Gandhi Wielka Dusza

Był prorokiem i osobą świętą, a zarazem człowiekiem pełnym sprzeczności, grymaśnym i dokuczliwym. Gdyby przyszedł na świat 2 tys. lat wcześniej, jego nauki przekształciłyby się w religię. Nazwano by ją bezgwałtem i niesprzeciwianiem się złu, męstwem i poszukiwaniem prawdy, czyli Boga. Zginął w zamachu 60 lat temu.

W religiach Wschodu bezgwałt, czyli rezygnacja z przemocy, pojawiła się wcześniej: w buddyzmie i dżinizmie, ale kombinacja tych cech z odrzuceniem lęku i rozumną pobłażliwością dla grzeszników jest oryginalnym pomysłem Gandhiego. Jego imiona Mohandas Karamczand mogą oznaczać "sługę piękna" oraz "zmieszany (zakłopotany) księżyc". Znamy go jednak jako Mahatmę, czyli Wielką Duszę, ale to nie imię, lecz tytuł, jaki przyznano mu w Indiach po powrocie z Afryki Południowej, gdzie zaczęła się jego praca i kariera.

Reklama

Żył 78 lat i żyłby dłużej, gdyby nie szowinista wielkohinduski Nathuram Godse, który zastrzelił go w Delhi podczas jednego z wieczornych spacerów. Ostatnie słowa, jakie wypowiedział śmiertelnie raniony Gandhi, brzmiały eHe Ram (O Boże), tak jak gdyby mówił "dzień dobry", bo Ram Ram jest takim właśnie pozdrowieniem.

Uważał się za idealistę praktycznego, natomiast indyjski politolog prof. Varma nazywa go idealistą metafizycznym, absolutystą etycznym i człowiekiem, który uważał religię za czynnik sprawczy historii. Jeszcze za życia doczekał się kilku monografii na swój temat. Sam napisał najważniejszą z nich - "Autobiografię" (wyszła po polsku z przedmową premiera Jawaharlala Nehru w 1958 r.). Pisali o nim tak sławni autorzy jak William Shirer i John Gunther.

Gandhi sprzeciwiał się wszelkiego rodzaju gwałtowi, ale gwałt stosował wobec własnego ciała: ciągle sobie czegoś odmawiał, czy to w diecie, ciągle poszcząc, czy to w obyczaju, ślubując celibat, kiedy miał 31 lat. Takich niekonsekwencji wypatrzymy w jego praktykach i naukach wiele, ale uważał, że sprzeczności te można pokonać za pomocą kompromisu, a kompromis uważał za sztukę postępowania z przeciwnościami.

Był jedynym bojownikiem o wolność Indii, który jednocześnie przyjaźnie odnosił się do głównego adwersarza - Wielkiej Brytanii. Propagował oręż moralny w postaci obywatelskiego nieposłuszeństwa, co stało w sprzeczności z koncepcją niesprzeciwiania się złu. Gandhi uważał, że choć prawo, w tym przypadku brytyjskie, jest złe, mimo wszystko musi być respektowane. A nieposłuszeństwo jest przecież odmową przestrzegania prawa.

Walczył o prawa dla niedotykalnych, czyli najbardziej poniżanych i upodlonych hindusów, ale sprzeciwiał się wykluczeniu tej kasty z hinduizmu, co zamierzali uczynić Brytyjczycy. Miał charyzmę lidera, który choć nie był wielkim mówcą, porywał tłumy samą swoją obecnością, a niedotykalni całowali ślady jego stóp, zdołał bowiem wprowadzić ich do hinduskich świątyń, co wcześniej było nie do pomyślenia. Uważał, że nowoczesność degraduje społeczeństwo, ale używał termometru i okularów. Twierdził, że należy ubierać się w samodziały, bo tkaniny to fabryka, ale fabryka to miasto, a miasto to slumsy i prostytucja. Nazywał muzułmanów braćmi i dlatego został zastrzelony, ale nie zaakceptowałby przejścia kogokolwiek ze swej rodziny na islam.

Dowiedz się więcej na temat: Indie | Brytyjczycy | Bóg | kongres | rezygnacja | świat | religia

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje