​TWIERDZA DOLNY ŚLĄSK a kwestia RIESE

Niespodziewany kres realizacji projektu budowlanego IndustrieGemeinschaft Schlesien AG wynikał nie tylko z samych planów Organizacji Todt, ale również z realiów powstałej sytuacji militarnej. Nowe dokumenty ukazują nieznane kulisy zatrzymania robót w Górach Sowich już na początku 1945 roku.

W styczniowym numerze "Odkrywcy" ujawnione zostały mało znane dotąd plany Organizacji Todt w zakresie realizacji IndustrieGemeinschaft Schlesien pod zarządem kierownictwa budowy o kryptonimie "Riese". 

Reklama

Zaskakujące było to, że IG Schlesien była zaplanowana z terminem ukończenia budowy do końca... 1944 roku! Tak było w planach na III i IV kwartał 1944  roku. Kłóci się to z przekazywaną przez Siegfrieda Schmelchera tezą, że FHQ (kwatera główna Führera) "Riese" planowana była do ukończenia w sierpniu 1945 roku. Z zachowanych planów OT, dotyczących wykazu budów na I i II kwartał 1945 roku, jednoznacznie wynika, że IG Schlesien nie była już więcej uwzględniana. O ile jeszcze pod koniec 1944 roku możliwa byłaby jeszcze jakaś korekta planów, to jednak niespodziewana zmiana sytuacji militarnej w styczniu 1945 roku zmusiła Niemców do przyznania obszarowi Dolnego Śląska statusu twierdzy - tzw. Festung Niederschlesien. Skutkowało to potrzebą reorganizacji systemu zarządzania głównymi siłami i sprzętem OT, które od teraz musiały pozostawać do dyspozycji wojska.

Festung Oberschlesien

Wskazując na Twierdzę Dolny Śląsk, trzeba od razu zaznaczyć, że nie było to jakieś nadzwyczajne posunięcie. Wcześniej takie rozwiązanie zastosowano w stosunku do Górnego Śląska (Festung Oberschlesien), który po wkroczeniu aliantów na tereny Zagłębia Ruhry stał się dla ministra uzbrojenia i produkcji wojennej - Alberta Speera - obszarem o szczególnym priorytecie strategicznym. Już w 1944 roku prowadzono rozbudowę linii obrony, szczególnie w ramach Ostwall (Wał Wschodni) oraz linii Bartolda (obrona przed natarciem na Wrocław). Pod koniec lipca 1944 roku gen. Heinz Guderian przekonał Hitlera o konieczności budowy dodatkowych linii umocnień przed kolejnymi operacjami Armii Czerwonej. Przebiegały one głównie wzdłuż przeszkód wodnych i na terenie dzisiejszej Polski oznaczone były literami od "a" do "e". Dla Górnego Śląska były to linie "b-1", "b-2". Linia "e", zwana też Linią Nibelungów, miała być ostatnią pozycją obronną (ciągnęła się od północy linią Odry, Nysy Łużyckiej, przez Dolny Śląsk aż po Morawy). Kiedy Górny Śląsk był już zagrożony działaniami Armii Czerwonej, do jego obrony w styczniu 1945 roku skierowany został generał płk. Ferdinand Schörner - dowódca Grupy Armii "A". Ale po wzięciu w kleszcze (z północnego zachodu i wschodniego kierunku) niemieckiego zgrupowania armijnego, główne siły gen. Schörnera musiały przed zamknięciem "kotła" po prostu szybko wycofać się na obszar Czech i Protektoratu, by wkrótce przystąpić do militarnej obrony Dolnego Śląska.

W aspekcie dalszych losów kierownictwa OBL "Riese" niespodziewanie pojawił się nowy decydent w osobie gen. Schörnera, który wraz z głównym inżynierem ds. budownictwa Grupy Armii "A" wstrzymali - poza budowami realizowanymi w ramach Programu Geilenberga - wszystkie dotychczas prowadzone budowy z tzw. programu pilnych zadań (M - Mindestbauprogramm).

Nawet "Olbrzym" (Riese) nie miał żadnych szans. Dla wielu Czytelników jest to zapewne dużym zaskoczeniem, że niby takie pilne, priorytetowe, tajne przedsięwzięcie w jednej chwili staje się... zapomnianą, nikomu niepotrzebną budową. Chcę to podkreślić dobitnie, bowiem program naprawdę tajnych obiektów podziemnych był realizowany na terenie Rzeszy dosłownie do ostatniego dnia wojny!

W sierpniu 1944 roku Hitler wydał dekrety, które odnosiły się do przygotowywania terytorium Rzeszy do obrony. Wynikało z nich między innymi, że pełnię władzy w strefach operacyjnych armii wewnątrz Rzeszy przejmują dowódcy wojskowi, którzy jednak muszą na danym terenie współpracować z gauleiterami - pełniącymi funkcję Komisarzy Obrony Rzeszy.

Sama Organizacja Todt też musiała się podporządkowywać władzom wojskowym. Zanim na danym obszarze pojawiło się jakieś zgrupowanie armijne, OT musiała wcześniej podejmować przygotowania organizacyjne w kierunku tworzenia tzw. frontowych oddziałów, które będą mogły być przygotowane do specjalistycznych zadań zlecanych przez władze wojskowe.

Również na Dolnym Śląsku takie działania zostały podjęte już w listopadzie 1944 roku i wynikało to poniekąd z rozkazu gen. H. Guderiana, który w tym czasie polecił zaktywizować prace przy budowie umocnień na Linii Nibelungów.

W oddziałach frontowych musiała się znaleźć specjalistyczna kadra techniczno-budowlana, wykwalifikowani robotnicy (głównie niemieccy) z Organizacji Todt, uzupełnieni o najlepszych robotników przymusowych. Krótko mówiąc, główne siły OT musiały być oddane do dyspozycji władz wojskowych. Trudno się więc dziwić, że realizacja jakiegokolwiek programu budowlanego na obszarze już działającego zgrupowania armijnego była praktycznie niemożliwa. Nie raz takie działania OT były zbyt wyprzedzające. Znamiennym takim przykładem jest serdeczny list zastępcy Szefa Urzędu Budownictwa OT dr Franka, który 3 stycznia 1945 roku tak pisał do Waltera Schlemppa w Pradze (szef EG Deutschland VII OT): "...dotarły do mnie wieści, że na obszarze Dolnego Śląska, a także w OBL Riese formowane są już bataliony i kompanie frontowe OT. Mało tego, do tych oddziałów kierowani są cenni, wykwalifikowani pracownicy z realizowanych zadań budowlanych, jak np. elektrycy. Jest to możliwe, ale póki co, nie może to się odbywać bez szkody dla jeszcze realizowanych przedsięwzięć budowlanych. Ale kiedy przyjdzie stosowny czas, to wówczas tworzone będą konkretne oddziały frontowe - i wtedy niestety cała specjalistyczna siła robocza będzie musiała być oddelegowana do kompanii oraz batalionów frontowych. Dotyczyć to będzie głównie operatorów koparek i lokomotyw, maszynistów, pracowników obsługi kompresorów itp. Właśnie kończone są prace nad dekretem w sprawie Frontu OT i dlatego proszę o powstrzymanie się, co do samodzielnego tworzenia oddziałów frontowych...".

Nie trwało to długo, bo 24 stycznia 1945 roku operująca już na Dolnym Śląsku Grupa Armii "A" (Ober­kommando der Heeresgruppe A) poinformowała nadzorującego w imieniu Organizacji Todt obszar Dolnego Śląska Hansa Meyera we Wrocławiu o całkowitej reorganizacji podległych mu struktur OT.

Gen. Schörner w akcji

Kumpf - Generalny Inżynier przy dowództwie Grupy Armii "A" - poinformował Hansa Meyera, że w porozumieniu z Głównym Urzędem Budownictwa centrali OT w Berlinie oraz szefem Grupy Wielozadaniowej (Einsatzgruppe) OT Deutschland VII w Pradze przejęto dyspozycyjność nad siłami i środkami na obszarze Dolnego Śląska. W związku z tym od zaraz wszelkie wolne i zwalniane lub tworzone nowe siły robocze są zarezerwowane dla wojska szczególnie w Karkonoszach, Górach Sowich i w rejonie pasma Wysokiego Jesionika (pogranicze Moraw i Śląska). Jednocześnie Dolny Śląsk w planach operacyjnych Grupy Armii "A" został przypisany do obszaru specjalnego pomiędzy Kłodzkiem a Zasiekami nad Odrą (Forst). W planach operacyjnych Dolny Śląsk sygnowany był kryptonimem Odcinek Północny (Abschnitt Nord), zaś centrum dowodzenia w sprawach budownictwa zorganizowane zostało w Jeleniej Górze.

OT musiało natychmiast podać ilości wolnej siły roboczej, ponieważ już następnego dnia - 25.01.1945 roku - Generalny Inżynier Kumpf przekazał pierwsze zlecenia budowlane do pilnej realizacji.

Skutkowało to również koniecznością utworzenia specjalistycznych pułków OT. 26 stycznia 1945 roku Hans Meyer (wówczas jeszcze szef OBL "Riese") otrzymał telefonogram z szefostwa EG VII OT w Pradze, że na obszarze Dolnego Śląska zaplanowane zostały 3 pułki o numerach: 166, 167 i 168.

7 lutego do Jedliny Zdroju przyjechał osobiście Kumpf, który spotkał się z osobami odpowiedzialnymi za tworzenie pułków - Seegerem i Hanschke. Szczególnie istotne było nawiązanie ścisłej współpracy między Kumpfem a Seegerem, który wkrótce został szefem całej Brygady X OT (odcinek Północ) i funkcje tę pełnił w pałacu w Jedlince, stając się tym samym bardzo ważną osobą w kontaktach między Armią "A" a OT.

Brygada X OT w Jedlince

Na samym początku utworzono szybko dwa pułki, w składzie których znaleźli się oddelegowani niemieccy specjaliści z OT oraz zagraniczni robotnicy. Łącznie utworzono grupę 4400 osób (2500 Niemców i 1900 robotników przymusowych oddelegowanych z OBL Riese lub przeniesionych z Ostwall).

Znana jest ostateczna struktura organizacyjna X Brygady:

a) dowództwo Brygady: Seeger, pałac Jedlinka tel. 324,

b) pułk 166, dowódca: Hanschke, Kurschan, tel: 511, 4 bataliony nr: 615-618,

c) pułk 167, dowódca: Wicht, Głuszyca, tel. 423, 4 bataliony nr: 619-622,

d) pułk 168, dowódca: Heubling, Jelenia Góra, tel. 3066, 4 bataliony nr: 623-626.

Sam Seeger na początku był szefem pułku nr 161 utworzonego wcześniej na terenie Górnego Śląska i w niektórych dokumentach pułk 161 jest uwzględniany również w składzie Brygady X.

Batalionom wyznaczano określone konkretne zadania. Miały być wykorzystywane tylko do utrzymania we właściwym stanie szlaków komunikacyjnych i obiektów inżynierskich (głównie mostów drogowych i kolejowych). Oprócz bieżącego utrzymania wzmacniano nawierzchnie wybranych dróg, usuwano na bieżąco szkody wojenne na drogach i torach kolejowych, wzmacniano mosty poprzez dobudowę dodatkowych filarów.

Tutaj niezbędna jest mała uwaga. Należy mieć na względzie fakt, że obok Programu Geilenberga na terenie Dolnego Śląska realizowany był inny priorytetowy projekt - Silberbauprogramm (Srebrny Program) dotyczący budowy - rozbudowy lotnisk przystosowanych do startu i lądowania nowych myśliwców odrzutowych (między innymi w Świdnicy, Brzegu, Oławie i w rejonie Saaz). Te dwa priorytetowe programy były poza jakimikolwiek obostrzeniami, na które nie miał wpływu również Kumpf - Generalny Inżynier Budownictwa przy Armii "A".

Linia Nibelungów (linia "e")

Wcześniej wspomniałem o planowanej ostatniej linii umocnień we wschodniej części III Rzeszy (od Szczecina biegnąca wzdłuż Odry i dalej Nysą Łużycką w kierunku Dolnego Śląska). W swojej książce "Zagłada Riese" wspominam o tej kwestii, wspomagając się jednak tylko mapką pól minowych, która była zamieszczona w "Atlasie Ziem Zachodnich" z 1947 roku. Nie było to tożsame z linią "e" i tylko w przybliżeniu można było się domyślać, jak niemieccy stratedzy ją zaplanowali.

Z chwilą przejęcia Dolnego Śląska przez gen. Schörnera Linia Nibelungów została dokładnie ustalona dla Odcinka "Północ" (obszar Dolnego Śląska), podzielonego na strefy specjalne, planowane umocnienia w rejonach górskich, dodatkowe rygle przy liniach umocnień.

Zaczynając od Jeleniej Góry (strefa specjalna nr 5), pas umocnień planowany był dalej na kierunku: Bolków- Dobromierz - Świebodzice - Witoszów - Pieszyce - Bielawa - Stoszowice - Bardo - Złoty Stok i dalej na dzisiejsze Czechy w kierunku miejscowości Jesionik i Bruntal.

Co ciekawe między linią "e" a Wrocławiem, w rejonie Wałbrzycha, znalazły się takie miasta jak: Świdnica, Dzierżoniów czy Ząbkowice Śląskie.

Linia Nibelungów najbliżej "Riese" przebiegała w rejonie Bielawy, czyli tuż za Górami Sowimi i można powiedzieć, że raczej podyktowane to było głównie walorem naturalnej górskiej przeszkody terenowej niż ochroną niedokończonej inwestycji IG Schlesien.

Po wybudowaniu dwóch pasów pól minowych przez armie niemieckie i radzieckie nastąpiła swoista równowaga militarna i bezsens wzajemnego atakowania się na odcinku od Jeleniej Góry do Kłodzka. Sytuacja ta trwała aż do zdobycia Berlina przez Armię Czerwoną. Dopiero wówczas ruszyła operacja "praska", w wyniku której, praktycznie bez większych walk, wyzwolone zostały 8 maja, np. Wałbrzych, Walim, Głuszyca, a twierdza Kłodzko w dniu 9 maja 1945 roku.

Ewakuacja "Riese"

Sama placówka OT w pałacu Jedlinka (Tannhausen) działała cały czas. Od lutego 1945 roku jej głównym zadaniem było kierowanie działaniami X Brygady frontowej OT, będącej w dyspozycji Grupy Armii "A". Oczywiście pozostała jeszcze forma małego zarządu w zakresie zadań dotyczących Silberbauprogramm oraz programu Geilenberga, ale to dotyczyły zaledwie nadzoru nad niewielką liczbą budów.

Do placówki w Jedlince przenieśli się z Wrocławia dr Lehmann - łącznik EG Deutschland VII w Pradze - oraz Hans Meyer, który niezależnie od kierowania OBL "Riese" był również szefem OT na cały Dolny Śląsk. Tutaj Oberbauleiter Lehmann był odpowiedzialny za bieżące kontakty w obszarze "Północ" między OT i Grupą Armii gen. Schörnera. Swoją funkcję pełnił we współpracy z gen. Benicke. Kiedy 30 marca 1945 roku utworzono nowy obszar specjalny Sudety, do kontaktów z armią wyznaczony został Hauptbauleiter Moser. Lehmann nadal pozostał inżynierem łącznikowym OT przy gen. Benicke, ale dodatkowo wszedł w skład sztabu operacyjnego Mosera.

Również w zakresie nadzoru medycznego zaszły zmiany. Na głównego lekarza obszaru "Północ" wyznaczony został dr Mees. Była to decyzja z dnia 23 lutego 1945 roku dr Pelzla - naczelnego lekarza OT EG w Pradze.

Na wypadek bezpośredniego zagrożenia ze strony Armii Czerwonej przygotowane były plany ewakuacji. Dla kierownictw budów OBL Świdnica i OBL "Riese" w dniu 7 lutego 1945 roku wydano dyspozycje co do miejsca ewakuacji. Trasą przez Jedlinę Zdrój, Trutnov, Jicin planowano przemieścić się do Liberca. Co ciekawe OBL Reichenberg (Liberec) po przybyciu ekip ze Świdnicy i Jedlinki miał być ewakuowane do Karlsbach.

Ostatecznie pod koniec wojny główne kierownictwo OT w zakresie nadzoru nad obszarem Dolnego Śląska przeniesiono do Cieplic Zdroju, lokując je na terenie Dörries - Füllner Maschinenfabrik AG Bad Warmbrunn (produkcja haubic FH 18).

Poczta polowa

Z Haus Hermannshöhe (dziś budynku bardziej znanego jako willa Erika) w Jedlinie Zdroju wysłana została do kierownictwa EG VII w Pradze jakaś zapomniana pieczęć poczty polowej, która nieoczekiwanie znalazła się w rękach Oberfrontführera Bennera - szefa łączności Brygady X. Chodziło o pieczęć, która została dopiero wówczas przekazana przez 623 batalion 168 pułku frontowego OT, mimo że dawny numer 30058 poczty polowej został już dawno zmieniony. Benner, przekazując pieczęć do Pragi, wyraził w piśmie wielką ulgę, że pieczęć się odnalazła, i poprosił o jej przekazanie do Referatu Poczty Polowej w centrali OT w Berlinie.

To kolejna nieznana nam dotąd informacja o tym, że w Jedlinie Zdroju działał oddział poczty polowej. Co ciekawie - willa Erika dobrze jest znana w historii Riese, bowiem w tym obiekcie już pod koniec 1943 roku mieściły się pierwsze biura spółki Industriegemeinschaft Schlesien AG.

Resume

Przejęcie obszaru Dolnego Śląska przez gen. Schörnera było przysłowiowym gwoździem do trumny sowiogórskiej inwestycji. W obliczu bezpośredniego zagrożenia ze strony Armii Czerwonej wstrzymano praktycznie cały program budowlany. Mit o jednej z najważniejszych i najbardziej pilnych budów III Rzeszy stworzony został w naszych rodzimych publikacjach. W Niemczech nadal brak jakiegokolwiek rzetelnego opracowania - na podstawie dokumentów archiwalnych - o projekcie IG Schlesien. Czy tylko ze wstydu za plajtę budowlaną, za tysiące niewinnych ofiar i bestialskiego wyzysku człowieka, czy stoi jeszcze za tym tajemnica, którą Niemcy nie chcą nikomu ujawnić?

PS Dr Dorota Sula była pierwsza w Pradze.

Wokół dokumentów archiwalnych dotyczących Riese, rzekomo ostatnio odnalezionych w archiwach w Pradze, powstał medialny szum. Sensacyjne doniesienia nie do końca są jednak prawdziwe. Otóż dokumenty te są dobrze znane od wielu lat i, co najważniejsze, są w zasobach polskiego archiwum! Stało się to za sprawą Muzeum Gross-Rosen w Rogoźnicy z/s w Wałbrzychu. Już w 2005 roku (!) dr Dorota Sula prowadziła badania nad tymi dokumentami w Centralnym Archiwum Wojskowym w Pradze i następnie przyczyniła się do tego, że duża ich liczba dotyczących "Riese" została przywieziona do Wałbrzycha. W archiwum Muzeum Gross-Rosen dokumenty te zarejestrowano, przyznając sygnaturę akt 9440/DP. Początkowo dokumenty te przeznaczone były tylko do badań naukowych. W swojej książce "Zapomniane fabryki zbrojeniowe Hitlera" z 2015 roku, w aneksie do mojej wcześniej wydanej książki "Zagłada Riese", w sposób ogólny opisałem część dokumentów z praskiego archiwum. Z biegiem czasu wielu badaczy zorientowało się, że takie dokumenty są już w archiwum Muzeum Gross-Rosen i dzięki ich prośbom kierownictwo Muzeum zdecydowało się wyjść naprzeciw ich oczekiwaniom. Oficjalnie zwrócono się latem 2016 roku do Centralnego Archiwum Wojskowego w Pradze o wyrażenie zgody na możliwość udostępniania do publikacji praskich dokumentów.

Ku zaskoczeniu wszystkich 25 sierpnia 2016 roku kierownictwo Vojensky Historicky Archiv przychyliło się do wniosku Muzeum Gross-Rosen i od tego czasu każdy może korzystać z tych dokumentów. Również i ja wystąpiłem o to, uzyskując specjalną zgodę na wykorzystanie kopii dokumentów do publikacji w miesięczniku "Odkrywca" [posiadamy powyższy dokument - przyp. red]. Tak więc palma pierwszeństwa należy się wyłącznie kierownictwu Muzeum Gross-Rosen i osobiście - dr Dorocie Suli.

Autor serdecznie dziękuje kierownictwu i pracownikom Muzeum Gross-Rosen w Rogoźnicy z/s w Wałbrzychu za pomoc oraz udostępnienie dokumentów wraz ze zgodą na ich wykorzystanie w niniejszym artykule (sygnatura akt: 9440/DP Einsatzgruppe D VII Prag - Muzeum Gross-Rosen; OT 28/13, OT 6/4, OT 5/3 Vojensky Historicky Archiv w Pradze. 

Romuald Owczarek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje