Miłość przez całą dobę

Z ks. dr. Marianem Suboczem, dyrektorem Caritas Polska rozmawia Łukasz Kaźmierczak.

Jeden z podopiecznych Caritas stwierdził kiedyś, że to właśnie tam spotkał żywy Kościół...

Reklama

- Możemy powiedzieć, że Kościół stoi niejako na trzech filarach: to jest głoszenie Słowa Bożego, to są sakramenty święte i trzeci filar, czyli właśnie Caritas - Miłość Miłosierna. I żadnego z tych filarów nie można odjąć, bo wtedy zachwieje się cała konstrukcja. Caritas po prostu uwiarygodnia Kościół, uwiarygodnia to nasze chrześcijańskie życie Ewangelią na co dzień.

- Generalnie jednak zgadzam się - Caritas to jest żywy Kościół, ponieważ do pracy charytatywnej, do pomocy bliźniemu zobowiązany jest każdy człowiek wierzący, a nie tylko Caritas jako instytucja. Wszyscy musimy być żywym Kościołem, musimy być wrażliwi na potrzeby innych, tak jak było u początku Kościoła, kiedy rozpoznawano chrześcijan właśnie po uczynkach. Mówiono wówczas: "Patrzcie, jak oni się miłują".

A więc to jest coś więcej niż tylko zwykła filantropia?

- Z całą pewnością, choć oczywiście trzeba podkreślić, że klasyczna pomoc filantropijna świadczona przez organizacje świeckie także jest działalnością ludzi dobrej woli. Tym niemniej Caritas jest instytucją Kościoła katolickiego, a więc motywacją naszego działania pozostaje Ewangelia i słowa Chrystusa: "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, mnieście uczynili". W obliczu człowieka biednego, ubogiego mamy obowiązek zawsze widzieć oblicze Chrystusa.

- Prawdziwym źródłem Caritas jest Eucharystia jako niezwykły dar, z którego czerpiemy siłę duchową i wiarę w Miłość Miłosierną. I myślę, że to jest ta zasadnicza różnica w porównaniu ze świeckimi organizacjami pożytku publicznego.

Ja dodałbym jeszcze: plus skala działania.

- Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że Caritas pracuje 24 godziny na dobę, obejmując całego człowieka, a więc zarówno jeśli chodzi o pomoc w dziedzinie materialnej, jak i duchowej. Kościół uczy wszak o uczynkach miłosiernych "co do duszy" i "co do ciała". I to jest nasz główny program i motywacja do pracy na rzecz człowieka potrzebującego. W sposób szczególny zostało to zresztą podkreślone podczas tegorocznego Tygodnia Miłosierdzia.

Którego hasło, przypomnijmy, brzmiało: "Wiara żywa uczynkami".

- I to mówi samo za siebie. Te siedem kwietniowych dni składających się na Tydzień Miłosierdzia zostało w całości podzielonych w taki sposób, aby każdego dnia przeprowadzić pogłębioną refleksję osobistą nad jednym z tych uczynków "co do duszy". Taka refleksja jest szczególnie istotna dzisiaj, kiedy w debacie publicznej używa się tak wiele nienawistnego języka. My jako chrześcijanie powinniśmy mówić językiem miłości poprzez dobre przykłady i dobre uczynki świadczone każdego dnia. Bez tego nasza wiara jest właściwie martwa.

Ksiądz powiedział kiedyś, że Caritas ma tak naprawdę dwa skrzydła.

- Tak, z jednej strony mamy formalne struktury, które zajmują się pomocą instytucjonalną - trzeba przecież gdzieś umieścić, nakarmić i ogrzać ludzi chorych, głodnych czy bezdomnych.  Stąd sieć naszych jadłodajni, noclegowni, hospicjów, domów pomocy itp. Drugim skrzydłem są natomiast wolontariusze, którzy zajmują się bezpośrednią opieką nad potrzebującymi. Ich dobrowolna praca jest fundamentem działalności Caritas, przede wszystkim w miejscach, gdzie ta pomoc jest najbardziej potrzebna.

- Sami wolontariusze podkreślają często, że ich wewnętrzna motywacja do niesienia pomocy wynika bezpośrednio z wiary chrześcijańskiej, właśnie ze wspomnianego wcześniej "Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych najmniejszych...".


Owej Miłości Miłosiernej chcecie także uczyć.

- Dlatego właśnie stworzyliśmy Szkolne Koła Caritas. W młodym człowieku jest bardzo dużo dobra, jest niezwykle otwarty na świat, wrażliwy, chce pomagać innym. Aby wykorzystać tę jego pozytywną energię, trzeba go jednak najpierw odpowiednio uformować duchowo. My przygotowujemy młodych ludzi do pracy charytatywnej, staramy się formować ich, aby wiedzieli, po co się angażują. Trzeba im uświadamiać i przekazywać: jeżeli jesteś człowiekiem wierzącym, jeżeli kochasz Chrystusa, jeżeli chcesz okazać miłość drugiemu człowiekowi, możesz to zrobić właśnie jako wolontariusz Caritas.

- Poza tym działa tutaj cudowna zasada wzajemności: jeżeli ktoś coś mi da, to wówczas siłą rzeczy staram się również ten dar w jakiś sposób zwrócić, obdarować tego drugiego człowieka. Dlatego właśnie wolontariat przynosi tak wiele satysfakcji duchowej. 

A wymierny efekt tej satysfakcji?

- Ogólnie Caritas w ciągu roku - myślę tutaj zarówno o Caritas diecezjalnych, jak i parafialnych, a także o Caritas ogólnopolskiej - świadczy pomoc w granicach prawie 500 mln zł. Ta kwota obejmuje zarówno pomoc materialną, jak i pieniężną. Do tego należałoby jeszcze doliczyć tę ogromną, niewymierną pomoc wykonywaną przez wolontariuszy. Gdybyśmy musieli ich opłacić, to koszty naszej działalności byłyby ogromne. Dość powiedzieć, że w samych parafialnych zespołach Caritas mamy w przybliżeniu ponad 50 tys. aktywnych wolontariuszy. Podobna liczba działa w Szkolnych Kołach Caritas. Ponadto możemy liczyć na pomoc Żywego Różańca i innych grup kościelnych, które także bardzo się angażują w służbę drugiemu człowiekowi. To są również dziesiątki tysięcy ludzi.

Ta armia wolontariuszy ma zapewne przełożenie na skuteczność Waszych działań?

- Naszą pomocą obejmujemy w Polsce ponad 1,5 mln ludzi. To jest cyfra, która z jednej strony niestety pokazuje skalę ubóstwa i potrzeb w Polsce, a z drugiej mówi w pewien sposób o sile Caritas.

To jest ta "ryba", a "wędka"?

- Ma pan zapewne na myśli działania aktywizujące, pomagające wyjść z ubóstwa, stanąć "na nogi" i się usamodzielnić. Tutaj gama programów oferowanych przez Caritas w Polsce jest ogromna. Działa choćby program "Skrzydła" skierowany do młodzieży ubogiej, dla której  ufundowaliśmy ponad 3,5 tys. stypendiów. Organizujemy także wakacje dla dzieci z rodzin, których nie stać na taki wydatek. Dzięki m.in. akcji Wigilijnego Dzieła Pomocy Dzieciom z takich wakacji korzysta 50 tys. dzieci. Wiele Caritas diecezjalnych prowadzi także ośrodki rehabilitacyjne dla dzieci, programy dożywiania, zakupu podręczników, pomocy szkolnych itp. Wszystkich tych działań nie sposób wymienić.

Jak istotny dla Waszej działalności jest jeden procent przekazywany dobrowolnie przez polskich podatników?

- Caritas w Polsce utrzymuje całą swoją działalność charytatywną tylko i wyłącznie z dobrowolnych ofiar. Oczywiście, są także pewne projekty unijne i umowy z samorządami, jednak lwia część naszych obiektów prowadzona jest dzięki ofiarom wiernych. I dlatego właśnie tak bardzo ważny jest dla nas jeden procent przekazywany z podatków płaconych przez naszych rodaków. Stąd mój apel do wiernych i szerzej - do wszystkich ludzi dobrej woli - z prośbą o wsparcie naszej działalności. Chciałbym zapewnić, że ten jeden procent, który nam ofiarują, zostanie przez Caritas naprawdę bardzo dobrze spożytkowany. 

Na co konkretnie idą te pieniądze?

- To są środki, które w całości zostają w kraju, Caritas nie ma bowiem prawa z jednego procenta wydawać pieniędzy na działalność pomocową za granicą. Te pieniądze zawsze w całości przeznaczane są na konkretny projekt. Jeżeli chodzi o odpis z podatku na rzecz Caritas Polska, to dzięki tym pieniądzom zakupiliśmy do tej pory 2,5 tys. łóżek z pilotem plus koncentratory tlenu i ssaki - to sprzęt medyczny, który jest następnie przekazywany do diecezji. Tam powstaje sieć wypożyczalni tego sprzętu - w tej chwili jest ich 114 - gdzie ludzie znajdujący się w trudnej sytuacji mogą go u nas wypożyczyć. W ciągu trzech ostatnich lat Caritas Polska wydała na ten cel 5,7 mln zł - czyli sto procent sumy zebranej z jednego procenta.

A diecezjalne oddziały Caritas?

- Środki z odpisów na rzecz lokalnych oddziałów Caritas przekazywane są na ich najpilniejsze bieżące potrzeby - bądź to na hospicja, bądź na domy samotnej matki, bądź też na ośrodki dla ludzi bezdomnych. Jedno jest pewne: zawsze trafiają w ręce tych, którzy w danym momencie najbardziej potrzebują pomocy.

Dowiedz się więcej na temat: okładka

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje