Co trzeba umieć w XXI wieku

Uczniowie piątej klasy szkoły podstawowej, między innymi 11-letnia Adrianna, podczas lekcji techniki, mamrocząc pod nosem brzydkie wyrazy, dziergają na drutach szalik, potem dłubią coś na szydełku, ślęczą nad pismem technicznym. Po co im to? I co właściwie trzeba umieć, żeby sobie poradzić w życiu XXI w.?

Od kaligrafii do asertywności

Reklama

Szkoła zawsze oprócz wiedzy przekazywała uczniom pewne umiejętności, nawyki, postawy. Dziś wszystko to określa się mianem kompetencji kluczowych. Współczesna edukacja na świecie coraz częściej rezygnuje z przekazywania informacji na rzecz kształtowania kompetencji. To one pozwalają aktywnie funkcjonować zawodowo, społecznie, życiowo, towarzysko. Listę tych kompetencji dyktują zmieniające się czasy, unieważniając lub marginalizując jedne na rzecz innych. W edukacji na świecie konkretne życiowe sprawności ustępują miejsca bardziej wysublimowanym umiejętnościom, jak na przykład asertywność albo niezależność myślenia.

Prababcia 11-letniej Adrianny uczyła się w szkole kaligrafii. Ogromny nacisk kładziono na posługiwanie się poprawną polszczyzną, wpajano dobre maniery, a także bezwzględną pokorę wobec starszych. O żadnej asertywności czy niezależności nie było mowy. Prababcia posiada takie kompetencje jak zrobienie domowego makaronu, peklowanie szynki oraz wprawę w szyciu, dzierganiu, haftowaniu bielizny pościelowej, a nawet płaszcza na zimę. Babcia Adrianny ze zrobieniem domowego makaronu miałaby już problemy. Uszycie na podstawie wykroju z "Burdy" bluzki czy sukienki było w jej pokoleniu dość powszechną umiejętnością. W przeciwieństwie do prowadzenia samochodu, postrzeganego jako zajęcie męskie. Matce Adrianny całe szkolne życie także upłynęło w czasach PRL, obowiązkowo uczyła się rosyjskiego (uważanego wtedy za całkowicie nieprzydatny), a na zajęciach praktyczno-technicznych uczono ją tak dziwacznych umiejętności, jak wykonanie młotka z drewna lub popielniczki z metalowej puszki. Obsługi komputera musiała się uczyć już w dorosłym życiu. W pokoleniu Adrianny angielski, obsługa komputera i prawo jazdy to niemal święta trójca, której oczywistości nikt nie kwestionuje.

Czytaj więcej w Polityce.

Dowiedz się więcej na temat: XXI wiek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy