W służbie „niewiernych”. Muzułmańskie formacje wojskowe mocarstw europejskich

Mało kto pamięta, że początek islamizacji wielu państw europejskich sięga czasów I wojny światowej.

Tajemniczy urok Wschodu od wieków fascynował Europejczyków pomimo fatalnych wręcz relacji politycznych Starego Kontynentu ze światem Islamu - cywilizacją, która we wczesnym Średniowieczu zdominowała południową część regionu śródziemnomorskiego oraz rozległe obszary zachodniej Azji, a nawet na krótko wdarła się poprzez Pireneje aż do serca dzisiejszej Francji. Karol Młot, władca Franków, w bitwie pod Poitiers (732 r.) zatrzymał na ponad tysiąclecie ekspansję Mahometan w Europie Zachodniej. Kolejne stulecia były świadkiem wielu wojen, w których siły chrześcijańskie ze zmiennym szczęściem stawiały czoła kolejnym falom muzułmańskich najazdów. Islamskie zagrożenie odparto dopiero w roku 1683, gdy król Jan III Sobieski rozgromił armię turecką pod Wiedniem.

Reklama

W XIX stuleciu potęga gospodarcza, militarna i polityczna Europy osiągnęła apogeum, a największe mocarstwa zyskały ogromne posiadłości kolonialne, obejmujące także kraje zamieszkiwanie przez wyznawców Islamu.

W czasach nam współczesnych obserwujemy żywiołowy proces islamizacji wielu państw europejskich, a muzułmańskie dzielnice stały się integralną częścią wielkich metropolii Zachodu. Warto pamiętać, że początki tego zjawiska sięgają korzeniami okresu Wielkiej Wojny (1914-1918), kiedy na frontach europejskich pojawiły się setki tysięcy muzułmańskich żołnierzy, walczących i ginących za sprawę swoich zaborców...

W służbie imperium

Największe zamorskie posiadłości kolonialne zdobyło Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii, którego władcy od roku 1877 z dumą używali tytułu Cesarzy Indii. To właśnie z ludnych, wieloetnicznych i wielowyznaniowych krain subkontynentu indyjskiego wywodziło się najwięcej muzułmańskich żołnierzy brytyjskich. Regimenty hinduskie w brytyjskich siłach zbrojnych zyskały sławę w wielu wojnach kolonialnych, dzielnie wspierając podbój innych krajów i bezwzględnie tłumiąc bunty własnych rodaków w Indiach. W służbie brytyjskiej cenieni byli zwłaszcza wyznawcy religii mahometańskiej, wywodzący się z Indii Północnych (obejmujących wówczas także współczesny Pakistan i Bangladesz). Tradycje służby najemnej były w tym regionie głęboko ugruntowane w wyniku militarystycznego panowania islamskiej dynastii Mogołów w Sułtanacie Delhijskim. Kilkuwiekowe rządy wojowniczych władców, z dumą odwołujących się do tradycji protoplasty dynastii, Timura Kulawego (Tamerlana), wytworzyły kastę zawodowych wojowników, gardzących innymi zajęciami. Podbój Indii przez Brytyjczyków sprawił, że pozbawieni dotychczasowego pracodawcy wojownicy, bez wahania zaciągali się na służbę nowego hegemona.

Z czasem służba oficerska w indyjskich pułkach, a zwłaszcza w regimentach kawaleryjskich, stała się marzeniem wielu młodych arystokratów z Wysp Brytyjskich. Na początku XX wieku Indie Brytyjskie zamieszkiwało ponad 300 milionów poddanych, a co roku do służby wojskowej zgłaszało się około półtora miliona ochotników, spośród których wybierano jedynie najlepszych kandydatów. Takiego potencjału nie można było lekceważyć. W latach poprzedzających wybuch Wielkiej Wojny armia Cesarstwa Indii uległa gruntownej reorganizacji i modernizacji, lecz pomimo dobrego wyszkolenia i wysokiego morale kolonialnych regimentów, Brytyjczycy zachowali ścisłą kontrolę nad jednostkami wojskowymi, rezerwując dla siebie większość średnich i wyższych stanowisk dowódczych oraz dołączając "metropolitalny" batalion do każdej indyjskiej brygady.

W obliczu nieuchronnego konfliktu zbrojnego z muzułmańską Turcją, której posiadłości znajdowały się stosunkowo blisko Indii, obawiano się nielojalności spowodowanej względami religijnymi - koniecznością stawania do walki przeciwko innym wyznawcom Islamu. Ku niejakiemu zaskoczeniu Londynu okazało się jednak, że to raczej brytyjscy protestanci niż indyjscy muzułmanie byli bardziej skłonni do odmowy służby z bronią w ręku z pobudek wyznaniowych...

W latach 1914-1918 na Froncie Zachodnim walczyło ponad 140 000 brytyjskich żołnierzy z Indii, a na Bliskim Wschodzie - przeciwko muzułmańskiej Turcji - ponad 700 000.

W wielu pułkach muzułmanie (a było ich w siłach zbrojnych blisko 400 000) służyli ramię w ramię z wyznawcami innych religii, lecz niektóre regimenty miały niemal wyłącznie islamski charakter, odpowiednio do proporcji wyznaniowych w regionach,
z których wywodzili się rekruci. Warto dodać, że pierwszym indyjskim zdobywcą najwyższego odznaczenia za waleczność, Victoria Cross, został muzułmanin Khudadad Khan z 129 Regimentu Baluchis.

Półksiężyc i tricolore

Posiadłości kolonialne Republiki Francuskiej, obejmujące Algierię, Tunezję i część Maroka, zamieszkiwane były przez ludność muzułmańską oraz liczną (zwłaszcza w Algierii) grupę europejskich kolonistów. Chlubą francuskich sił zbrojnych jeszcze w okresie Drugiego Cesarstwa stały się waleczne i malowniczo umundurowane pułki Żuawów, Turcosów i Spahisów. Wojenna sława tych pierwszych, pierwotnie rekrutowanych spośród górskich plemion algierskich Kabylów, wywołała modę na formowanie własnych "żuawów" także w innych armiach. Barwni, egzotyczni "żuawi" z Luizjany i Nowego Jorku bili się podczas amerykańskiej wojny secesyjnej, wzorowane na nich jednostki powołała Brazylia i Państwo Kościelne, a i wśród polskich powstańców 1863 roku pojawił się oddział Żuawów Śmierci... Służba w "prawdziwych", francuskich regimentach Zouaves stała się wkrótce tak popularna, że europejscy ochotnicy wyparli islamskich Kabyli z ich szeregów. Przyczyniło się do tego powołanie nowej francuskiej formacji kolonialnej, pułków Strzelców Algierskich, Tunezyjskich i Marokańskich (Tirailleurs Algeriennes, Tunisiens, Marocains), do których powoływano jedynie rdzennych mieszkańców kolonii.

Wkrótce dla muzułmańskich piechurów kolonialnych w służbie francuskiej przyjęła się potoczna nazwa Turcos ("Turki"). W kawalerii odpowiednikiem Turcosów stali się Spahisi, czyli lekka kawaleria w egzotycznych mundurach, wzorowanych na tradycyjnych strojach berberyjskich jeźdźców. Trzeba dodać, że kadra oficerska w tych formacjach wywodziła się z Metropolii, a dla większości francuskich poruczników czy kapitanów służba w pułku Spahisów była trudno osiągalnym wyróżnieniem. Dla najbardziej nawet zasłużonych Algierczyków, Tunezyjczyków czy Marokańczyków szczytem możliwości awansu pozostawał stopień podoficerski...

Po wybuchu I wojny światowej francuskie władze wojskowe zarządziły przeniesienie wielu oddziałów kolonialnych na front niemiecki. W okopach pod Ypres czy Verdun walczyli i ginęli muzułmanie, stanowiący większość składu kilkunastu pułków strzelców algierskich, dwóch marokańskich i jednego tunezyjskiego oraz siedmiu regimentów konnych spahisów, wraz z broniami towarzyszącymi i służbami pomocniczymi liczących ogółem ponad 150 000 żołnierzy. Poległo i zmarło z ran lub chorób blisko 70 000 z nich.

Największe straty francuskie pułki kolonialne poniosły w bitwie pod Verdun - życie oddało w niej ponad 28 000 wyznawców islamu. Podobnie jak w przypadku brytyjskich wojsk kolonialnych, także francuscy muzułmanie walczyli ofiarnie nie tylko z "niewiernymi" Niemcami, lecz bez oporu stawali do walki przeciwko współwyznawcom w służbie tureckiej. Waleczność żołnierzy Republiki Francuskiej, służących pod znakiem półksiężyca (emblemat rozpoznawczy wszystkich oddziałów tzw. Armii Afrykańskiej) dostrzegano w ówczesnych kręgach władzy. Świadczy o tym fakt, że w międzywojennym Paryżu wzniesiono - jako wyraz wdzięczności za waleczność muzułmanów - pierwszą w stolicy Francji świątynię wyznawców Proroka: Grand Mosquee (Wielki Meczet). Budowę sfinansowało całkowicie państwo francuskie, a obiekt wznosili północnoafrykańscy robotnicy, pracujący pod nadzorem algierskich architektów. Był to wyjątkowy gest ze strony doktrynalnie laickiej Republiki,
w której na co dzień raczej zamykano, niż budowało kościoły, klasztory i katolickie szkoły... 

Za białogo padyszacha

Mocarstwem, władającym wielomilionową ludnością muzułmańską była na początku XX wieku także Rosja. Zdobycze carskiego imperium na Kaukazie i w Azji Środkowej obejmowały terytoria wielu współczesnych państw islamskiego kręgu cywilizacyjnego, m.in. Azerbejdżanu, Kazachstanu, Turkmenistanu, Kirgistanu i Tadżykistanu. Wyznawcami religii Proroka byli także mieszkańcy Krymu, środkowego Powołża, Uralu, Baszkirii, Tatarstanu, a także nieliczni Tatarzy litewscy...

W jednoznacznie prawosławnej i słowiańskiej armii carskiej, której etos i tradycje oparte były także na zwycięskich wojnach z Turcją, muzułmanie nie stanowili wyróżnianej ani faworyzowanej grupy wyznaniowej. Czyniono jednak pewne gesty w ich stronę, jak choćby ustanowienie odrębnej formy insygniów Krzyża Świętego Jerzego, pozbawionych postaci prawosławnego świętego, którego wizerunek zastąpił państwowy herb imperium (dwugłowy orzeł). Oprócz regularnego poboru do sił zbrojnych, który dotyczył poddanych bez różnic wyznaniowych (według szacunków, po mobilizacji w 1914 roku carowi służyło nie mniej niż milion muzułmanów), powstały także islamskie formacje ochotnicze. Jedną z najbitniejszych i najsłynniejszych z nich stała się niemal całkowicie muzułmańska "Dzika Dywizja".

Oficjalna nazwa: Kaukaska Tubylcza Dywizja Konna nie przyjęła się w pozaurzędowym obiegu. Istniejąca od lata 1914 roku formacja skupiła 6 "etnicznych" pułków jazdy: Inguski, Czeczeński, Kabardyński, Dagestański, Tatarski i Czerkieski. Obsada oficerska wywodziła się z rosyjskiej kadry zawodowej, a w składzie Pułku Inguskiego walczył Polak, rotmistrz Władysław Obuch - Woszczatyński. Umundurowani w czerkieskim (kaukaskim) stylu konni ochotnicy słynęli zarówno z odwagi w boju, jak i z powszechnego lekceważenia wojskowego drylu i regulaminów, co przyczyniało się do upowszechnienia nieoficjalnego określenia dywizji. "Dzicy", zdecydowanie preferujący walkę bronią białą, a zwłaszcza szarże konne, podczas których wyli potępieńczo lub wzywali Allacha, zyskali rozgłos w czasie walk w Galicji w 1914 roku, w latach następnych wielokrotnie potwierdzając swoją bojową chwałę.

W roku 1917 podczas puczu Korniłowa niemal zdławili rosyjską rewolucję... Po detronizacji cara Mikołaja II, nazywanego przez dżygitów Białym Padyszachem, więzi lojalności dżygitów pękły. Dywizja rozproszyła się, a wielu weteranów Wielkiej Wojny wojowało później w różnych armiach, nierzadko przeciwko sobie. Z "Dzikiej Dywizji" do Polski trafił wachmistrz Hussejn Danagujew, Czerkies z Dagestanu. W II Rzeczypospolitej służył w 10 pułku ułanów, lecz najchętniej nosił mundur dżygita - czerkieskę, papachę i kaukaską szaszkę...

Mimo upływu niemal wieku od heroicznych walk Wielkiej Wojny, tradycje carskich dżygitów żywe są wciąż w krajach kaukaskich, a nawet w Rosji, której rdzenni mieszkańcy raczej nie cechują się szczególną sympatią wobec swoich islamskich współobywateli. Wojownicy Białego Padyszacha byli - z rosyjskiego punkty widzenia - tymi dobrymi muzułmanami...

Formacje muzułmańskie istniały także w armiach państw katolickich. Mahometańscy Spahisi w służbie Włoch pełnili zadania policyjne w Libii. Władca Austro-Węgier, Franciszek Józef I Habsburg, tytularny apostolski król Jerozolimy, autoryzował powołanie na terenie Bośni i Hercegowiny (zajętej w roku 1878 prowincji tureckiej) lokalnych oddziałów piechoty górskiej. Zewnętrznym wyrazem muzułmańskiego charakteru 4 regimentów bośniackich było specyficzne nakrycie głowy - czerwony fez. Cesarscy mahometanie otrzymali prawo do posiadania własnych kapelanów (imamów polowych), a jeśli tylko było to możliwe, codzienne wyżywienie żołnierzy musiało odpowiadać zasadom halal (wyznaniowych ograniczeń diety). Bośniacy dali się poznać na wszystkich frontach ostatniej wojny Austro-Węgier jako znakomici, waleczni i wytrzymali żołnierze, konkurując liczbą nadanych odznaczeń za waleczność jedynie z tyrolskimi pułkami strzelców górskich.


Piotr Galik

Historyk, pisarz, erudyta. Długoletni współpracownik i przyjaciel miesięcznika "Odkrywca", konsultant z dziedziny wojskowości, chociaż jego ogromna wiedza obejmuje wiele innych dziedzin z zakresu historii. Kolekcjoner-falerysta.


Dowiedz się więcej na temat: islamizacja Europy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje