Subiektywne kalendarium kultury 2013

Z różnych wydarzeń kulturalnych mijającego roku dokonałem bardzo osobistego wyboru. Znalazło się tu sporo spraw prawie wcale niezauważonych przez innych, ale też nie oznacza to, że nie doceniam tych głośnych wydarzeń - np. Roku Lutosławskiego czy imprez z okazji 80. rocznicy urodzin Henryka Mikołaja Góreckiego i Krzysztofa Pendereckiego.

Mijający rok to także rok dwóch bardzo bolesnych rocznic. W związku z 70. rocznicą powstania w getcie w kwietniu uroczyście zainaugurowało działalność Muzeum Historii Żydów, a w lipcu  miały miejsce wydarzenia upamiętniające 70. rocznicę rzezi na Wołyniu - były koncerty, konferencje, uroczystości, odsłonięcia pomników i sporo książek, a wśród nich wyjątkowy Wołyń we krwi Joanny Wieliczki-Szarkowej. Te obchody to zasługa przede wszystkim środowisk kresowych, które oddolnie same organizowały lub wymuszały na władzach organizację uroczystości.

Reklama

Niestety rok 2013 zapamiętany też zostanie jako rok kulturowej wojny. Uniewinnienie przez sąd Nergala, bluźniercza wystawa w Zamku Ujazdowskim, płonąca co jakiś czas tęcza na Placu Zbawiciela w Warszawie, dewastacja pomnika Inki w Krakowie i burda na wykładzie na temat  gender  ks. prof. Bortkiewicza w Poznaniu - to zaledwie kilka przykładów. Zapamiętany zostanie również bluzg dyrektorki poznańskiego teatru pod adresem Ojca Świętego Franciszka i "wynoście się" z ust dyrektora teatru krakowskiego do protestującej publiczności. Powiedzmy to wprost - te wydarzenia przejdą do historii chamstwa w Polsce. Znamienne, że sprawcami obu haniebnych zachowań (przez szacunek dla czytelników pomijam nazwiska) są szefowie publicznych instytucji kultury, osoby utrzymywane przez podatników.

Styczeń

Zaostrza się spór o scenariusz Muzeum Śląskiego w Katowicach i wkrótce po tym odwołanie dyrektora Leszka Jodlińskiego ("Przewodnik Katolicki" pisał o tym ....). Według jego wytycznych do scenariusza wystawy historia na Górnym Śląsku zaczyna się w 1790 r., powstania śląskie to zaledwie wewnętrzny konflikt - coś jakby wojna domowa, a Polska kojarzyć ma się z PRL - ze zbrodniami NKWD i rabunkową eksploatacją śląskiej ziemi. Pozytywny natomiast miał być pruski kulturkampf. Taka wizja historii znakomicie pasuje do tez głoszonych przez Ruch Autonomii Śląska. Przesłanie wystawy można sprowadzić do hasła: Śląsk dla Ślązaków, bez związku z Polską.  Budowanie śląskiej historii i tożsamości jest możliwe tylko na negacji wszystkiego co polskie. Tak można by streścić pomysł Jodlińskiego na scenariusz muzeum.

W styczniu pojawia się film Anity Gargas  "Anatomia upadku" dotyczący katastrofy smoleńskiej.  Od początku wywołuje olbrzymie poruszenie, nie tylko ze względu na pokazane sceny niszczenia dowodów katastrofy samolotu Tu-154 przez Rosjan, ale dlatego że obnaża kłamstwa przedstawicieli instytucji polskiego państwa - rządu, prokuratury, śledczych i ekspertów rządowego zespołu. Przeprowadzone w marcu badania wykażą, że większość ankietowanych nie wierzy w ustalenia tzw. raportu Millera. Film "Anatomia upadku" niewątpliwie odegrał znaczącą rolę w budowaniu świadomości Polaków. W kwietniu, po społecznych naciskach, TVP1 pokaże film, poprzedzając go emisją wysokobudżetowej produkcji National Geographic - "Śmierć prezydenta", bazującej na rosyjskiej wersji wydarzeń. "Anatomia upadku", mimo późniejszej emisji - gorszej pory, ma wyższą oglądalność niż bardziej efektowny film National Geographic.

 Luty

Nagroda Amerykańskiego Przemysłu Muzycznego dla płyty z muzyką Krzysztofa Pendereckiego. Grammy otrzymał album nagrany przez orkiestrę Filharmonii Narodowej pod batutą Antoniego Wita. To wielkie wyróżnienie zostało ledwie zauważone przez media. Na szczęście nie przeoczono statuetki Grammy dla Pawła Sęka. Ten 35-letni Polak mieszkający od kilka lat w USA jest producentem piosenki We Are Young zespołu Fun, która została przebojem roku 2012. 

W lutym miała także miejsce premiera filmu Syberiada. Jest wiele książek, które przedstawiają  sowieckie okrucieństwa,  wywózki w bydlęcych wagonach, głód i barbarzyństwo oprawców w obozach pracy, poniewierkę, słowem wszystkie te nieprawdopodobne  doświadczenia w sowieckich łagrach rozsianych za Uralem. Mówią o tym wspomnienia Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, Beaty Obertyńskiej, Józefa Czapskiego i wielu innych. To gotowe scenariusze filmowe. Tym trudniej zrozumieć, dlaczego reżyser Janusz Zaorski nakręcił pierwszy polski film o Syberii na podstawie książki Zbigniewa Domino, absolwenta Oficerskiej Szkoły Prawniczej w Jeleniej Górze, który  ramię w ramię z Kazimierzem Graffem, Stefanem Michnikiem, Heleną Wolińską jako oficer śledczy w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej uczestniczy w mordach na bohaterach polskiego Podziemia. Ćwierć wieku po upadku PRL, można bez wstydu i najmniejszego zażenowania zrobić film o jednym z najbardziej tragicznych wydarzeń najnowszej historii Polski, o zbrodniach Sowietów na Polakach, na podstawie książki funkcjonariusza, który realizował wytyczne NKWD. Nic dziwnego, że film jest zakłamany niemiłosiernie. Syberia pokazana przez Zaorskiego nie wywołuje grozy, piękne sceny przypominają klip reklamowy biura podróży.

 Marzec

Uroczysta premiera filmu Arkadiusza Gołębiewskiego -  Kwatera "Ł". Na wieść o rozpoczęciu prac ekshumacyjnych na warszawskich Powązkach Gołębiewski staje z kamerą i rejestruje dzień po dniu prace archeologów. Powstaje zapis odkrywania dołów pełnych ludzkich kości. Wymowny dowód bestialstwa morderców w togach, takich właśnie jak wyżej wymienieni: Michnik, Domino, Graff, Wolińska. Przez system komunistycznych więzień i obozów przeszło ok. 1,5 mln ludzi. Szacowana liczba straconych, zamordowanych, zmarłych w latach 1944-1956 wynosi co najmniej 50 tys. osób. Kamera zarejestrowała prace młodych archeologów i wypowiedź jednego z nich: "To były osoby w młodym wieku, mężczyźni. Widzimy połamane żebra, które się pozrastały, czasami się nie zdążyły zrosnąć... Połamane żuchwy, postrzały... Na kościach widać, jak ci ludzie byli torturowani. Stawy łokciowe, barkowe, wybite. Wyłamane nogi..."

Czym innym jest czytać o zbrodniach, czym innym zobaczyć zbrodniczy system w akcji. A film pozwala to zobaczyć. Kwatera "Ł" powstała za prywatne pieniądze, bo spadkobiercy władców PRL robią wszystko, by Polacy dalej pogrążeni byli w mgle niepamięci.

 Kwiecień

Ukończono pracę nad filmem Prezydent. To pierwsze tak obszerne i kompletne filmowe wspomnienie o Lechu Kaczyńskim. Autorzy - Joanna Lichocka, Jarosław Rybicki - przy współpracy Rafała Dudkiewicza, dotarli do osób, które współpracowały z śp. Prezydentem nie tylko w czasie pełnienia najwyższego urzędu, ale też w latach działalności w "Solidarności", NIK, Ministerstwie Sprawiedliwości i w warszawskim ratuszu. Premiera odbyła się przeddzień trzeciej rocznicy tragedii smoleńskiej. Po wielu zabiegach 22 grudnia, w ósmą rocznicę zaprzysiężenia Lecha Kaczyńskiego na urząd prezydenta, film pokazała telewizja publiczna.

W kwietniu odbyła się polska premiera filmu Cristiada ukazującego bohaterską postawę wyznawców Jezusa Chrystusa i męczeństwo dziesiątek tysięcy chrześcijan, jakie miało miejsce w latach 20. w Meksyku, gdy wybuchło zbrojne powstanie przeciw masońskiej władzy. Miesiąc po premierze w większości kin film był prawie niedostępny. Duże sieci nie były filmem zainteresowane. Chociaż nakręcono go z hollywoodzkim rozmachem, z gwiazdorską obsadą, zamiast zainteresowania, u dystrybutorów budzi niechęć. Siłą Cristiady, a jednocześnie przyczyną bojkotu, jest uniwersalne przesłanie. Pokazuje bowiem mechanizm światopoglądowego terroru i wrogość wobec wyznawców Chrystusa. A to już nie historia, lecz współczesność. Film budzi lęk, bo pokazuje, że prześladowaniom i agresji można się przeciwstawić. Bojkot filmu przez duże sieci dystrybucyjne wywołuje reakcję wielu środowisk. Następuje samoorganizacja katolików, którzy wynajmują sale kinowe i sami organizują specjalne pokazy. W wielu miastach właściciele kin po takich akcjach włączają film w bieżący repertuar. Do dziś film obejrzało ok. 180 tys. widzów.

Dowiedz się więcej na temat: podsumowanie roku | katastrofa w Smoleńsku | Marek Jackowski

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy