Gazety wybrane i hołubione

Państwo wspiera mocno dotacjami niektóre tytuły prasowe, głównie lewicowe. Wielkimi prenumeratorami "Gazety Wyborczej" są PKP i LOT. Dziennie wkładają do pociągów i samolotów tysiące egzemplarzy pisma Adama Michnika, znacząco je wspomagając.

Dziewięć pism patronackich Ministerstwa Kultury otrzymało łącznie w ubiegłym roku dotację w wysokości 6 mln zł. Potwierdza to Grzegorz Gauden z Instytutu Książki, który kieruje instytucją powołaną przez Ministerstwo Kultury m.in. do promowania polskiej literatury na świecie i odpowiada za przyznawane dofinansowanie. Mając do dyspozycji takie pieniądze, czasopisma te mogą swobodnie planować swoją przyszłość.

Pismem patronackim być i żyć

Reklama

Wśród pism patronackich resortu kultury znajdują się: "Nowaja Polsza", "Dialog", "Odra", "Nowe książki", "Teatr", "Ruch Muzyczny", "Akcent", "Literatura na Świecie" i "Twórczość". Potrzeba dotowania miesięczników czy kwartalników promujących polską kulturę jest bezdyskusyjna. Dyskusyjna jest już jednak kwota, jaką otrzymują niektóre redakcje. Okazuje się, że miesięcznik "Nowaja Polsza", redagowany przez Jerzego Pomianowskiego, o skromnym nakładzie niespełna 4 tys. egzemplarzy, uzyskuje rocznie aż 960 tys. zł. Grzegorz Gauden nie dostrzega w tym jednak problemu marnowania publicznego grosza.

- Miesięcznik ten pełni specjalną rolę w promowaniu Polski i polskiej kultury w Rosji i krajach byłego Związku Radzieckiego - tłumaczy w rozmowie z "TS". - Jest dystrybuowany bezpłatnie. Nakład 3900 egzemplarzy jest drukowany w Rosji i wysyłany do tamtejszych bibliotek, instytucji naukowych, na uczelnie oraz do odbiorców indywidualnych. Warto przypomnieć, że istnieją w Rosji środowiska polityczne, które domagają się zakazu rozpowszechniania tego miesięcznika na terenie Rosji.

W Polsce, jak informuje Instytut Książki, nakład drukowany pisma Jerzego Pomianowskiego wynosi 700 egz., z tego ok. 340 jest wysyłanych bezpłatnie do instytucji naukowych, np. na wydziały slawistyki czy rusycystyki na zachodzie Europy. Około 100 egz. dystrybuowanych jest na Ukrainie.

Poza dziewięcioma patronackimi Instytut Książki wspiera także 47 czasopism kulturalnych. Na ten cel w 2011 roku przeznaczył ok. 3,5 mln zł. W tym roku dofinansowanie otrzymały głównie tytuły lewicowe m.in. "Krytyka Polityczna" (140 tys. zł) i "Przegląd Polityczny" (100 tys. zł) oraz magazyn "Książki w Tygodniku. Magazyn Literacki" (dodatek do "Tygodnika Powszechnego"), który otrzymał 140 tys. zł. Przy pierwszej decyzji odrzucono wnioski pism o profilu konserwatywnym, takich jak "Fronda", "Pressje", "Czterdzieści i Cztery" czy "Christianitas". Po ostrych protestach środowisk chrześcijańskich minister kultury Bogdan Zdrojewski zweryfikował listę dotowanych pism i znalazł dodatkowe 500 tys. zł m.in. dla "Frondy" i magazynu "Pressje". Ale nie wszyscy się załapali. Pism "Czterdzieści i Cztery" i "Christianitas" minister nie docenił. Sposób przyznawania resortowych pieniędzy budzi spore wątpliwości. Na pytanie, jakie kryteria decydują o wpisaniu danego tytułu na listę pism patronackich, Grzegorz Gauden odpowiada lakonicznie: - O umieszczeniu czasopisma na takiej liście decyduje jego dorobek i misja kulturowa. Decyzję o wpisaniu na listę czasopism patronackich podejmowali w przeszłości ministrowie kultury.

PKP ceni "Wyborczą"

Kontrowersje budzi także wspieranie wybranych dzienników przez państwowe przedsiębiorstwa. Za rządów PO spółki skarbu państwa mocno wspomagają np. "Gazetę Wyborczą". PKP Intercity podpisało umowę z Agorą SA i codziennie wkłada do swoich pociągów tysiące egzemplarzy dziennika Adama Michnika. Jadąc niedawno na trasie Warszawa-Berlin, przekonałem się, że bywa to jedyne pismo dostępne w pociągu, choć jak zastrzega przedstawicielka spółki Beata Czemerajda, zdarza się to wyjątkowo. W pociągach Express InterCity oraz EuroCity powinna być wyłożona poza "Gazetą Wyborczą" także "Rzeczpospolita", a dodatkowo w klasie 1 "Puls Biznesu".

- Z doświadczenia wiemy, że czasami zdarzają się kłopoty z dystrybucją, np. kurier z gazetami danego wydawcy z powodów niezależnych dostarczy gazety z opóźnieniem i w pierwszych pociągach wyjeżdżających z danej stacji niestety nie zdążą nasi pracownicy roznieść gazet. I na taką sytuację pan trafił, ale nie zdarza się to często - utrzymuje Beata Czemerajda z PKP Intercity.

Współpraca PKP Intercity z wydawcami, szczególnie Agorą SA, owiana jest tajemnicą. - Umowa z Agorą SA oparta jest na wymianie świadczeń z obu stron. Szczegóły finansowe umowy stanowią tajemnicę handlową. Wydawnictwa nie otrzymują wynagrodzenia w formie pieniężnej - zastrzega Beata Czemerajda, która nie chce nawet zdradzić średniej liczby egzemplarzy "Gazety Wyborczej" wkładanych dziennie do wszystkich pociągów PKP Intercity. Ale można ją oszacować na podstawie liczby uruchamianych składów, która - jak informuje Beata Czemerajda - waha się od 270 do 300 dziennie. - Przyjętą zasadą są dwa egzemplarze na przedział - zaznacza.

Przyjmując, że każdy pociąg ma przynajmniej pięć wagonów po 10 przedziałów, bez ryzyka można założyć, że minimum 100 egz. dziennika Adama Michnika trafia do każdego ze składów. Jeśli spółka uruchamia 300 składów, to dzięki PKP Intercity dzienny nakład "Gazety Wyborczej" podniesiony zostaje o 30 tys. egzemplarzy (a więc prawie o 10 proc., bo łączny nakład "Gazety Wyborczej" to ok. 390 tys.). A wyższy nakład i sprzedaż to więcej reklamodawców i wyższe zyski.

W jaki sposób dokonano wyboru określonych tytułów prasowych? Przedstawicielka PKP Intercity zaznacza, że rozmowy prowadzono z innymi firmami, np. Polskapresse, wydawcą dziennika "Polska The Times". Potwierdza to Joanna Knap z Grupy Wydawniczej Polskapresse. - Nie przyjęliśmy warunków współpracy, bo oferta nie była dla nas atrakcyjna. Ale nie zamierzamy tego komentować, jest to wewnętrzna sprawa firmy - mówi "TS".

Sekowany jest wydawca "Naszego Dziennika", z którym nawet nie zainicjowano kontaktów.

- Z wydawcą "Naszego Dziennika" nie prowadziliśmy rozmów, ponieważ celem całego projektu jest dostarczenie osobom podróżującym pociągami Express InterCity wydawnictw skierowanych do tej grupy odbiorców. Potwierdzają to badania, jakie prowadzimy wśród naszych podróżnych. Wynika z nich, że właśnie wspomniane wyżej tytuły cieszą się ich największym zainteresowaniem. W naszej ocenie grupa czytelników "Naszego Dziennika" w najmniejszym stopniu, w porównaniu do pozostałych tytułów, pokrywa się z naszą grupą docelową - tłumaczy Beata Czemerajda. Badania też objęte są tajemnicą handlową.

Z LOT-em łatwiej

"Nasz Dziennik" pomijany jest też w zamówieniach Polskich Linii Lotniczych LOT, które hołubią natomiast "Gazetę Wyborczą". Przedstawiciel LOT-u, spółki z większościowym kapitałem skarbu państwa, także niechętnie mówi o warunkach współpracy z Agorą SA i innymi wydawcami. Rzecznik prasowy PLL LOT Leszek Chorzewski informuje, że na pokładach samolotów rejsowych dostępne są: "Gazeta Wyborcza", "Rzeczpospolita", "Dziennik Gazeta Prawna", "Parkiet" i "Puls Biznesu", a na lotach krajowych tylko trzy pierwsze tytuły. Przy pytaniu o okres obowiązywania umów z wydawcami zasłania się już tajemnicą handlową. - Koszty prenumeraty, ilości oraz inne szczegóły dotyczące warunków umów zawartych z wydawcami prasy stanowią tajemnicę handlową spółki i nie mogą być ujawnione - zastrzega Leszek Chorzewski. - O wyborze tytułów i proporcjach oferowanej prasy decyduje działająca w spółce komisja prasowa, opierając się na ogólnie dostępnych danych o sprzedażach i czytelnictwie prasy, a także informacjach zamawianych przez PLL LOT w domach mediowych pod kątem zgodności profilu pasażera LOT z profilem czytelnictwa.

W skład komisji prasowej wchodzą przedstawiciele biura marketingu, biura komunikacji i biura zakupów. W jaki sposób buduje się tzw. profil pasażera? - Na podstawie badań rynkowych i danych uczestników programu Miles&More (program lojalnościowy LOT-u) - tłumaczy Leszek Chorzewski.

Nie ujawnia liczby egzemplarzy gazet, które trafiają dziennie do wszystkich samolotów LOT-u, ale można ją oszacować. - Średnio LOT wykonuje ok. 250 rejsów dziennie, liczba pasażerów jest zmienna, zależnie od sezonu. W skali roku przewozimy ok. 4 mln pasażerów - informuje rzecznik LOT-u. - Ze względu na ograniczenia udźwigu samolotu nie jest możliwe, by każdy pasażer otrzymał komplet gazet. Staramy się jednak, by każdy pasażer mógł otrzymać przynajmniej jeden egzemplarz prasy - dodaje.

Przyjmując, że do każdego z 250 samolotów wkładanych jest min. po 20 egz. wybranych dzienników, ich nakład podnosi się automatycznie o 5 tys. egz.

Trzeba jeszcze pamiętać, że np. "Gazeta Wyborcza" jest obowiązkowo prenumerowana przez setki urzędów państwowych i samorządowych, co także znacząco podnosi jej nakład.

***

Trudno mówić o równych warunkach konkurencji na rynku prasowym w sytuacji, gdy jeden z wiodących dzienników może liczyć na gwarantowane podniesienie nakładu o kilkadziesiąt tysięcy egz., dzięki zamówieniom PKP i LOT, a bywa, że jest jedynym tytułem dostępnym w państwowych pociągach. Zastanawia, że przedstawiciele spółek z większościowym udziałem skarbu państwa nie chcą mówić o warunkach umów, które nie wiążą się stricte z bezpośrednią działalnością firm. Podejmowane w nich decyzje powinny być możliwie transparentne, a w tym wypadku nie są.

Krzysztof Świątek

Dowiedz się więcej na temat: 'Gazeta Wyborcza' | PLL LOT | gazet

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje