Złoto "bambra"

Mija trzydzieści lat. Wrocław, ulica Hugona Kołłątaja, prostopadle do kompleksu kolejowego dworca głównego, wchodzę w bramę nr 21, podwórko jak tysiące innych, ciasno, trochę drzewek, samochody, nic szczególnego. Trzydzieści lat temu rozbierano tu oficynę. Byłem wówczas kierownikiem sekcji w komendzie poprzedniczki dzisiejszej policji. Pamiętam, że ta kartka przywędrowała na moje biurko od wojewódzkiego oficera dyżurnego, bo ktoś tam się z nią zgłosił.

Znaleziona pod podłogą na drugim piętrze rozbieranej właśnie oficyny. Trzykrotnie złożona w kostkę, około 6×6 cm, po rozłożeniu 21×22 cm, papier kratkowany, widać, że zestarzały i ze śladami wilgoci, pismo równe, wykonane ołówkiem kopiowym, tekst w języku polskim: "Uwaga. Kto podejmie tą kartkę to proszę szukać ukrytego skarbu w piwnicy. Od schodów 2 (dwa) metry w prawo jest małe wgłębienie i tam mój bamber ukrył dużo złota w głębokości jednego metra. Ja byłem u niego niewolnikiem i nie miałem możności przekazać tej wiadomości swoim kolegom i postanowiłem w nocy ukryć tą kartkę pod podłogą. Breslau dnia 2.7 X. 1944 roku nazywam się Antkiewicz Czesław Warszawa".

Reklama

Kim byli uczestnicy wydarzeń w 1944 roku? Oczywiście bliższy sercu jest nam ten, który, zmuszony do niewolniczej pracy, był autorem tych paru linijek na "kartce spod podłogi". Reportaż pt. "Wyprawa po złoto" na temat znaleziska pod podłogą opublikował w 1983 r., nieżyjący już, Bogdan Daleszak w magazynie wrocławskiej "Gazety Robotniczej". Odzewu nie było. Nie będzie więc indywidualnego portretu Czesława Antkiewicza, zastąpimy go portretem zbiorowym polskich robotników przymusowych, bo takim zapewne był ten Polak z dawnej Neue Taschenstrasse (obecnie właśnie Kołłątaja).

Natomiast określenie "bamber" to głównie regionalizm poznański, historyczna pozostałość językowa po osadnikach sprowadzonych przez władze Poznania do zasiedlenia opuszczonych wsi w I połowie XVIII w. z okolic Bambergu we Frankonii. Potocznie oznaczało "bogatego chłopa" (rolnika, gospodarza). Sądzę, że w przytoczonym tekście może symbolizować "bogatego Niemca". Ciekawostką może być fakt, że współcześnie jeszcze określenie to funkcjonuje w wielu znaczeniach w gwarze różnych subkultur.

Jak kształtowała się sytuacja miasta i w mieście Breslau, gdy polski robotnik przymusowy wyśledził co robi jego "bamber"? Mieszkańcy mieli wszelkie podstawy do tego, by zacząć się niepokoić i wyrażać obawy o nagromadzone dobra. Wprawdzie trochę czasu pozostało do zarządzonej w styczniu 1945 r. przymusowej ewakuacji ludności cywilnej i okrążania miasta przez wojska radzieckie, ale miasto utraciło spokój.

25 sierpnia 1944 r. na mocy rozkazu Naczelnego Dowódcy Wojsk Lądowych gen. Heinza Guderiana zostało ogłoszone twierdzą - Festung Breslau. Niemiecki jeszcze Wrocław zaczął zmieniać swe oblicze i intensywnie przygotowywać się do obrony. Zostały wstrzymane wszystkie urlopy, zapędzano ludzi do prac obronnych, a 5 września w Hali Stulecia gauleiter Karl Hanke zażądał wprowadzenia 10-godzinnego dnia pracy. 25 września funkcję pierwszego komendanta twierdzy objął generał-major Johannes Krause. Wreszcie 7 października miał miejsce nalot radzieckich bombowców dalekiego zasięgu, ucierpiały okolice Sępolna i Biskupina i był to początek nalotów. W tych warunkach - narastającego zagrożenia - "bamber" mógł niewątpliwie chować swoje złoto, podobnie jak setki, tysiące innych mieszkańców tych ziem.

Z treści kartki wynikało, że Czesław Antkiewicz oceniał swój status jako "niewolnika", czyli podobnie do powojennych ocen całej pracy przymusowej na rzecz III Rzeszy. Sądzę, że myślał o sobie w taki sposób w szerszym znaczeniu tego słowa, niż według ścisłego zaliczenia do którejś z czterech podstawowych kategorii pracy przymusowej. Mógł więc być oficjalnie "ochotnikiem", choć faktycznie z łapanki lub przymusowego kontyngentu albo skierowanym w trybie przymusowym w formie kary.

Dwa elementy decydowały w zasadzie o definicji pracy przymusowej: niemożność rozwiązania przez pracownika stosunku pracy w określony sposób oraz niemożność wpływania przez niego na warunki pracy. Już 26 października 1939 r. rozporządzeniem Hansa Franka objęto w Generalnym Gubernatorstwie nakazem pracy przymusowej wszystkich Polaków w wieku 18-60 lat, a 12 grudnia 1939 r. przesunięto dolną granicę wieku do lat 14. Art. 52 konwencji haskiej ograniczał możliwość rekwizycji w naturze oraz świadczeń od ludności zajętych terenów jedynie dla potrzeb armii.

Tymczasem praca przymusowa stała się w III Rzeszy jednym z podstawowych elementów polityki okupacyjnej i wojennej strategii gospodarczej. 9 listopada 1941 r. Adolf Hitler stwierdził: "Obszar, który na nas w tej chwili pracuje, obejmuje ponad 250 mln ludzi". Łapanki, wywózki, pozbawianie podstawowych praw i swobód, brutalne traktowanie i ciągłe represje, surowe warunki, obozy pracy, racje żywnościowe na poziomie wegetacyjnego minimum, bezwzględny wyzysk ekonomiczny - to wszystko spotykało miliony polskich rodzin w zakresie przymusu do pracy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje