Maj na styropianie

Strajki z maja 1988 r. zapisały się w zbiorowej pamięci głównie utrwaloną na zdjęciach dramatyczną sceną wyjścia strajkujących ze Stoczni Gdańskiej. Jaka była geneza majowych protestów, jaką rolę odegrały w ostatecznym zwycięstwie Solidarności? Zamieszczamy relację Wojciecha Giełżyńskiego, znanego reportera, wówczas prasy podziemnej, którą spisał na podstawie swoich notatek i nagrań sprzed dwudziestu lat.

Majowe strajki nie pojawiły się jak deus ex machina, choć niektórzy tak właśnie je odebrali. Przeciwnie, wiosną 1988 r. czuło się przez skórę, że coś gruchnie. Rok wcześniej, na gdańskiej Zaspie, Jan Paweł II zdecydowanie wzmocnił ton wyciszony podczas poprzedniej pielgrzymki w 1983 r. Bez ogródek przywołał słowo: solidarność. Po mszy doszło do manifestacji, milicyjnej interwencji, pałowania. W dwudziestolecie wydarzeń marcowych poruszyła się ciżba młodzieży, która w 1968 r. ssała smoczki lub nawet nie była przez rodziców poczęta. Władza znów puściła w ruch pałki. W kwietniu wielki pochód, pod licznymi transparentami, przemierzył warszawską trasę powstania w getcie. Manifestowali również członkowie KPN, by zdementować posądzanie ich o antysemityzm. Zaraz w Bydgoszczy nastąpiła "przerwa w pracy" komunikacji miejskiej.

Reklama

Zapłon zadziałał. Zaczął się strajk w Stalowej Woli, nie wiadomo: spontaniczny czy przygotowany przez podziemne struktury "S" - ale z pewnością nacechowany młodzieżowym radykalizmem. Potem stanęła Nowa Huta; żywiołowy protest w kilka godzin ogarnął wszystkie wydziały kombinatu, ale unikano jeszcze słowa-hasła: Solidarność, bo czekano, kiedy stanie jej symbol - Stocznia Gdańska.

Więc musiała stanąć. Nawet jeśli Lech Wałęsa snuł inne plany i nie był rad, że się jego stocznia o parę miesięcy pospieszyła. Stanęła 2 maja, czyli jakby w dniu zespalającym dwie idee: święto ludzi pracy i święto konstytucji.

Mazowiecki spięty, Wielowieyski na luzie

Stawiłem się na strajku w jego trzecim dniu o świcie. Na tle wspomnień z Sierpnia '80 ten strajk nie imponował. Jego bazą nie była sławna sala BHP, lecz ciasnawe pomieszczenie zakładowej stołówki. Przede wszystkim jednak nie było wielotysięcznego tłumu. Teraz strajkowało kilkuset ludzi, jeszcze kilkudziesięciu kręciło się przy bramach. Ale był już na Drugiej Bramie portret Jana Pawła II, jak w 1980 r. opleciony kwiatami, i kulfoniaste napisy: STRAJK OKUPACYJNY - TRZECI DZIEŃ STRAJKU, no i wypisane "gdańskim gotykiem" to kluczowe słowo: SOLIDARNOŚĆ...

Jako podziemniak miałem ze sobą egzemplarz swej książki "Gdańsk, Sierpień'80" i parę numerów "Przeglądu Wiadomości Agencyjnych", popularnego Pawia - mojej gazetki drugoobiegowej. Alojzy Szablewski, przewodzący strajkowi, wypisał mi na świstku przepustkę - i byłem zaklepany jako pierwszy dziennikarz z Warszawy. Co tu się dzieje, jak ten strajk wygląda?

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje