Kardynał opowiada o Człowieku

Czy był taki moment podczas realizacji filmu, który utkwił Panu szczególnie w pamięci?

Reklama

- Urządziłem bardzo osobistą sesję z księdzem kardynałem bez kamery. To było bardzo cenne przeżycie, nikomu o tym jeszcze nie mówiłem? Była to sesja nagraniowa bez udziału reżysera, bez scenarzysty, był tylko kardynał Dziwisz, ks. Paweł Ptasznik i ja. W trakcie tej sesji zadawałem pytania, które we mnie zawsze tkwiły, pytania bardzo osobiste.

Pierwsze brzmiało mniej więcej tak: Księże Kardynale, co czuje człowiek, na ręce którego osuwa się postrzelony Papież? Przyznam szczerze, że byłem przekonany, że kardynał nie odpowie na to pytanie, bo dotyka ono bardzo trudnych momentów pontyfikatu i jest bardzo osobiste. Tymczasem odpowiedział i ta odpowiedź znajduje się w filmie - teraz jej nie przytoczę.

Pytałem też np. jak wyglądał pierwszy dzień pontyfikatu, jak się zostaje sekretarzem papieża? To była jedna z najcenniejszych sesji zrobionych dla filmu. Przygotowywałem się do niej i miałem dzięki temu sporą wiedzę, więc mogłem pytać o rzeczy trudne, nie mając jednak pewności, że ksiądz kardynał udzieli mi odpowiedzi. Pytałem wówczas między innymi także o egzorcyzmy, które odprawiał Ojciec Święty.

Właśnie, scena egzorcyzmów była kręcona w Poznaniu?

- Tak. Egzorcyzmy zostały nakręcone, a egzorcyści mają pełną wiedzę na ten temat, konsultowaliśmy się z nimi w tej sprawie. To była bardzo ciekawa scena i niezwykle ważna dla nas. Relacja naszego dostojnego rozmówcy była bardzo szczera.

Z innych spraw - na pewno szeroko komentowana przez media będzie wypowiedź o drugim zamachu na Papieża w Fatimie w 1982 roku. Zdobyliśmy materiały dokumentalne z tego zamachu i wykorzystaliśmy je w filmie.

Dlaczego obok księdza kardynała pojawia się w filmie drugi narrator, Michael York?

- Konstrukcja książki była taka, że Svidercoschi sygnalizował pewne tematy, a kardynał je rozwijał. W filmie narracja Michaela Yorka jest jakby mostem między wypowiedziami kardynała.

A dlaczego właśnie Michael York został obsadzony w tej roli?

- To świetny aktor, aktor szekspirowski. Jest ogromnym autorytetem w Hollywood, nie splamił się żadnymi skandalami, zasłynął wyłącznie dzięki swoim rolom i to rolom wielkim. Michael umiędzynarodawia ten film. Jest osobą bardzo czytelną dla Amerykanów i dla Europejczyków.

Chcieliśmy też dać filmowi znakomitą oprawę muzyczną. Sięgnęliśmy do dwóch źródeł: do źródła bardzo sprawdzonego, czyli zdobywcy Oscara Vangelisa i do Roberta Jansona, lidera zespołu Varius Manx, który - o czym nie wszyscy wiedzą -komponuje również muzykę symfoniczną i muzykę filmową.

Dowiedz się więcej na temat: kardynałowie | aktor | sceny | Michael | pomysł | książki | papież | świadectwo | film

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje