Wzór biblijnej polszczyzny

W 1599 r. ukazuje się w krakowskiej Drukarni Łazarzowej Biblia, To jest księgi Starego i Nowego Testamentu, według Łacińskiego przekładu starego, w kościele powszechnym przyjętego, na Polski język znowu z pilnością przełożone, z dokładaniem tekstu żydowskiego i Greckiego, i z wykładem Katolickim trudniejszych miejsc, do obrony wiary świętej powszechnej przeciw kacerstwom tych czasów należących (pisownię wielkimi literami zachowujemy tu za stroną tytułową). Fakt tego wydania Pisma Świętego stanie się dla Kościoła katolickiego w Polsce początkiem pewnej epoki, trwającej aż do XX wieku.

Nie będzie błędem twierdzić, iż można ją nazwać erą Biblii ks. Jakuba Wujka, bo określany jego nazwiskiem przekład spełni rolę tekstu obowiązującego katolików posługujących się polszczyzną. Wytyczy i utrwali wyobrażenie o tym, jak po polsku brzmi słowo Boże i czym jest język sakralny. Będzie wzorem mowy pobożnej, świętej i natchnionej przez Boga.

Reklama

Ks. Wujek i jego poprzednicy

Praca nad przetłumaczeniem na język polski Pisma Świętego zajęła ks. Jakubowi Wujkowi szczególniej kilkanaście ostatnich lat jego życia (zmarł 410 lat temu, w 1597 r.), choć wcześniej też przełożył w celach duszpasterskich sporo biblijnego tekstu. Nie była to praca całkiem pionierska, gdyż w oczywisty sposób wieńczyła trud poprzedników, co jest jak najbardziej właściwe w tym wypadku, a najzupełniej oczywiste, jeśli chodzi o pogląd na pisarską działalność, charakterystyczną dla renesansu. W tej epoce bowiem zupełnie inaczej niż dziś traktowano sprawę autorstwa. Przypomnijmy wprawdzie: gdy dwa lata wcześniej niż Biblię ks. Wujka i w tejże samej oficynie drukarskiej Jan Kochanowski publikował Psałterz Dawidów, to w poprzedzającej zbiór dedykacji dumnie samookreślił się wobec bpa Piotra Myszkowskiego:

"Tyżeś mi serca dodał, żem się rymy swymi

Ważył zetrzeć z poety co znakomitszymi.

I wdarłem się na skałę pięknej Kalijopy,

Gdzie dotychmiast nie było znaku polskiej stopy".

Osiągnięcie zareklamował więc jako bezprecedensowe. Nie zmienia to faktu, iż dla kultury renesansu, a i późniejszych wieków także, było naturalne, że dokonanie może być rozpoznane tylko na tle całej serii podobnych wysiłków innych autorów. Wielu zatem szlifowało te same teksty - traktowane jako wspólna własność - próbowało ulepszać spuściznę poprzedników, wybierać najcelniejsze pośród zastanych już rozwiązań. W takim ujęciu przekład nie stawał się zastrzeżoną własnością określonego tłumacza, a podobnie też traktowano nowe oryginalne dzieła. Tym bardzie dotyczyło to przekładów biblijnych, z którymi zresztą tak dzieje się do dziś. Bo przecież jest to tekst będący własnością Kościoła, otoczony jego wyjątkową troską, a nie zastrzeżonym dobrem osobistym jednostek.

Dowiedz się więcej na temat: tych | komentarze | wyznania | tłumacz | dzieła | dzieło | Biblia | wujek | wzór

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy