Skarbiec na wzgórzu katedralnym

I z tą rocznicą najprawdopodobniej bezpośrednio związana jest ta informacja, którą znalazłem w starym egzemplarzu "Głosu Wielkopolskiego". Otóż w numerze z 12/13/14 IV 1952 roku "Głos" pisał w tytule krótkiej notatki: "Ponad 300 pamiątek po Koperniku przekazał rząd ZSRR delegacji polskiej". Wszystko wskazuje, że Bierutowi, jeszcze jako prezydentowi RP, udało się wyciągnąć od Rosjan zabytki kopernikowskie zagrabione w 1945 roku, o których zresztą Polacy wiedzieli, że wywieziono je do zajętego przez Armię Czerwoną Królewca, skąd później trafiły do Moskwy. Najprawdopodobniej Bierut powołał się na decyzję Biura Politycznego Komitetu Centralnego PZPR, które chce godnie uczcić przypadająca w 1953 roku "okrągłą" rocznicę śmierci Mikołaja Kopernika, a Józef Stalin łaskawie zgodził się oddać to, co dla władz ZSRR nie miało większej wartości materialnej.

Reklama

Na początku kwietnia 1952 roku w moskiewskiej siedzibie Akademii Nauk ZSRR odbyła się niecodzienna - w ówczesnych warunkach - "uroczystość przekazania przez rząd radziecki delegacji rządu polskiego archiwum kopernikowskiego i innych cennych dokumentów historycznych kultury polskiej, odnalezionych przez żołnierzy Armii Radzieckiej we Fromborku i pieczołowicie przez nich przechowywanych" - pisał "Głos Wielkopolski" we wspomnianej notatce, cytując depeszę Polskiej Agencji Prasowej.

Trzynaście miesięcy później, już po śmierci Stalina, do częściowo odrestaurowanego Fromborka przyjechali przedstawiciele najwyższych władz PRL z I sekretarzem KC PZPR, premierem Bolesławem Bierutem na czele, którego ówczesna Wojewódzka Konserwator Zabytków w swych wspomnieniach konsekwentnie tytułuje prezydentem (urząd prezydenta zlikwidowano 22 VII 1952 roku).

"W oznaczonym dniu, dwudziestego trzeciego maja - pisała Vetulani, myląc się o dzień, bo uroczystości odbyły się 24 V 1953 roku - wszystko czekało zapięte na przysłowiowy ostatni guzik. W wyremontowanej Wieży Kopernika urządzono wystawę plansz - projektów rekonstrukcji wzgórza. Obok plansz nieśmiało prześwitywały fragmenty siedemnasto- i osiemnastowiecznych malowideł, odnalezione i częściowo odsłonięte spod tynku przez inżyniera Sierzputowskiego. (…) Podczas gali prezydent Bierut wyraził życzenie, ażeby zapoczątkowane roboty prowadzono aż do zakończenia odbudowy zespołu i to bez względu na czas ich trwania. Obiecał również przeznaczyć na te cel wysokie sumy".

Polsko-radzieckie poszukiwania

Odbudowę Fromborka prowadzono przez wiele następnych lat, by przypomnieć wielką, chociaż dzisiaj już nieco zapomnianą "Operację 1001 Frombork", w latach 1966-1973 prowadzoną przez Związek Harcerstwa Polskiego. Kilkanaście lat później we Fromborku znowu zameldowali się harcerze.

Druga połowa lat 80. XX wieku upływała w rządzonym przez Michaiła Gorbaczowa Związku Radzieckim pod znakami pierestrojki i głasnosti, a zamknięte dotychczas państwo powoli otwierało się na świat. Stąd też wcześniej zapewne nie doszłoby do wspólnej, polsko-radzieckiej akcji poszukiwawczej, którą wówczas, przez kilka kolejnych lat, organizowano w Polsce. Uczestniczyli w niej polscy harcerze i radzieccy płetwonurkowie z woroneskiego klubu Rif, w najtrudniejszych momentach wspierani przez żołnierzy obu armii, a do ich dyspozycji postawiono sprzęt, o którym jeszcze dzisiaj marzyć mogą poszukiwacze skarbów nawet z najlepiej wyposażonych zespołów.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy