Wieliczka: Paraliż na dworcu PKP. Powodem zapałka

W poniedziałkowy poranek w Wieliczce miało miejsce dość nietypowe zdarzenie. Setki pasażerów nie mogły dotrzeć do pracy czy szkoły, a ruch został sparaliżowany. Wszystko przez… jedną zapałkę.

Kiedy w poniedziałek, tuż po godzinie 8:00, pasażerowie wsiadali  do pociągu relacji Wieliczka Rynek Kopalnia - Kraków, zapewne nie spodziewali się, że zamiast szybkiej podróży do stolicy Małopolski, czeka ich nerwowe oczekiwanie.

Reklama

Pociąg nie ruszył. Dopiero po 30 minutach, oczekujący pasażerowie zostali poinformowani, że nadjedzie drugi pociąg, do którego trzeba się przesiąść.

Okazało się, że przyczyną awarii była zapałka, którą ktoś włożył do zamka szklanych drzwi kabiny maszynisty. To uniemożliwiło maszyniście dostanie się do środka i kontynuowanie jazdy (maszynista na stacji zmieniał kabinę, przechodząc na drugi koniec pociągu - red.).

"Nie udało się wyjąć zapałki. Przecież nie będziemy rozbijać drzwi, kosztujących kilkanaście tysięcy złotych" - powiedział Annie Agaciak z "Kroniki Krakowskiej" maszynista. Dopiero fachowcy, którzy przybyli na miejsce, otworzyli drzwi.

Wskutek nieoczekiwanego postoju na stacji konieczne było odwołanie czterech innych pociągów na linii Wieliczka - Kraków.

Kolej zgłosiła sprawę na policję, która zajmie się poszukiwaniem sprawcy zamieszania (prawdopodobne, że "dowcipnisia" zarejestrowały kamery monitoringu).

Więcej na temat incydentu we wtorkowym wydaniu "Kroniki Krakowskiej".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje