Mundury

Gdy z okazji kolejnej uroczystości związanej ze Świętem Niepodległości oglądam defiladę wojskową, nie potrafię znaleźć innego określenia na maszerujące szeregi polskich żołnierzy, jak nuda i szarzyzna? Jak to się stało, że Wojsko Polskie, słynące niegdyś z szyku i elegancji, wygląda obecnie tak smutno?

Proszę określenia szyk i elegancja nie rozumieć w kategorii bogactwa stroju i zdobnictwa, lecz jako efektowną kompozycję połączoną z oszczędnością ubioru. Polskie mundury zawsze charakteryzowały się wytwornością, skromnością i niezwykłą elegancją, przez co były łatwo rozpoznawalne jako polski uniform! Polacy trzy razy w dziejach stworzyli świetne mundury. Po raz pierwszy w dobie Sejmu Wielkiego - na sesji dnia 28.XI.1788 roku dokonano unifikacji mundurów w skali całego wojska, w duchu narodowym. Tym aktem prawnym rozszerzono noszenie rogatywek na generalicję oraz oficerów artylerii i piechoty, a jego podstawę stanowiły przepisy wcześniejsze dla kawalerii narodowej i generalicji z lat 1776 i 1785 wydane przez Departament Wojskowy Rady Nieustającej. Mundury były tak wygodne i świetnie skrojone, że Rosjanie czym prędzej przebrali swoich żołnierzy w identyczne uniformy - oczywiście w swoich barwach. Dokonali tego na tyle sprawnie, że niektórzy "znawcy" tematu twierdzą, iż to Polacy skopiowali carskie wzorce! Niestety, wraz z upadkiem I Rzeczpospolitej Polskie Wojsko przestało istnieć. Na szczęście narodowe uniformy zostały przechowane w formacjach legionowych - generał Dąbrowski miał rzec: "Wolę dowodzić moimi żołnierzami gołymi, niż ubrać ich w mundur obcy!" - i rozkwitły na nowo, z całym bogactwem epoki napoleońskiej, w Księstwie Warszawskim tak, iż francuski dziennik "Journal de l'Empire" z 21.I.1810 roku pisał: "Wojsko Polskie wystawione w krótkim czasie jest jednym z najpiękniejszych wojsk europejskich". Niestety, sen o potędze szybko minął, a mundury armii Królestwa Polskiego (1815-1830) mimo że nawiązywały do wcześniejszego okresu, były już mocno zrusyfikowane. Między innymi piechocie i generałom odebrano rogatywki, a te, które zostały w 4 pułkach ułańskich miały odmienny kształt niż wcześniej.

Reklama

Na odrodzenie polskiego munduru trzeba było czekać aż do roku 1918. Wtedy to, w warunkach niepodległej Ojczyzny, stworzono nowoczesną sylwetkę żołnierza polskiego. Zadanie to o tyle było utrudnione, że regularnego Wojska Polskiego nie było od 90 lat i należało jakoś wypełnić tę lukę w naturalnym rozwoju wojskowych form ubiorczych. Przy czym, starano się zachować w mundurach maksimum charakterystycznych, narodowych

cech - rogatywki, barwy broni itd. W zamierzeniach nowy polski mundur miał się różnić krojem i barwą od swoich odpowiedników z armii zaborczych. Ówczesne polskie uniformy projektowali tacy znawcy tematu, jak płk Bronisław Gembarzewski - malarz batalista, wybitny munduroznawca, dyrektor i twórca Muzeum Narodowego i Muzeum Wojska, historycy w mundurach: płk dr Marian Kukiel (późniejszy generał), płk prof. Wacław Tokarz, jak również inny słynny batalista, malarz rtm. Wojciech Kossak. Owocem prac Komisji Ubiorczej był "Przepis ubioru polowego Wojska Polskiego" wprowadzony dekretem Naczelnika Państwa i Naczelnego Wodza Józefa Piłsudskiego z dnia 1.XI.1919 roku, opublikowany w "Dzienniku Rozkazów Wojskowych" nr 97 z 15.XI.1919 roku - w ten sposób narodził się współczesny mundur żołnierza polskiego.

Po reformach z drugiej połowy lat 30. stał się jeszcze bardziej szykowny. Wprowadzono doskonale skrojoną rogatywkę z usztywnionym wierzchem, poprawiono wygląd kurtek wojskowych - szczególnie obniżono wysokość kołnierza wprowadzając wzór munduru jednakowy krojem zarówno dla szeregowca, jak i dla generała. Nowy mundur polowy był wolny od jakichkolwiek oznak, poza insygniami stopnia i godłem na czapce. Tym samym polska armia jako pierwsza, w II wojnie światowej, weszła do walki w mundurach, których duża unifikacja uniemożliwiła określenie rodzaju broni i służby. Koniec lat 30. przyniósł także nowy, odrębny mundur - barwy stalowoszarej - dla lotnictwa. Nie dziwi więc fakt, że elegancji polskim żołnierzom zazdrościł sam generał Charles de Gaulle - późniejszy prezydent Republiki Francuskiej, notabene kawaler Orderu Virtuti Militari - stwierdzając: "Armię macie bitną, ale to eleganckiego umundurowania Francuzi wam zazdroszczą".

W czasie ostatniej wojny żołnierze Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie nosili mundury obce (francuskie, brytyjskie) z nałożonymi polskimi oznakami, natomiast polski mundur przedwrześniowy odrodził się na Wschodzie, w tworzonej pod auspicjami komunistów 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Po zakończeniu działań wojennych w 1945 roku odrodzone Wojsko Polskie, nazywane z czasem Ludowym Wojskiem Polskim, przez pierwszych pięć lat zachowało zasadniczo umundurowanie kroju i wzoru przedwojennego - czyli polskie! Zmiany wprowadzono w 1949 roku ("Przepisy ubiorcze żołnierzy Wojska Polskiego" wydane 1.III.1949 r., Dz. Rozk. MON, nr 4, p.30, 1949), kiedy to dla całego wojska zatwierdzono okrągłe czapki garnizonowe w miejsce rogatywek (w użyciu pozostała rogatywka polowa) i do tego sowiecki kod barw otoków i łapek na kołnierzu, np. piechota - czerwone otoki (ściśle ciemno-karminowe), wojska pancerne i zmechanizowane - otoki czarne, lotnictwo - chabrowe itp. Dodatkowo w 1952 roku marszałek Rokossowski zmodyfikował stopnie młodszych oficerów. Odtąd chorąży (jedna gwiazdka) stał się pierwszym stopniem oficerskim, reszta młodszych oficerów otrzymała jeszcze jedną gwiazdkę, dodano także rangę generała armii (wężyk i cztery gwiazdki) - został nim w 1955 roku gen. Stanisław Popławski - główny Inspektor Wyszkolenia Bojowego i wiceminister Obrony Narodowej. "Majstrując" przy szarżach młodszych oficerów Rokossowski zapewne chciał polskie stopnie uczynić "kompatybilnymi" ze swoimi odpowiednikami w Armii Radzieckiej, przez przypadek jednak przywrócił w Wojsku Polskim wygląd oznak młodszych oficerów doby Sejmu Wielkiego! Mimo tych zmian, żołnierze dobrze prezentowali się w stalinowskiej wersji polskich mundurów, bo przecież w dalszym ciągu nawiązano w formie i kroju do uniformów sprzed 1939 roku. Jako ciekawostkę mogę podać, że w latach 50. oficerowie Kompanii Honorowej WP nosili, do długich butów, ostrogi! W książce autorstwa gen. Franciszka Cymbarewicza (w latach 50. Głównego Kwatermistrza WP) "Kmicicem nie zostałem" zawarte są ciekawe opinie marszałka Rokossowskiego na temat mundurów: "Mnie na przykład bardzo podobała się garnizonowa czapka, tzw. rogatywka. Jestem zdania, że nie było sensu i potrzeby zmieniać jej na okrągłą. Przecież Kościuszko, Dąbrowski i inni wojskowi bohaterowie, którymi szczycimy się do dzisiaj, nosili rogatywki i były one oznaką polskości w całej Europie. Mundur polowy to co innego, ten może i nawet powinien być dostosowany do współczesnego pola walki, do rodzaju broni. Musi ułatwić żołnierzowi wykonywanie jego obowiązków i chronić go (?)". Kto by pomyślał, że w Rokossowskim odnajdziemy zwolennika polskiej garnizonowej rogatywki? Cymbarewicz przypomina, że ówczesne polskie mundury przypadły do gustu również radzieckiej generalicji, dlatego wysłano do Moskwy po jednym komplecie mundurów obowiązujących w WP - od szeregowca do generała. Okazało się, że na podstawie polskich sortów dowództwo radzieckie dokonało zmian w swoim umundurowaniu. Skopiowano polską czapkę garnizonową, odrzucając metalowe okucie daszka. Nowa czapka zaczęła obowiązywać, oprócz Armii Radzieckiej, także w milicji. Nawet nasz splot gabardyny "Adria" zatwierdzono dla generałów i starszych oficerów. Zmiany też zaszły w kroju samych mundurów, upodobniając je do naszych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje