Olszowa - do niedawna ściśle tajna

Stoi całkowicie opuszczona w lesie. Jedynie od strony wąskiej, wiejskiej drogi widać dwa budynki koszarowe i zachodzący rdzą napis "Wojsko Polskie". Można je po prostu przeoczyć. Przez las, w którym jest położona, przebiega obecnie trasa A-4. Kierowcy samochodów pędzą w stronę Wrocławia czy Krakowa nie zdając sobie sprawy z tego, co kryją mijane przez nich drzewa, które szybko znikają za szybami aut. A jeszcze do niedawna znajdowała się tam ukryta jednostka wojskowa i gotowe do strzału rakiety typu S-75M "Wołchow".

Miejscowość Olszowa (powiat Strzelce Opolskie) obok której, w lesie, położona jest opuszczona obecnie jednostka wojskowa, jest bardzo stara. Pozornie niczym nie różni się od wielu innych, które możemy spotkać na Opolszczyźnie. Dawno temu została założona przez niemieckich osadników na mokradłach i bagnach. Wzmiankowano o niej już w 1223 roku. Była także wymieniona w 1302 r. w dokumencie papieża Bonifacego VIII. Władze kościelne na kilkaset lat ustaliły, że mieszkańcy Olszowej będą płacić daninę na rzecz pobliskiego klasztoru w Jemielnicy.

Nazwa miejscowości prawdopodobnie pochodzi od olchy (śląska olsza), bogato porastającej pobliskie mokradła. Mniej więcej od 1900 r. miejscowość nazywano Olchowa, ale w 1936 r. jej nazwę zmieniono na Erlenbusch O.S. Stało się to w ramach powszechnej akcji germanizacji nazw Opolszczyzny realizowanej przez władze nazistowskie. Należy również pamiętać, że Olszowa wraz z pobliską miejscowością Klucze od wielu lat stanowiły jedną parafię. Niektórzy nawet lokalizację polskiej jednostki wojskowej wiążą właśnie z miejscowością Klucze, czy wręcz z Zimną Wódką (zawsze mi się podobała ta nazwa), choć tak naprawdę o wiele bliżej jest Olszowa.

Z historią miejscowości związane są takie nazwiska śląskich właścicieli ziemskich, jak: von Schweinichen, Colonna, Larisch, Nofe, de Raczek, a także von Gaschin - budowniczych klasztoru na niedaleko położonej Górze św. Anny. W 1825 r. hrabia Andreas Renard von Gaschin (właściciel Olszowej od 1823 r.) wybudował w Olszowej stadninę i zajął się hodowlą koni wyścigowych. To właśnie tutaj z czasem powstała śląska rasa koni. Dzięki temu stadnina z Olszowej stała się ceniona i znana w całej Europie.

Reklama

To jeszcze nie wszystko. Hrabia zmeliorował podmokłe grunty wokół Olszowej i założył na nich winnice, w których produkowano znane olszowskie wino. Do tego w Olszowej i w pobliskich Kluczach powstały wapienniki. W XIX w. tereny wokół miejscowości były słabo zagospodarowane. Zapewne przyczyn należy upatrywać w niezwykle podmokłym terenie i pewnie dlatego łączność ze światem utrzymywano za pomocą zwykłej, polnej drogi. Drogi pewnie malowniczej, ale mało wygodnej. Dopiero w okresie 20-lecia międzywojennego polny trakt zamieniono na drogę wykładaną kamieniem, a w 1926 r. miejscowość została podłączona do trakcji elektrycznej.

Ród von Gaschin rządził miejscowością do lat 80. XIX w., choć ich spadkobiercy byli właścicielami tutejszego majątku aż do 1945 roku. Co warte podkreślenia, założona przez Gaschinów stadnina koni upadła dopiero w 1998 roku. Znamię nowoczesności... Obecnie mocno zniszczone, zabytkowe budynki olszowskiej stadniny odbudowywane są przez prywatnego inwestora, który podobno zamierza urządzić w nich hotel i restaurację oferujące przyszłym turystom mnóstwo różnych atrakcji. Czas pokaże.

Okoliczne tereny mają swoją krwawą historię związaną z III Powstaniem Śląskim w 1921 r., gdy w Olszowej stacjonowały oddziały powstańczej I Dywizji Górnośląskiej dowodzonej przez mjr. Jana Ludygę-Laskowskiego. Kilkunastu mieszkańców miejscowości zginęło na różnych frontach Wielkiej Wojny, a jeszcze więcej na drugowojennych polach bitew. Oczywiście większość z nich w niemieckich mundurach. Typowe dla całej Opolszczyzny i Śląska.

Na miejscowym cmentarzu znajduje się również zbiorowa mogiła Powstańców Śląskich. W tym rejonie na krótko przed wybuchem Kampanii Wrześniowej koncentrowały się jednostki niemieckiej Grupy Armii "Południe" (dow. gen. płk Gerd von Rundstedt), która uderzyła w kierunku polskiej części Górnego Śląska. Podczas wojny okolice Olszowej były dosłownie naszpikowane niemieckimi bateriami przeciwlotniczymi, a to z powodu bliskości ważnych zakładów chemicznych w Zdzieszowicach. Zazwyczaj z frontu wschodniego przychodziły zawiadomienia o śmierci bądź zaginięciu kolejnych mieszkańców Olszowej. Wiele rodzin opłakiwało swoich bliskich, jednakże najgorsze miało dopiero nadejść.

Wojny czas

W 1940 r. Niemcy utworzyli w Olszowej obóz pracy przymusowej. Mieszkający w drewnianych barakach robotnicy mieli pracować przy budowie autostrady Wrocław-Katowice (niem. Reichsautobahn 29 - RAB 29)[1]. Takich obozów na terenie Śląska Opolskiego powstało wtedy 16. Początkowo trafili tutaj Polacy z ziem wcielonych do III Rzeszy, później kierowano tam Żydów z gett w Będzinie, Sosnowcu i Czeladzi. Warunki pracy były bardzo ciężkie, a dyscyplina w obozie niezwykle ostra. Więźniów, którzy nie nadawali się do pracy odsyłano do rodzimych gett, przywożąc na ich miejsce nowe ofiary. W ten sposób, podobnie jak w obozach w Blachowni Śląskiej (niem. Blechhammer), ukrywano faktyczne rozmiary obozowej śmiertelności. Obóz istniał mniej więcej do połowy 1942 roku. W momencie, gdy odgórną decyzją wstrzymano prace nad budową autostrady, został zlikwidowany. Więźniowie z Olszowej bez wątpienia trafili do innych obozów pracy. To tragiczny epizod w historii miejscowości, którego nie da się pominąć.

23 stycznia 1945 r. w rejon miejscowości Gajków (niem. Margareth) i Kamieniec Wrocławski (niem. Steine) dotarły oddziały sowieckiej 52. Armii Ogólnowojskowej, dowodzonej przez gen. płk. Konstantina Korotiejewa, osiągając w ten sposób linię Odry. Do niedawna wspierała ją osławiona 3. Armia Pancerna Gwardii dowodzona przez gen. płk. Pawieła Siemionowicza Rybałko. Jednak 21stycznia marszałek Iwan Koniew wydał rozkaz, by Rybałko zawrócił z kierunku wrocławskiego, i dokonując zwrotu o 90 stopni uderzył w kierunku na Opole (niem. Oppeln), poruszając się wschodnim brzegiem rzeki przed frontem nacierającej sowieckiej 5. Armii Gwardii dowodzonej gen. płk. Aleksieja Żadowa.

Ten osławiony "manewr górnośląski" marszałka Koniewa mocno zaskoczył Niemców, a mieszkańcom Zabrza (niem. Hindenburg), Bytomia (niem. Beuthen O.S.) i Gliwic (niem. Gleiwitz) nie dał czasu na ewakuację. Ponadto zmusił niemieckie jednostki wchodzące w skład VIII Korpusu Armijnego (dow. gen. artylerii Walter Hartmann) do błyskawicznego odwrotu za Odrę (niem. Oder) i zwinięcia przygotowanej wokół Lublińca (niem. Lublinitz) pozycji obronnej. Rozkaz zmiany kierunku uderzenia dotarł do 3. Armii Pancernej Gwardii w nocy 21stycznia o godz. 3:00. Koniew zażądał również, żeby Rybałko do dnia 22 stycznia opanował rejon Opola (niem. Oppeln), odciął miasto od dróg prowadzących na wschód i południowy-wschód, i zaczekał tam na nadejście pozostałych sił, szukając jednocześnie sposobu przebicia się na drugi brzeg rzeki. Celem tego rajdu miało być zamknięcie drogi na zachód wycofującej się z terenu Górnego Śląska niemieckiej armii.

W ten sposób sowiecka 3. Armia Pancerna Gwardii rozpoczęła swój niesławny rajd przez Opolszczyznę, stając się powodem wielu nieszczęść, a także zbrodni. Aby przeprowadzić szybkie uderzenie, które wyszło z rejonu Sycowa (niem. Gross Wartenberg), w ramach podległej Rybałko armii pancernej stworzono dwa "oddziały wydzielone", które stanowiły szpicę uderzenia. Pierwszy z nich opierał się na 55., drugi na 51. Brygadzie Pancernej Gwardii wzmocnionej pułkiem ze 199. Brygady Artylerii, 439. Dywizjonem Artylerii Rakietowej Gwardii i pododdziałami wojsk specjalnych. Dowódcą tego drugiego "oddziału wydzielonego" został płk Iwan Jakubowski, który po wojnie spisał swoje wspomnienia.

W najbliższej okolicy znajdowały się jedynie oddziały miejscowego Volkssturmu, uzbrojone w swój fanatyzm oddziały Hitlerjugend, a także pododdziały pospiesznie ściągniętej z Węgier: 208. Dywizji Piechoty[2], do tego 318. batalion zapasowy, 4. batalion szturmowy z 4. Armii Pancernej, pododdziały 408. Dywizji Rezerwowej i elementy 269. Dywizji Piechoty. Niemieccy żołnierze, pomimo przewagi Sowietów, opóźniali ich natarcie broniąc kolejnych miejscowości, minując szosy, zwalając drzewa na drogi i stawiając pola minowe. Odwrót niemieckich wojsk osłaniały silne ariergardy osłonowe.

Szybkie pojawienie się Sowietów w tym rejonie wywołało panikę wśród ludności cywilnej. Z takich miejscowości jak: Borkowice (niem. Borkenhain), Niemodlin (niem. Falkenberg), Skarbiszów (niem. Karbischau) czy Karczów (niem. Schönwitz) pospiesznie ewakuowali się mieszkańcy często doganiani na zamarzniętych drogach przez sowieckie szpice pancerne, co zazwyczaj kończyło się zbrodnią. Niemcy, aby wzmocnić swój opór, a także umożliwić ludności cywilnej ucieczkę, ściągnęli w ten rejon Grupę Bojową z estońskiej 20. Ochotniczej Dywizji Grenadierów SS. Znalazły się tutaj również rozbite pododdziały wycofującego się z terenu Górnego Śląska XXXXVIII Korpusu Pancernego i górnośląskich jednostek Volkssturmu.

20 lub 21 stycznia 1945 r. w Opolu, w sztabie Grupy Armii "A", odbyło się spotkanie głównodowodzącego gen. płk. Schrörnera, ministrów: Speera i Dorpmüllera, gdzie zdecydowano o sabotowaniu wytycznych Hitlera dotyczących całkowitego zniszczenia terenów, z których wycofywała się niemiecka armia. Prawdopodobnie dzięki tej rozmowie ocalały zakłady chemiczne w Zdzieszowicach. Zgodnie z założeniami Niemcy wycofując się nie niszczyli wszystkiego, a jedynie to, co mogło ułatwić Sowietom posuwanie się w głąb Opolszczyzny. Z drugiej strony nie bardzo mieli czas na planowe niszczenia.

W rejonie Strzelec Opolskich (niem. Gross Strehlitz) swoje boje toczył również 1. Samodzielny Korpus Kawalerii Gwardii, którego 1. Dywizja Kawalerii Gwardii kierowała się w stronę miasta tocząc po drodze boje z niemiecką 100. Dywizją Strzelców Górskich dopiero co przerzuconą z rejonu Karpat. Strzelce Opolskie zostały zdobyte 21 I 1945 r. przez rosyjski 31. Samodzielny Korpus Pancerny Gwardii. Z tego rejonu Rosjanie posuwali się w kierunku na Toszek (niem. Tost) i Tarnowskie Góry (niem. Tarnowitz). Przemieszczali się wzdłuż ówczesnej drogi nr 5 prowadzącej z Wrocławia (niem. Breslau) poprzez Opole do Bytomia, zajmując miejscowości Góra Św. Anny (niem. Annaberg), Żyrowa (niem. Buchenhöh), Górażdże (niem. Steinfurt O.S.), Karłubiec (niem. Karlhorst) oraz Gogolin, szybko zbliżając się w stronę Gliwic. 22 stycznia 2. Dywizja Kawalerii Gwardii zdobyła miejscowość Zalesie Śląskie (niem. Gross Walden).

Podobnie jak to było w przypadku miejscowości Kielcze czy Strzelec Opolskich, tak i w Zalesiu Śląskim znajdowała się większość mieszkańców, gdyż nie wydano im wcześniej rozkazu ewakuacji. Zaraz potem sowiecka 2. Dywizja Kawalerii Gwardii zdobyła miejscowości Ujazd (niem. Kreisau), a 23 stycznia Leśnicę (niem. Bergstadt) oraz Górę Św. Anny. W tych dniach w sowieckie ręce wpadła również Olszowa (wówczas jeszcze Erlenbusch O.S.), której większość mieszkańców pozostała w swoich domach. Sowieci dokonali w Olszowej wielu zniszczeń i przestępstw wojennych. Kilka tygodni po wkroczeniu Rosjan, wszyscy mężczyźni z Olszowej (za wyjątkiem starców i dzieci) zostali wywiezieni do ZSRR. Tylko nielicznym udało się stamtąd powrócić. Doceniali swoje szczęście i w podzięce wybudowali w miejscowości kaplicę.

Leśna baza

Spaloną szkołę odbudowano w 1948 roku. W 1957 r. Olszowa miała już własny wodociąg. Na przełomie lat 50. i 60. dużo się zmieniło, gdyż w pobliskim lesie powstała jednostka wojskowa. Prawdopodobnie w momencie utworzenia, była to jednostka przeciwlotnicza mająca na swoim wyposażeniu tradycyjne działa przeciwlotnicze. Funkcjonowała do roku 1996. Według relacji okolicznych mieszkańców została ostatecznie opuszczona w 1998 roku.

Olszowska baza jednostki Wojska Polskiego powstała od podstaw. Wcześniej w tym miejscu nic nie było. W 2001 r. w pobliżu miejscowości uruchomiono trasę A4, a niedaleko znajduje się węzeł drogowy autostrady. W 2007 r. rozpoczął się drugi już remont (pierwszy był w 1988 r.) olszowskiego barokowego kościoła, za co proboszcz ks. Józef Żyłka, duszpasterz polskich hodowców gołębi, otrzymał złotą odznakę "Za opiekę nad zabytkami", przyznaną przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Kościół faktycznie prezentuje się pięknie. Może pochwalić się późnogotycką rzeźbą w prezbiterium, kamienną kropielnicą z XVI w., barokowym ołtarzem ze współczesnym wizerunkiem Matki Boskiej Śnieżnej, dwoma barokowymi ołtarzami bocznymi, pochodzącą z XIX w. klasycystyczną amboną i ławami z XVIII w. - prawdziwa skarbnica historii.

W 2009 r. Olszowa została dość mocno dotknięta powodzią, podobnie jak pobliska Zimna Wódka. Teren jednostki wojskowej też musiał być wtedy zalany. W ostatnim czasie w miejscowości swój ośrodek zbudowała i nadal rozbudowuje francuska firma logistyczna, lokując tam i w pobliskim Starym Ujeździe swoje centrum dystrybucyjne obsługujące cały obszar Polski, a także Europy centralnej. Dla wielu mieszkańców Olszowej jest to miejsce pracy. W miejscowości znajduje się zagroda państwa Teresy i Joachima Sobota, która w kategorii "Najpiękniejsza zagroda wiejska" zdobyła pierwsze miejsce w konkursie "Piękna Wieś Opolska 2013".

Olszowa tylko na pozór jest miejscowością niczym nie wyróżniającą się na tle przepięknego krajobrazu opolskich wsi i miasteczek. Jedna z jej tajemnic tkwiła w lesie, ukryta przed oczami wszystkich ciekawskich.

Jadąc ze Starego Ujazdu w stronę Olszowej, po prawej stronie mijamy gęsty zazwyczaj liściasty las. Jeśli jedziemy zbyt szybko, miniemy go błyskawicznie, nie zauważając nawet charakterystycznej bramy prowadzącej na teren dawnej jednostki wojskowej. Jeśli jednak pojedziemy sposobem spacerowym (moim ulubionym, ale niekoniecznie lubianym przez innych użytkowników dróg), to zauważymy ją bez problemu.

Teren zabudowany. Koniec. Kropka. Brama do dawnej jednostki jest zamknięta, a jej obszar dozorowany. Z drogi doskonale widać dwa duże budynki koszarowe. To dawna strefa "A". Możemy jednak spokojnie stanąć przed bramą, by przyjrzeć się części dawnej jednostki. Budynki nie wyglądają najlepiej, a czasy swojej świetności mają już dawno za sobą. Podobno są z nimi związane pewne plany, ale jakoś nie chce mi się wierzyć, aby doszły do skutku. Czas na wyjaśnienie, czym była ulokowana w lesie nieopodal Olszowej i opuszczona obecnie jednostka wojskowa.

Kryptonim "Taras"

W 1962 r. w Polsce rozpoczęto formowanie dywizjonów mających wejść w skład 13. Dywizji Artylerii Obrony Powietrznej Kraju (OPK) im. Powstańców Śląskich, z siedzibą w Bytomiu, jako elementu Wojsk Obrony Powietrznej Kraju (WOPK). WOPK miały także w swoim składzie jednostki lotnicze, jak i radiotechniczne. Jak zawsze jednostki obrony przeciwlotniczej miały się zająć obroną miejsc uważanych za szczególnie ważne ze względów strategicznych. Górny Śląsk był w tym momencie priorytetem, który należało dobrze chronić. Na świecie na dobre panowała wysoka temperatura "zimnej wojny", a globalny konflikt wcale nie był fantazją, a raczej przeraźliwym widmem wiszącym nad światem. Pobliskie Zdzieszowice (zakłady chemiczne), jak i zachodnie rejony górnośląskiej aglomeracji przemysłowej wymagały silnej obrony przeciwlotniczej. Poniemieckie koszary w Bytomiu do dzisiaj są siedzibą wojsk przeciwlotniczych, choć po wielu reorganizacjach nie jest już to dywizja, a jedynie dywizjon. W leśnej jednostce koło Olszowej znalazł się 12. Dywizjon Rakietowy OPK wyposażony początkowo w "Dźwiny", a później w "Wołchowy".

Od 1964 r. dywizjon wchodził w system dyżurów bojowych wojsk OPK. Jednostka wojskowa koło Olszowej miała numer J.W. 1049 (podobno kryptonim "Taras"). W drugiej połowie lat 60. jej dowódcą był mjr Zbigniew Olejnik, jego zastępcą ds. politycznych - mjr Jan Puzio. Wkrótce mjr. Olejnika na stanowisku dowódcy zastąpił mjr Józef Dyrlaga. W tym okresie w jednostce służył ppor. Jan Lipka, którego żona, Regina Pisarek, była wówczas dość znaną piosenkarką. Poczta jednostki znajdowała się w Zimnej Wódce, gdyż w pobliskiej Olszowej poczty nie było. Zapewne dlatego wiele osób kojarzy J.W. 1049 z Zimną Wódką.

Wartym podkreślenia jest fakt, iż w latach 60. w jednostce w Olszowej swoje umiejętności doskonaliła kadra i obsługa 22. dywizjonu rakietowego (sformowanego na podstawie rozkazu organizacyjnego dowódcy WOPK z 12 I 1963 r.), która najpierw szkoliła się w specjalistycznym ośrodku szkoleniowym wojsk rakietowych w Bemowie Piskim (CSS WOPK) i na poligonie na Helu. Wkrótce jednostka przeciwlotnicza w Bytomiu została przeformowana z dywizji w 1. Brygadę Obrony Powietrznej Kraju (BOPK)[3].

W bytomskich koszarach znajdował się sztab brygady, której podlegały cztery dywizjony. Jeden z nich był w Gliwicach, drugi w Oświęcimiu. Każda brygada składała się ze sztabu, dywizjonu dowodzenia oraz dywizjonów ogniowych i technicznych. Owe dywizjony rakietowe były początkowe wyposażone w zestawy "Dźwina".

Dowiedz się więcej na temat: historia

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje