Rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o systemie oświaty, zgodnie z którym we wrześniu 2014 r. obowiązkiem szkolnym objęte zostaną sześciolatki urodzone w pierwszej połowie 2008 r. - Mamy determinację, by to wprowadzić - powiedział premier Donald Tusk.

Zdjęcie

Premier Donald Tusk (z lewej) i psycholog rozwojowy Dorota Zawadzka /Radek Pietruszka /PAP
Premier Donald Tusk (z lewej) i psycholog rozwojowy Dorota Zawadzka
/Radek Pietruszka /PAP

Premier uważa, że to dla dobra naszych dzieci.

Donald Tusk podtrzymuje pomysł na podział dzieci z rocznika 2008 na dwie połowy. Te z pierwszego półrocza pójdą do szkoły od września 2014. Rok później już wszystkie dzieci.

Reklama

Tusk zapewnia, że nowe propozycje rządu nie dopuszczą do sytuacji, że w jednej klasie znajdą się dzieci, między którymi może być prawie dwa lata różnicy.

Na konferencji premiera była Dorota Zawadzka, psycholog rozwojowy i gwiazda programu TVN-u "Superniania", która argumentowała za wysyłaniem sześciolatków do szkół.

Minister Edukacji Krystyna Szumilas dodała, że rodzice z drugiego półrocza 2008 roku będą mieli wybór. To znaczy, że będą mogli posłać swoje 6-letnie dziecko do szkoły od 1 września 2014 roku.

Jednocześnie szefowa MEN zapowiedziała, że klasy nie będą mogły liczyć więcej niż 25 uczniów. W pierwszym roku tylko pierwsze klasy, ale po trzech latach będzie tak już w całym nauczaniu początkowym.

Ministerstwo uruchomiło infolinię dla rodziców. Tam mogą dopytać o szczegóły reformy lub zgłosić szkołę, która ich zdaniem nie jest gotowa do przyjęcia młodszych dzieci. Wystarczy zadzwonić pod warszawski numer telefonu 22 3474700. Dodatkowo uruchomiony został portal www.6latki.men.gov.pl gdzie można znaleźć informacje na temat reformy.

Tymczasem jutro Stowarzyszenie Rzecznik Praw Rodziców ma przynieść prawie milion podpisów w sprawie zwołania referendum edukacyjnego. Jedno z pytań miałoby dotyczyć tego, czy Polacy popierają reformę obniżającą wiek szkolny. Zdaniem Stowarzyszenia, zmiany zaproponowane przez rząd są fatalnie przygotowane i negatywnie wpływają one na jakość polskiej edukacji.

IAR/PAP/INTERIA.PL