"Zdążyć przed Panem Bogiem" to relacja Marka Edelmana z tragicznych dni likwidacji getta przez Niemców. To obraz holocaustu i powstania Żydów. Marek Edelman wspomina osoby, ich zachowania, problemy tamtych czasów, działania zbrojne, próby ratowania ludzkiego życia. Jako ofiara niemieckiego nacjonalizmu spogląda na sytuację w warszawskim getcie.

Hitler traktował Żydów jako "podludzi", których trzeba zgładzić. Pragnął też podporządkowania ludów Europy, aby służyli uprzywilejowanej rasie nordyckiej. Dla celów eksterminacyjnych zorganizowano obozy masowej zagłady. Komory gazowe miały szybko zabijać ludzi. Zwłoki ofiar palono w piecach krematoryjnych.

Dzieło Hanny Krall jest przedstawieniem wycinka tej przerażającej rzeczywistości.

Reklama

Getto w Warszawie utworzono 15 XI 1940 roku. Była to wydzielona część miasta, otoczona wysokim murem, w której zgrupowano ludność żydowskiego pochodzenia. Wyznaczono obszar ograniczony Alejami Jerozolimskimi i Placem Bankowym, dzięki temu Żydzi byli łatwo kontrolowani. Mieszkańcy ów dzielnicy starali się żyć normalnie, ale nie było to łatwe. Aby opuścić getto, potrzebna była specjalna przepustka. Niemcy ludność tę wyniszczali głodem. Wiele osób zginęło z powodu chorób, panowały tam bardzo złe warunki sanitarne.

Likwidacja dzielnicy żydowskiej rozpoczęła się 22 lipca 1942 roku. Oficjalna wersja mówiła, iż ludność żydowska nie mająca pracy w Warszawie miała zostać przesiedlona na tereny okupowanej przez Niemców Ukrainy. Tym, którzy zgłaszali się dobrowolnie do wyjazdu oferowano chleb i marmoladę. Rzeczywistym celem transportu był obóz zagłady w Treblince. Część mieszkańców getta zdawała sobie sprawę z prawdziwych zamiarów Niemców, świadczy o tym choćby samobójstwo Adama Czerniakowa. Wielu z nich jednak miało nadzieję, iż Niemcy nie odważą się dokonać mordu na kilkumilionowym narodzie.

19 kwietnia 1943 roku, kiedy nie było już wątpliwości, że formacje SS zamierzają zlikwidować getto całkowicie, 600 żołnierzy Organizacji Bojowej i Żydowskiej Organizacji Wojskowej rozpoczęło powstanie, na czele którego stanął Mordechaj Anielewicz. Przewaga Niemców była oczywista. Powstańcy twierdzili jednak, że rozpoczęli walkę po to, aby zginąć z bronią w ręku, a nie w komorze gazowej. Powstanie trwało 28 dni, a po jego zakończeniu Niemcy ostatecznie zlikwidowali getto warszawskie.

Edelman wielokrotnie wraca wspomnieniami do obrazu Umschlagplatzu i Żydów, którzy byli tam gromadzeni, a następnie wywożeni. Wśród ludzi, którzy przechodzili przez bramy wyłapywał on jednostki potrzebne organizacji.

Opisy scen uśmiercania ludzi przez personel medyczny są ukazane w sposób bardzo drastyczny. Lekarka oddała dzieciom cyjanek przeznaczony dla siebie, aby uratować je przed komorą gazową. Jest przedstawiona jako osoba niezwykle odważna, zdolna do największych poświęceń. Na szacunek zasługuje również pielęgniarka, która udusiła poduszką niemowlę. Są to przykłady kontrowersyjne pod względem moralnym. Edelman jednak zwraca uwagę na fakt, iż w kontekście sytuacji w getcie powinny obowiązywać inne kryteria oceny. Uduszenie dziecka poduszką czy też podanie mu trucizny było ocaleniem go od większego cierpienia, od poniżającej śmierci.

Marek Edelman wspomina osoby, które śmierć wybrały dobrowolnie, chciały towarzyszyć bliskim. Przykładem jest Janusz Korczak lub Pola Lifszyc.

Michał Klepfisz także wykazał się niezwykłą odwagą. Zginął śmiercią bohaterską. Edelman wspomina także ludzi, którzy chronili przede wszystkim własne życie, często kosztem innych. Nie ocenia ich negatywnie, osąd pozostawia czytelnikowi.

Obrazy starć Żydów z oddziałami dowodzonymi przez generała Stroopa są niezwykle dramatyczne. Ludzie wyskakiwali z okien płonących domów. Karuzela kręcąca się za murami getta to okrutny kontrast dla tych wydarzeń.

Relacja Edelmana jest relacją przejmującą, pokazuje straszliwe cierpienie Żydów, ich walkę o godność, heroizm.