"wSieci": BOR niepoważnie traktował bezpieczeństwo VIP-ów

Kontrolę pirotechniczną Tu-154M przed odlotem do Smoleńska szefostwo BOR zleciło magazynierowi po wylewie – donosi tygodnik "wSieci".

Dziennikarze "wSieci" Marek Pyza i Marcin Wikło donoszą o kolejnych nieprawidłowościach związanych z zabezpieczeniem lotu do Smoleńska prezydenckiego Tu-154M.

Reklama

Wspomniany magazynier to funkcjonariusz odsunięty od wykonywania zadań pirotechnicznych ze względu na stan zdrowia, o co wnioskowała komisja lekarska. A jak wskazują autorzy artykułu, czynności związane z kontrolą samolotu wymagają dobrej sprawności fizycznej.

Dodatkowo, 10 kwietnia nad ranem nie sprawdzono pod kątem pirotechnicznym maszyny wyznaczonej jako zapasowa dla prezydenta (samolot, którym ostatecznie polecieli dziennikarze).

Niejasne są także relacje funkcjonariuszy sprawdzających Tu-154. Jeden z nich przekazał, że z powodu niepełnego składu grupy nie sprawdzono wszystkich bagaży.

Więcej na temat nieprawidłowości - w tym zarzutów dziennikarzy wobec ówczesnego szefa BOR Mariana Janickiego - w najnowszym wydaniu tygodnika "wSieci".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje