Postawmy na stawy

Reumatyzm - choroba, która wielu kojarzy się z jesienią życia, może zacząć się w wieku 30 lub 40 lat. Dlatego trzeba ją od początku leczyć, by nie dopuścić do inwalidztwa.

Co robić, gdy z bólu nie można ruszyć ręką ani nogą? Jak skończyć studia i nie stracić pracy, jeśli życie upływa od operacji do operacji, a rehabilitacja zabiera kilka godzin dziennie? Takie pytania dręczą 9 mln ludzi w Polsce, dotkniętych jedną z ponad 100 chorób reumatycznych. W rzeczywistości bowiem to, co zwykliśmy nazywać reumatyzmem, jest mozaiką wielu chorób.

Reklama

Parlament Europejski ponad osiem miesięcy deliberował nad zatwierdzeniem deklaracji wzywającej Komisję Europejską do nadania chorobom reumatycznym priorytetowego znaczenia (taki status mają choroby serca i nowotwory), co pozwala uzyskać wyodrębnione fundusze ze środków unijnych na badania naukowe. Zdaniem prof. Jacka Szechińskiego, krajowego konsultanta w dziedzinie reumatologii, trwało to tak długo, ponieważ choroby stawów nie są śmiertelne: - Narosło wokół nich tyle błędnych skojarzeń, że umyka w zasadzie to, co najważniejsze: niewłaściwie lub zbyt późne leczenie reumatyzmu prowadzi do trwałego kalectwa, a to oznacza nie tylko cierpienie milionów ludzi, lecz także niewyobrażalne koszty dla systemów ochrony zdrowia.

Świat potrafi je już policzyć: dolegliwości reumatyczne stanowią niemal połowę absencji chorobowej w pracy, co prowadzi do utraty ok. 2 proc. dochodu narodowego brutto. W USA, Kanadzie i Europie Zachodniej pochłaniają one jedną trzecią wszystkich nakładów na lecznictwo. Za ich skutki płaci więc cała gospodarka i podatnicy. Także w Polsce liczba osób niepełnosprawnych z orzeczoną z powodu chorób reumatycznych rentą inwalidzką sięga 1,5 mln i są one trzecią przyczyną orzeczeń rentowych po chorobach układu krążenia oraz zaburzeniach psychicznych. - Po dwóch latach od rozpoznania reumatoidalnego zapalenia stawów co trzeci chory staje się niezdolny do pracy - mówi prof. Szechiński. - Przechodzi na garnuszek państwa, a koszty z tym związane są trzykrotnie wyższe od samego leczenia.

Pacjent z reumatyzmem żyje źle, boleśnie. Wycofuje się z życia powoli, w dodatku z depresją wynikającą z unieruchomienia na wózku inwalidzkim i bycia ciężarem dla najbliższej rodziny. Całe szczęście, że są grupy wsparcia, gdzie pacjenci próbują odnaleźć radość życia i sens w codziennym znoszeniu cierpienia. Można o tym przeczytać na łamach "Złotego Środka" - magazynu chorych, wydawanego przez Stowarzyszenie Reumatyków i Ich Sympatyków przy współpracy Instytutu Reumatologii w Warszawie. Relacje chorych dają nadzieję, ale też pokazują trud, z jakim muszą starać się o skuteczne leczenie. Jakby nie było ono prawem, lecz przywilejem, o który trzeba samemu zabiegać.

Dowiedz się więcej na temat: choroby | leki | zdrowie | Narodowy Fundusz Zdrowia | stawy

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje