Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

INTERIA.PL w Iraku

Marcin Ogdowski - reporter INTERIA.PL - znalazł się w Iraku, by zdać relację z ostatnich tygodni pobytu polskich żołnierzy w tym państwie

Wierzą w licho, które nie śpi

Autor informacji: Marcin Ogdowski

Choć placówka znajduje się zaledwie kilkanaście (a w linii prostej kilka) kilometrów od bazy, wyjazd patrolu poprzedza odprawa. Po raz kolejny powtarzane są zasady ewakuacji medycznej, ustalane częstotliwości radiowe itp. A tuż za bazą, cała kolumna, po kolei, przestrzeliwuje potężne karabiny maszynowe, zamontowane na wieżyczkach hummerów. Tak, na wszelki wypadek...

Stożek wchodzi jak w masło

Wnętrze hummera do przytulnych nie należy, ale stalowy korpus daje poczucie bezpieczeństwa. Nie sposób porównać go do rolniczego honkera, którym jeszcze kilkanaście miesięcy temu poruszali się po Iraku polscy żołnierze. Lecz choć kilka centymetrów stali to nie blacha i brezent, bywa różnie...

Pancerz hummera nie zatrzyma ładunków, których od jakiegoś czasu używają terroryści. Chodzi o konstrukcje składające się z kilku stożków wykonanych z miedzi bądź innych plastycznych metali. Najkrócej mówiąc, energia, która uwalnia się po odpaleniu, zmienia stożki w groty, które przechodzą przez pancerz jak przez masło. Wystarczy tylko umieścić ładunek w takim miejscu, by wystrzelone stożki trafiły w przejeżdżający pojazd...

Tę metodę przebijania pancerza - z tym że przy użyciu pocisków artyleryjskich - już przed sześćdziesięciu laty, do zabijania załóg belgijskich bunkrów, przetestowali Niemcy. W Iraku terroryści umieszczają domowej produkcji bomby najczęściej w krawężnikach, maskując je pianką PCV w kolorze betonu. Ich zapalniki uwalniają ładunki w reakcji na ciepło bijące z silnika...

Ognia unikają jak... ognia

Odpowiedzią na inwencję bojowników jest specyficzny trał-samoróbka, zbudowany z dwóch płaskowników, połączonych w literę "T". Mocuje się go do zderzaka hummera lub innego pojazdu, a w czasie patrolu wypuszcza do przodu - tak, jak gdyby daszkiem litery miał orać ziemię. Na jego końcu znajduje się urządzenie wytwarzające ciepło, co ma zmylić zapalnik bomby, powodując jej przedwczesne odpalenie tuż przed maską samochodu.

Jednak ów trał okazuje się zupełnie nieprzydatny, gdy już w Diwaniji kolumna wjeżdża w zatłoczone ulice - bo nie ochroni przed zamachowcem-samobójcą z plecakiem czy autem wypełnionym materiałem wybuchowym. Jeszcze do niedawna taka sytuacja była nie do pomyślenia. Irakijczycy musieli ustąpić drogi wojskowemu konwojowi, w przeciwnym razie strzelec hummera, tzw.: gunner, wysyłał ostrzegawcze serie. Dziś nasi wojskowi strzelają tylko z rzadka. Po przejęciu odpowiedzialności za prowincję przez Irakijczyków, każde użycie broni wywołuje protesty mieszkańców i gubernatora. A tego, na sam koniec misji, Polacy unikają jak ognia.

Jednak tym razem Irakijczycy nie będą mieli powodów do protestów. Patrol bez większych przygód dociera do JSS, która okazuje się być miniaturą bazy "Echo". T-wall'e, schrony, worki z piaskiem - słowem, kolejna mała twierdza. Licho przecież nie śpi?

Marcin Ogdowski, Korespondencja z Iraku

Źródło informacji: INTERIA.PL

więcej o:
bazy,
żołnierze

Oceń artykuł:

zobacz ranking »
  • tak 54%
  • nie 46%
Ocen: 30
Zamknij

Dodatki

Ankieta

Czy to dobrze, że polskie wojska opuszczają Irak?



Czy to dobrze, że polskie wojska opuszczają Irak?

Dziękujemy. Twój głos został już zarejestrowany
WYNIKI

Tak

 
%

Nie

 
%Głosów: 1701

Zagłosuj w innych ankietach »

 


Informacje dodatkowe