W pustyni bez puszczy

3700 europejskich żołnierzy rozpoczęło w Czadzie największą operację wojskową w historii UE. Polakom, którzy kończą budowę swojego obozu, przypadł niespokojny obszar w północno-wschodniej części kraju.

Goz Beida leży ponad 1000 km na wschód od stolicy Czadu Ndżameny, 75 km do granicy z Sudanem. Pustynna droga, a raczej bezkresna ścieżka prowadzi do baraku, w którym wita nas pracownik ONZ i czadyjska żandarmeria. To wjazd do obozu Dżabal, w którym znalazło schronienie 16,5 tys. uchodźców z sudańskiego Darfuru. Żadnej bramy czy muru, a jednak porucznik Theophile Guiryambay stanowczo zapewnia, że żaden rebeliant do obozu nie wejdzie. Nawet nocą. - Zresztą od kilku miesięcy rebelianci przychodzą rzadziej - dodaje. W kwietniu w okolicy pojawili się pierwsi żołnierze EUFOR.

Reklama

Wzdłuż granicy z Sudanem, na obszarze wielkości połowy Francji, żołnierze z 14 państw UE chronią prawie 180 tys. czadyjskich przesiedleńców i ponad 350 tys. uchodźców z ogarniętej krwawym konfliktem sudańskiej prowincji Darfur. Od 2003 r. arabski reżim Sudanu z pomocą dżandżawidów, czyli pospolitego ruszenia miejscowych Arabów, morduje czarne plemiona zamieszkujące Darfur. Konflikt pochłonął już 300 tys. ofiar, a dwa miliony zmusił do ucieczki i zamieszkania w gigantycznych obozach dla uchodźców.

Ponieważ dyktator Sudanu Omar al Ba­shir nie zgodził się na wejście europejskich wojsk do samego Darfuru, żołnierze UE mogą chronić jedynie tych uchodźców, którzy uciekli do sąsiedniego Czadu i Republiki Środkowej Afryki.

Inga Czerny z Czadu

Polityka
Dowiedz się więcej na temat: żołnierze

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje