Pełen tajemnic Dom nad Bobrem

Przy wyjeździe z Lwówka Śląskiego, w kierunku na Jelenią Górę, zauważyłem po prawej stronie drogi nietypowe ruiny. Wyglądały na pozostałości wielkiego budynku. Po otrzymaniu zgody właścicieli posesji na obejrzenie ruin, postanowiłem poszukać nieco więcej informacji o nieznanym obiekcie. Z każdym kolejnym dniem temat zaczynał być coraz bardziej intrygujący. Zwłaszcza, że okoliczni mieszkańcy opowiedzieli mi kilka rozbieżnych wersji o dziejach budynku. Najciekawsze były historie o spotykających się tu spiskowcach planujących zamach na Hitlera, czy tajnych szkoleniach członków kilku nazistowskich organizacji. Czy tak było naprawdę?

W niewielkim miasteczku Löwenberg (Lwówek Śląski) położonym w malowniczej Dolinie Bobru, w 1902 roku pojawił się znany architekt, pozostający wówczas na stanowisku budowniczego rządowego, Hans Poelzig. Jego zadaniem było przygotowanie projektu przebudowy gotycko-renesansowego ratusza, którego stan pozostawiał wiele do życzenia. 25 IX 1905 roku prace zostały ukończone. Uroczyste otwarcie ratusza odbyło się w obecności przedstawicieli władz prowincji, okręgu lwóweckiego, miasta oraz innych gości.

Reklama

Efekt zrobił wielkie wrażenie nie tylko na przedstawicielach władz i zaproszonych gościach. Wśród podziwiających odnowiony ratusz znalazło się małżeństwo miejscowych aptekarzy Zwirnerów. Oboje postanowili przeznaczyć oszczędności swego życia na przygotowanie przez Hansa Poelziga domu ich marzeń, który miał stanąć na niewielkim wzniesieniu. Miejsce nie było przypadkowe: z jednej strony rozciągała się panorama na Lwówek, z drugiej, na jedną z najpopularniejszych przyrodniczych atrakcji Dolnego Śląska. Największe i w wielu przewodnikach uważane za najpiękniejsze zgrupowanie form skalnych na Pogórzu Izerskim nie bez przyczyny nazwano Szwajcarią Lwówecką (niem. Löwenberger Schweitz).

Hans Poelzig, który jesienią 1909 roku wykonał już wstępny projekt wielkiego domu, 14 października pisał do zaprzyjaźnionej z nim pary Maxa i Elisabeth Zwirner: "Przesyłam zredukowany rzut poziomy (...) wszystkie rysunki budowlane wraz z oszacowaniem kosztów. Jak powiedziałem, z największą radością powitam wiadomość, że tutejszy, najbardziej mi znany i godny zaufania mistrz budowlany przejmie to zadanie".

Lwóweccy aptekarze musieli mieć pewne obiekcje, skoro 18 listopada Poelzig wysłał list, w którym zaznaczył naniesione poprawki: "Wysyłam wam najnowszy zarys planów. Są one według mnie doskonalsze, wszystko zostało ulepszone. Mogą się podobać małe przesklepione podwórka obok kuchni i pokoju dziecinnego, przez co oba pomieszczenia są znacznie lepsze, tak samo pokój dla dziewczynki. Górne pomieszczenia są również wspaniałe, tak jak i piętro sypialne. Podobnież na zewnątrz będzie moim zdaniem zupełnie dobrze, także bez muru pruskiego". I tym razem Zwirnerowie nie byli do końca zadowoleni. Cierpliwy architekt po raz wtóry naniósł wszelkie uwagi, po czym wysłał list do Lwówka: "Ostatni zarys rzutu pokazuje (...) propozycje stosowne do waszych zastrzeżeń. Cały dom jest zamknięty, pod szerokim dachem i sądzę, że jest niezwykle wygodny i stwarza oryginalne wrażenie".

Wielokrotnie poprawiany plan budowniczy ogromnej willi nie mógł być tani: "Przygotowany przeze mnie kosztorys zamyka się obecnie w kwocie 43.000 marek. Obawiam się jednak, że na koniec nie da się zejść poniżej sumy 45.000 marek" - pisał Poelzig w liście z 23 II 1910 roku. Po dokonaniu zapłaty rozpoczęto prace budowlane zakończone jeszcze tego samego roku. Reprezentacyjny dom, określany przez okolicznych mieszkańców Domem Zwirnera (niem. Haus Zwirner), składał się z siedmiu kondygnacji nakrytych wielkim dachem. W jego pobliżu przygotowano ozdobne tarasy ogrodowe z parkiem. Theodor Heuss w monografii poświęconej Poelzigowi opisuje to miejsce słowami: "Szeroka podmurówka podtrzymuje taras, na którym stoi górna część, (...) nakryta dachem siodłowym (...). Silnie rzucają się w oczy (...) te fragmenty architektoniczne w wystającej części budynku, które podwyższają front budynku stwarzając miłe wrażenie; mocne farby nadają domowi, mimo swej ciężkości, pogodny ton".

Najprawdopodobniej wielka willa od początku swego istnienia miała pełnić nie tylko funkcję domu mieszkalnego. Świadczy o tym zarówno wybór miejsca, wielka kubatura budynku oraz przygotowane zaplecze rekreacyjne. Początkowo goszczono tu zapewne dorosłych Niemców, albowiem na schronisko dla młodzieży szkolnej przekształcono w 1911 roku część renesansowej kamienicy położonej w środkowej części Rynku, a następnie Basztę Lubańską. Tymczasem w Domu Zwirnera, zwanym co najmniej od roku 1914 Knaben-Alumnat Fichteneck, powstał zakład, w którym zapewniano ubogim chłopcom bezpłatnie dach nad głową, opiekę i wyżywienie.

Po upływie dekady utworzono tu słynny na cały Śląsk ośrodek: "Boberhaus powstał w 1926 roku w wyniku zapału młodzieży ze Schlesischen Jungmannschaft, powiązanej z Jugendbewegung (...). Na Śląsku ruch ten związany był z profesorem uniwersyteckim Eugenem Rosenstock. Pierwotnie miała powstać tu szkoła z internatem, ale ostatecznie powstał plan utworzenia Heimvolkshochschule. We Wrocławiu studenci ze Schlesischen Jungmannschaft, określani mianem >Hufca akademickiego<, werbując na terenie całego kraju, zebrali w semestrze zimowym 1925/26 wymaganą kwotę kapitału założycielskiego wysokości dziesięciu tysięcy marek (...). Następnie oczekiwali od władz państwowych wniesienia dalszych środków na kupno budynku zaprojektowanego przez znanego architekta Hansa Poelziga".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy