Tajemnicza fabryka w Uboczu

Jest ostatnia dekada grudnia 1944 roku. Pewnego mroźnego popołudnia, w górnej części wsi Ubocze pojawia się grupa niemieckich oficerów. Mają za zadanie dopilnować, aby grupa naukowców rozpoczęła przygotowania do styczniowej ewakuacji. Trzeba się spieszyć, gdyż istnieje realna obawa rychłego nadejścia Sowietów. Pracujący tutaj jeńcy wojenni zapełniają wielkie skrzynie cennym ładunkiem. Po zdemontowaniu ostatnich maszyn i załadowaniu ich na kolejne ciężarówki, najtajniejsza część fabryki zostaje wysadzona. Niewykluczone, że tak właśnie wyglądały ostatnie tygodnie funkcjonowania dolnośląskiego kompleksu "Argus" Motoren Werke.

Ubocze to duża wieś położona pod Gryfowem Śląskim, której historia sięga co najmniej 1305 roku. Po raz kolejny malownicza miejscowość została wspomniana w dokumentach przy okazji przejścia na własność znanego w okolicy rodu von Spiller. Rodzina ta posiadała Ubocze niemal trzy stulecia, a dokładniej, do śmierci Hartunga von Spillera w 1649 roku. W okresie kolejnych kilkunastu lat majątek w górnej części wsi stanowił własność Augustyna Tannera, burmistrza z niedalekiego Lubomierza. Po nim górne Ubocze należało kolejno do: von Haina, Hansa Christopha von Schönaich, hrabiego Otto von Nostitz, cesarskiego pułkownika Christiana Vollrata von Ende i wreszcie Johanna Wilhelma von Liebeneck.

Reklama

W pierwszej połowie XVIII stulecia wsią zainteresował się przedstawiciel jednego z najzamożniejszych rodów na Śląsku, hrabia Hans Anton von Schaffgotsch. Niestety, syn hrabiego Karl Gotthard był innego zdania i w 1743 roku sprzedał Górne Ubocze radcy handlowemu Johanowi Karolowi Prenzelowi. Mimo sporych możliwości finansowych ówcześni właściciele nie zdecydowali się na większe inwestycje we wsi. W efekcie, w połowie XVIII wieku w Górnym Uboczu, poza kilkudziesięcioma miejscowymi chłopami, w majątku zatrudniano zaledwie paru rzemieślników. Po najbogatszym kupcu gryfowskim majątek odziedziczyła córka, Euphrosine Agnette.

Większe zmiany nastąpiły po zawarciu związku małżeńskiego właścicielki wsi z Carlem Ludwigiem Hoffmannem (1792). Nowy dziedzic zaczął zmieniać powoli charakter swego dominium. W Dolnym i Górnym Uboczu zaczęto coraz więcej inwestować. Efektem tych działań było funkcjonowanie w 1840 roku: wapiennika, cegielni, 3 młynów wodnych, browaru i 9 zajazdów. Ponadto, z powodzeniem, działały 23 warsztaty płóciennicze, gdzie zatrudniono 33 rzemieślników. Dla nas najważniejsze będzie to, iż rozwój tkactwa chałupniczego stanie się podstawą do powstania kolejnej i zarazem największej inwestycji.

Fabryka Rösslera

W 1870 roku właścicielem dworu z folwarkiem oraz pozostałych zabudowań w Górnym Uboczu stał się drezdeński bankier Robert Thöde. Na miejscu prac doglądał jego zarządca, Zobel. Dwa lata później majątek kupił Wilhelm Rössler, który zbudował kilkaset metrów od folwarku tkalnię mechaniczną: "W 1872 roku radca handlowy nabył górny majątek Schosdorf i wybudował na tym terenie wielką fabrykę. Miejsce nowopowstałych zabudowań znajdowało się (...) w pobliżu skrzyżowania z wiejską drogą, nieopodal gospody "Pod szarym wilkiem"" - pisze Walter Krause.

Inny pasjonat przeszłości Janusz Buca sądzi, że spore znaczenie mógł mieć miejscowy kataklizm: "Początek fabryce dało zakupienie majątku w Górnym Uboczu przez radcę komercyjnego Wilhelma Rösslera. Być może pożar (15.10.1872) folwarku sprawił, że właściciel porzucił pomysł pracy na roli i wybudował budynki dla nowoczesnej tkalni i szwalnię". Moim zdaniem, na podjęcie decyzji o powstaniu fabryki włókienniczej znacznie większy wpływ miały inne czynniki. Pierwszym było wieloletnie doświadczenie miejscowych rzemieślników, drugim, poprowadzona kilka kilometrów od fabryki linia kolejowa łącząca ją ze stacją w Gryfowie. Dzięki temu gotowe produkty można było rozwozić szybko i tanio w kierunku na Lubań i Jelenią Górę.

Dodatkowo zwiększeniu eksportu miejscowych towarów służyło położenie nowych torów w Górnym Uboczu (linia Gryfów-Lwówek) i zbudowanie we wsi przystanku kolejowego: "W szczytowym okresie zatrudniano tam między 400-500 robotników. Na 350 warsztatach tkackich (czytaj: maszynach - przyp. Sz. W.) wytwarzano len (...), z których wykonywano pościel - pisze Walter Krause.

Po powiększeniu firmy "(...) rocznie wytwarzano tu do 3 milionów metrów tkaniny. Obaj radcy, ojciec i syn, wraz ze swymi żonami, byli nastawieni prosocjalnie, dlatego ich pracownicy i robotnicy otrzymywali (...) pod koniec roku dodatkowe wynagrodzenie. (...) podarunki dawano najbiedniejszym w gminie z okazji świąt bożonarodzeniowych. (...) Do fabryki należały także domy mieszkalne, które wybudowano dla pracowników, powstały też dwie wille: jedna na terenie fabryki, w której mieszkała rodzina Rösslerów i druga położona około 600 m w kierunku na Gryfów, w pięknym parku, należącym również do górnego majątku.

Od 1890 roku mieszkał tam najpierw współwłaściciel fabryki Karl Köthen, zięć Rösslera, potem wprowadził się starosta Breithaupt ożeniony z najstarszą córką z drugiej generacji Rösslerów". Po Wilhelmie fabryką kierował jego syn Gustaw Rössler. Po śmierci tego ostatniego w 1911 roku, rodzinny zakład przejęła córka Charlotte wraz z mężem mjr. Breithauptem: "Oprócz typowych zajęć związanych z funkcjonowaniem fabryki, właściciele znajdują czas na działalność społeczną - otaczają różnorodną pomocą dzieci wsi, dla najbiedniejszych kupują książki i wyposażenie szkolne, finansują działalność sióstr zakonnych. Po I wojnie światowej fabryce nie wiedzie się najlepiej, właściciele sprzedają część majątku na spłatę długów".

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy