zawiadomienie ze strony społecznej, co pokazuje, że nie jesteśmy zafiksowani na nazwisku Tusk" - dodała. 

Wassermann zapowiedziała, że raport końcowy komisji, który będzie musiała przygotować, zamierza napisać w przerwie wakacyjnej. "Raport pisany jest cały czas, bo nie dalibyśmy rady napisać go po dwóch latach, odtwarzając to, co było. Komisja skończy prace pod koniec października, raport będzie najpóźniej na początku listopada. Przesłuchania planujemy zakończyć we wrześniu-październiku" - wskazała Wassermann.

Zapytana - w kontekście ubiegania się o prezydenturę Krakowa - o swój zimny i smutny wizerunek prokuratorzycy, stwierdziła "Amber Gold to jedna z największych afer ostatnich lat, tutaj nie ma miejsca na żarty. Ale w kampanii chciałabym pokazać, że nie jestem taka, jaką pokazują mnie media. Na pewno nie jestem smutasem. Chcę uśmiechniętego Krakowa, pozytywnego, otwartego, bo i ja też taka jestem. Nie jestem prokuratorzycą Wassermann".

Więcej w "Rzeczpospolitej".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy