Pilot boeinga: Na pokładzie zaginionego samolotu wydarzyło się coś nietypowego

Wtorek, 11 marca (12:41)

Na pokładzie malezyjskiego samolotu musiało wydarzyć się coś nietypowego - uważa pilot boeinga Krzysztof Lenartowicz. Czwarty dzień trwają poszukiwania samolotu, który zniknął niecałą godzinę po starcie z lotniska w Kuala Lumpur. Jak podała agencja Reutersa, malezyjska armia prawdopodobnie wyśledziła na radarze zaginiony samolot w cieśninie Malakka. Cieśnina Malakka oddziela Półwysep Malajski od Sumatry

Zdjęcie

Poszukiwania samolotu /LUONG THAI LINH /PAP/EPA
Poszukiwania samolotu
/LUONG THAI LINH /PAP/EPA

- Boeingi to jedne z najnowocześniejszych samolotów i trudno sobie wyobrazić, żeby maszyna tego typu po prostu zniknęła - tłumaczy pilot Krzysztof Lenartowicz. - To nietypowa sytuacja, że już tak długo nie można powiedzieć co się stało z tak dużym samolotem. Maszyny automatycznie wysyłają informacje o swoim położeniu, a piloci mają czas na informowanie o sytuacji - dodaje.

Reklama

- Możemy sobie wyobrazić, że wszystko w samolocie nagle przestaje działać, to może być związane z tym, że nie ma zasilania - wyjaśnia pilot. Jednak, żeby samolot stracił zasilanie to ktoś lub coś musi to wyłączyć.

Boeing 777 miał na pokładzie 239 pasażerów i leciał do Pekinu. W poszukiwania samolotu zaangażowanych jest 10 państw, dziś mija czwarta doba poszukiwań, do tej pory wszystkie tropy okazały się fałszywe, od wczoraj rozszerzono obszar poszukiwań.

Więcej na temat:Malaysia Airlines