Wizjonerzy czy szaleńcy?

Wiemy, że wielu Ją widziało i słyszało. Wiemy też, że miało to miejsce w różnych częściach świata. Ile objawień maryjnych było prawdziwych, a ile fałszywych? Czy wszyscy świadkowie są wiarygodni? A może była to tylko wizja ich schorowanej wyobraźni, halucynacje, chęć zwrócenia na siebie uwagi lub po prostu pragnienie wywołania taniej sensacji?

Gdyby ktoś chciał prześledzić wszystkie znane objawienia maryjne od początków chrześcijaństwa aż do końca XX w., musiałby, po pierwsze, wykazać się wielką cierpliwością, a po drugie, poświęcić na to niemało czasu. Było ich bowiem ponad 20 tys. W samym tylko dwudziestym stuleciu odnotowano ponad 400 objawień. Nie oznacza to jednak, że wszystkie zostały uznane przez Kościół za wiarygodne.

Pierwsze świadectwa

Reklama

Według tradycji Maryja objawiała się apostołowi Jakubowi Wielkiemu, papieżowi Liberiuszowi, Grzegorzowi Cudotwórcy, świętym Marcinowi z Tours, Ildefonsowi z Toledo, Zofii, Teofilowi, Marii Egipcjance, Janowi Damasceńskiemu. Już słyszę głosy, że wydarzenia te miały miejsce w odległych dla nas czasach i nie mają związku z naszą współczesnością. Otóż mają.

Nawet najbardziej zagorzałym sceptykom nie trzeba chyba przypominać o Bernadetcie Soubirous, Melanii Calvat i Maksyminie Giraud, Łucji i błogosławionych Hiacyncie i Franciszku Marto, a także o św. Juanie Diego.

Lourdes, La Salette, Fatima czy Guadalupe - miasta te na stałe wpisały się w maryjny szlak pielgrzymkowy. Przyciągają tysiące pątników z całego świata. Wielu wierzy, że wizyta w tym miejscu odmieni ich życie tak jak tych, którzy widzieli Maryję albo Ją słyszeli. Ale są i te mniej znane i rzadziej odwiedzane, mimo że Kościół potwierdził wiarygodność mających miejsce tam objawień.

"Poświęć się dla Mnie"

Beauraing, niewielkie francuskojęzyczne miasteczko na południu Belgii. Wieczorem, 29 listopada 1932 r., w pobliżu niewielkiej groty, zwanej Lourdes, pięcioro dzieci ujrzało ubraną na biało Matkę Bożą. Objawienia trwały między listopadem 1932 a styczniem 1933 r. Maryja odmawiała z dziećmi Różaniec. Kiedy wyciągała do nich ręce, widoczne było Jej złote serce. Zwracając się do 11-letniej Gilberty, powiedziała: "Nawrócę grzeszników. Jestem Matką Boga, Królową Nieba. Módl się zawsze. Poświęć się dla Mnie". Miejsce objawień szybko stało się celem pielgrzymek.

Dwanaście dni po tych objawieniach, 90 km dalej, w małej wiosce Banneux, Matka Boża objawiła się 12-letniej Marietcie Beco. Dziewczynka pochodziła z rodziny, w której panowała atmosfera religijnej obojętności. 15 stycznia 1933 r. Marietta zauważyła w przydomowym ogrodzie dziwne światło i postać przepięknej, młodej kobiety. Ubrana była w nieskazitelnie białą szatę z błękitną szarfą, a na głowie miała biały welon, który spadał Jej na ramiona. Podczas kilku widzeń odmawiała z dziewczynką Różaniec.

Podobnie jak w Lourdes, wskazała na źródełko, które pojawiło się niespodziewanie obok rodzinnego domu Marietty. Maryja powiedziała, że jest ono dla "wszystkich narodów" i poprosiła o wybudowanie kaplicy. Pod wpływem tych objawień nawrócił się ojciec dziewczynki, który był zagorzałym grzesznikiem.

Niebieski motyl z groty

W uroczystość Zwiastowania Pańskiego, w 1957 r., Maria Esperanza Medrano de Bianchini otrzymała niezwykłe polecenie odnalezienia na mapie świata Nowej Arki Ocalenia, miejsca, jak powiedziała Maryja, "w którym będę obecna", gdzie "Kościół i lud będzie mógł zjednoczyć się w jednym sercu". Kobieta usłyszała: "Córko moja, dałam ci moje serce. Daję ci je ponownie i zawsze dawać będę. Ja jestem twoją ucieczką. Jestem pojednaniem narodów".

Maryja udzieliła tylko jednej wskazówki. Nowa Arka Ocalenia miała znajdować się w północno-środkowej części Wenezueli. Po 17 latach, 29 marca 1974 r., Maria po raz pierwszy znalazła się w Betanii, na farmie trzciny cukrowej, oddalonej o 65 km od stolicy Wenezueli - Caracas. Kiedy odnalazła grotę, z której wyfrunął niebieski motyl, wiedziała, że to jest miejsce nazwane przez Maryję "Świętą Ziemią, która stanie się Nową Arką Ocalenia".

Podczas objawień Matka Boża potwierdziła, że znakiem Jej obecności były właśnie niebieskie motyle. 25 marca 1976 r. miało miejsce pierwsze objawienie Maryi. Podczas następnych, zawsze przypadających w święta maryjne, Matka Boża stopniowo ujawniała przed Marią swoje orędzie: "Przychodzę zebrać (wszystkie moje dzieci), by pomóc im wspiąć się na górę Syjon, aby mogły osiągnąć zbawienie". Zapowiedziała również, że Betania stanie się miejscem pojednania z Bogiem.

Z wenezuelską farmą, wybraną na miejsce szczególnej obecności Maryi, związana jest także postać Jana Pawła II. 25 marca 1984 r. 108 osób zgromadzonych w Betanii potwierdziło siedmiokrotne pojawienie się tego dnia Maryi. Tego samego dnia, w Rzymie, Jan Paweł II poświęcił świat i Rosję Niepokalanemu Sercu Maryi.

Zawsze obecna

12 czerwca 1973 r. w Akita japońskiej zakonnicy ze wspólnoty Sióstr Służebniczek Eucharystii, s. Agnes, ukazuje się Matka Boża. Pierwsze spotkanie z Bożą Rodzicielką poprzedzały niezrozumiałe dla zakonnicy wydarzenia: dziwne, niewidoczne dla pozostałych sióstr, światło bijące z tabernakulum, kilkunastocentymetrowe zranienie w kształcie krzyża na lewej dłoni oraz rozmowa z aniołem stróżem.

W kaplicy znajdowała się drewniana, 70-centymetrowa figura Matki Bożej. Tam też s. Agnes usłyszała głos Maryi, przekazującej jej słowa modlitwy w intencji nawrócenia grzeszników. Japońskiej figurze Matki Bożej towarzyszyły kolejne niezwykłe znaki, które widziały także inne zakonnice. Siostry zauważyły, że figurę pokryła jasna ciecz przypominająca ludzki pot, który zamienił się w łzy wypływające z twarzy Maryi oraz czuły wydzielający się z niej zapach róż i lilii.

Wkrótce też s. Agnes zobaczyła anioła, który wytłumaczył jej to zjawisko: "Każda dusza jest Maryi niewypowiedzianie droga. Maryja płacze, ponieważ pragnie nawrócenia jak największej liczby dusz, pragnie, aby ludzie poświęcali się Jezusowi oraz Ojcu za Jej przyczyną. Ukazuje Ona swój ból, aby ożywić waszą słabnącą wiarę". Objawienia trwały do 1982 r.

W październiku 1980 r., w miejscowości Cuapa w Nikaragui, 50-letni Bernard Martinez usłyszał słowa Maryi: "Jestem Matką Jezusa. Przybywam z nieba, by prosić cię, żebyś wraz ze swoją rodziną codziennie odmawiał Różaniec, a zwłaszcza z twoimi dziećmi. (...) Nie lękajcie się. Pomogę wam. Powiedz tym, którzy wierzą i tym, którzy nie wierzą, że świat zagrożony jest poważnymi niebezpieczeństwami. Proszę, przekaż tę wiadomość wszystkim ludziom". Podczas kolejnych objawień zapewniała: "Jestem Matką, która nigdy nie zapomina o swoich dzieciach. Jestem przy tobie, chociaż ty Mnie nie widzisz. Jestem Matką wszystkich grzeszników. Jestem z wami wszystkimi, zwłaszcza w waszych cierpieniach".

Kościół uznał też inne osobliwe objawienie, które miało miejsce w 1879 r. w irlandzkim Knock. Matka Boża ukazała się ze św. Józefem i św. Janem oraz Barankiem, a widziało to aż 15 osób. Maryja, w koronie i płaszczu, stała w modlitewnej pozie, z uniesionymi i rozłożonymi rękoma. Scena ta przywodzi na myśl adorację Baranka, zawartą w Apokalipsie św. Jana. Obok, w głębi, widać było ołtarz z Barankiem i krzyżem. Widzenie trwało ok. dwóch godzin, ale w tym czasie żadna z postaci nie przemówiła. W strugach ulewnego deszczu zebrani odmówili Różaniec. Miejsce zasłynęło licznymi cudami i uzdrowieniami. Obecnie w tym miejscu stoi ogromny, mogący pomieścić 15 tys. osób, kościół.

Maryja przychodziła do osób w różnym wieku i o różnym statusie społecznym: do dzieci, kobiet i mężczyzn, osób konsekrowanych, małżonków i samotnych. Była widziana w niemal wszystkich częściach świata. Czasem, jak czytamy w relacjach, miała skórę jasną, czasem ciemną, różne uczesanie i ubiór, choć zawsze była to długa suknia. Mówiła różnymi językami, a czasem dialektami, tak jak ci, z którymi rozmawiała. Widzący jednak zgodnie podkreślają, że była to piękna, promieniująca światłością kobieta.

Objawienie czy objawienia?

"Jeżeli dzisiaj ktoś chciałby Go [Boga] jeszcze pytać lub pragnąłby jakichś wizji lub objawień, nie tylko postępowałby błędnie, lecz także obrażałby Boga, nie mając oczu utkwionych jedynie w Chrystusa, szukając innych rzeczy lub nowości" - przestrzegał już w XVI stuleciu św. Jan od Krzyża. W istocie od wieków Kościół podkreśla, że w Chrystusie Bóg przekazał pełnię objawienia. Jest ono publiczne i powszechnie obowiązujące, jako źródło wiary koniecznej do zbawienia. Objawienia maryjne są objawieniami prywatnymi, co do których Kościół podchodzi z wielką ostrożnością. "Ich rolą nie jest "ulepszanie" czy "uzupełnianie" ostatecznego Objawienia Chrystusa, lecz pomoc w pełniejszym przeżywaniu go w jakiejś epoce historycznej. Zmysł wiary wiernych, kierowany przez Urząd Nauczycielski Kościoła, umie rozróżniać i przyjmować to, co w tych objawieniach stanowi autentyczne wezwanie Chrystusa lub świętych skierowane do Kościoła", stwierdza Katechizm Kościoła Katolickiego (nr 67).

Przez wieki Kościół starał się wypracować kryteria rozpoznawania autentyczności objawień.

Po pierwsze, nie wszystkie objawienia mają jednakową wartość teologiczną i nadprzyrodzoną. Na ogół towarzyszy im przekazanie pewnego przesłania. Maryja wzywa do nawrócenia, modlitwy, pokuty za grzeszników. Zapowiada jakieś wydarzenia, przestrzega przed nieszczęściami lub karą Bożą. Niekiedy powierza widzącym jakąś tajemnicę. Często pragnie, aby w miejscu objawień wybudowano świątynię. Jan Paweł II, który wielokrotnie publicznie dawał wyraz swej wierze w uznane przez Kościół objawienia maryjne, tak skomentował ich podstawowe orędzie: "Naglące wezwanie Maryi do pokuty nie jest niczym innym, jak tylko przejawem Jej macierzyńskiej troski o los ludzkiej rodziny, potrzebującej nawrócenia i przebaczenia".

Aby móc mówić o prawdziwym objawieniu maryjnym, trzeba określić zgodność jego treści z treścią jedynego objawienia w Jezusie Chrystusie. Jest to podstawowa zasada, obok wiarygodności świadków i ich posłuszeństwa Kościołowi, opracowana przez Kongregację Nauki Wiary.

Każdy przypadek objawienia jest badany, żaden nie jest lekceważony. Kościelne młyny mielą jednak powoli, ale skutecznie. Czasem mija więc wiele lat, zanim objawienie zostaje uznane za prawdziwe. Dopiero w 2008 r. Kościół uznał np. objawienia we francuskim Laus, które miały miejsce w... 1664 r.

Czy katolik ma obowiązek w nie wierzyć? Nie. Jak pisze Benedykt XVI w adhortacji Verbum Domini: "Jest to pomoc, którą otrzymujemy, ale nie mamy obowiązku z niej korzystać. W każdym razie musi ono być pokarmem dla wiary, nadziei i miłości, które są dla każdego niezmienną drogą zbawienia".

Jeśli Maryja objawiła się w jakimś miejscu, to nie jest to równoznaczne z koniecznością jego nawiedzenia albo co gorsza, przekonania, że sam muszę doświadczyć czegoś podobnego. Szukanie znaków świadczy przeciwnie: o braku wiary, bowiem "błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli".

Małgorzata Szewczyk

Dowiedz się więcej na temat: Po prostu

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje