Rzecz o szczuciu

Z prof. Januszem Czapińskim o niespodziewanych konsekwencjach poczynań ministra edukacji Romana Giertycha w polskich szkołach i o tym, jak wybrnąć z tego bigosu - rozmawia Jacek Żakowski.

Jacek Żakowski: Jak wygląda polska szkoła rok po rozpoczęciu ministerialnej krucjaty przeciwko przemocy?

Reklama

Janusz Czapiński: Na pewno nie wygląda lepiej. Jak wynika z badań "Szkoła bez przemocy" przeprowadzonych w latach 2006 - 2007 w dalszym ciągu mniej więcej co dziesiąty uczeń przyznaje, że był ofiarą agresji ze strony kolegów. W dalszym ciągu kończąc gimnazjum 18 proc. chłopców i 12 proc. dziewcząt dość systematycznie bierze narkotyki. W szkołach ponadgimnazjalnych takich uczniów jest już jakieś 30 proc. Ale najbardziej niepokojący jest problem z alkoholem. Wśród piętnastolatków ponad 60 proc. przyznaje się do picia w ciągu ostatniego roku, a 40 proc. przyznaje, że piło w ciągu ostatniego miesiąca.

To robi wrażenie.

A co pan powie na to, że już wśród trzynastolatków pijących w ostatnim miesiącu jest 20 proc.? To są dzieci ze szkoły podstawowej.

Czyli minister Giertych ma rację, że szkoła staje się siedliskiem patologii.

Nie mamy żadnego mocnego dowodu pozwalającego stwierdzić, że w ciągu ostatniej dekady uczniowie zaczęli się zachowywać jakoś istotnie gorzej. Pod tym względem od lat sytuacja była dość stabilna. Skala większości patologii nie rosła ani nie malała. Przynajmniej tak było do zeszłego roku, kiedy niektóre rodzaje szkolnej przemocy zaczęły się gwałtownie nasilać.

Jakie rodzaje?

Głównie agresja pomiędzy uczniami a nauczycielami. Tu w ciągu ostatniego roku mamy radykalny przyrost. Z 14 do 19 proc. wzrosła grupa nauczycieli przyznających, że byli przez uczniów prowokowani do wybuchu gniewu. A procent nauczycieli przyznających, że uczniowie ignorują ich polecenia, wzrósł z 20 do 29. Rok temu 3 proc. nauczycieli twierdziło, że uczniowie zmuszają ich do zrobienia czegoś, na co nie mają ochoty. Teraz jest takich nauczycieli 5 proc. Jak na tak krótki okres jest to potężna zmiana.

A skąd to się wzięło?

Do tego dojdziemy, ale niech pan zwróci jeszcze uwagę, że równie radykalnie wzrosła agresja nauczycieli wobec uczniów. Rok temu 6 proc. uczniów twierdziło, że padli ofiarą przemocy ze strony nauczyciela. Dziś twierdzi tak 8 proc. Na używanie obraźliwych słów przez nauczyciela rok temu skarżyło się 16 proc. uczniów. Dziś skarży się już 20 proc.

Dowiedz się więcej na temat: uczniowie | szkoła | nauczyciele | Jacek Żakowski

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy