Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Rewolucja w krajach islamskich

Roger Cohen: Arabski Gdańsk

W Polsce zaczęło się od zwolnienia z pracy Anny Walentynowicz. W Tunezji - od samospalenia młodego sprzedawcy warzyw. Czy obecne zamieszki w tym kraju staną się źródłem wielkich zmian w świecie arabskim? O początku wielkiego przebudzenia w tym regionie pisze Roger Cohen na łamach "The New York Times".

Tunezja wzywa do wielkiego przebudzenia w regionie
Tunezja wzywa do wielkiego przebudzenia w regionie /AFP

Czy Tunis jest arabskim odpowiednikiem Gdańska? Małe rzeczy są zarzewiem wielkich. W Polsce zaczęło się od zwolnienia z pracy w 1980 roku Anny Walentynowicz - pracownicy stoczni,co doprowadziło do strajków i utworzenia podwalin pod "Solidarność".

Walentynowicz, która zginęła w katastrofie samolotu pod Smoleńskiem, powiedziała mi kiedyś, że wszystkim, do czego dążyli gdańscy robotnicy na samym początku, były "wyższe zarobki, polepszenie bezpieczeństwa, wolne związki zawodowe i przywrócenie jej do pracy".

Wszystkim, czego pragnął Mohamed Bouazizi, była praca i środki, które umożliwiłyby mu związać koniec z końcem. Był bezrobotny - jak wielu tunezyjskich absolwentów uczelni. W tym samym czasie koteria wyrzuconego już prezydenta pasła się na państwowym majątku.

Akt samospalenia stał się zapłonem arabskiego powstania

Kiedy policja zamknęła stoisko warzywne Bouazizi'ego w centrum Sidi Bu Sa'id, mężczyzna popełnił samobójstwo. Akt samospalenia, którego dokonał miesiąc temu, stał się zapłonem arabskiego powstania.

Zine el-Abidine Ben Ali, tunezyjski dyktator rządzący od 23 lat, uciekł do ojczyzny nieograniczonej władzy - Arabii Saudyjskiej - wypędzony przez nowe media społeczne. Protestujący komunikowali się bowiem m.in. na Facebooku. Nie dawało im spokoju to, co WikiLeaks ujawniło na temat rodziny ben Alego.

Czy Tunis stanie się drugim Gdańskiem? AFP
Usunięcie ze stanowiska poprzez powszechną rewolucję jest nowym zjawiskiem. Zjawisko to spowodowało już wielką falę idącą od Ammanu do Kairu, od Zatoki Gwinejskiej do Trypolisu - i będzie prowadziło do powstania kolejnych. Usunięcie ze stanowiska (chodzi o Saddama Husajna - przyp. tłum.) poprzez inwazję amerykańską na Irak nie dało oczekiwanych rezultatów i nigdy nie będzie źródłem arabskiej dumy. Zainicjowane w kraju powstanie - owszem, tak.

Arabskie reżimy straciły kontakt z młodym pokoleniem. Ich skostniałe, represyjne, nepotyczne, skorumpowane systemy okazały się ślepe na przebudzenie wzbudzone w telewizji satelitarnej, przez posty na Facebooku i Twitterze, filmy wideo i blogerów.

Reżimy te udowodniły jedynie, że potrafią powodować gromki śmiech z rzekomych "wyborów" i pokazały, że sprzyjają ekstremalnemu islamizmowi. Ich "stabilność" jest podtrzymywana kosztem paraliżu i jest związana terrorem. Te arabskie przeżytki, dogorywające jak figury woskowe w Muzeum Madame Tussauds, są dziś gotowe do transformacji.

Tunezja potrzebuje wsparcia USA i UE

Amerykańska odpowiedzialność za arabską porażkę jest znacząca: Ameryka woli bowiem stabilnego despotę od niebezpieczeństwa, jakie niesie demokracja w islamistycznym wydaniu. Wsparcie demokratycznych dążeń Tunezji przez administrację Obamy i Unię Europejską jest teraz niezbędne.

Ale w wyobraźni Tunezji ich (USA i UE - przyp. tłum.) intencje są wciąż dość podejrzane. Obama zrobił dobry start, przyklaskując odważnej i zdeterminowanej walce Tunezyjczyków o ich własne prawa. Wyszło mu to o wiele lepiej niż opieszała reakcja na powstanie w Iranie w 2009 roku i bardziej skutecznie niż francuskie skradanie się na palcach.

Wyzwolić arabski umysł

Ameryka i jej sprzymierzeńcy, w szczególności Francja, powinni zrobić wszystko, co w ich mocy, żeby ta odwaga nie skończyła się w niektórych przypadkach powrotem do despotyzmu. Podstawą jest przeprowadzenie przez rząd jedności narodowej wolnych i sprawiedliwych wyborów. To, czego nade wszystko potrzebuje arabski świat, to odpowiedzialność, transparentność i modernizacja systemu rządzenia - tak, by system opierał się na indywidualnym poczuciu odpowiedzialności.

W zeszłym miesiącu, po wizycie w Bejrucie, napisałem tekst zatytułowany "The captive Arab mind" o psychologicznych kosztach represji na tym obszarze: odruchowe obwinianie innych, dostrzeganie wszędzie konspiracji i paraliżujący strach przed samodzielnym myśleniem. Tunis może być pierwszym punktem na drodze do wyzwolenia arabskiego umysłu.


Strajk generalny w Stoczni Gdańskiej. W środku Lech Wałęsa i Anna Walentynowicz, fot. A. Jałosiński /Agencja FORUM

To będzie wymagało od Zachodu odłożenia na bok spowszedniałego sposobu myślenia. Nie możesz być odrobinę demokratyczny, podobnie jak nie możesz być tylko trochę w ciąży. Zanim zostaną przeprowadzone wolne wybory w Tunezji, trzeba będzie znieść zakaz nałożony na islamistyczne partie.(...)

Demokracja nie jest jednokierunkową ulicą

Zachód powinien docenić tunezyjską odwagę, wykazując się tym samym odrobiną własnej odwagi. Odpowiedzią na arabskie niepokoje nie są bowiem dynastie gnijące na własnych tronach. Demokracja nie jest jednokierunkową ulicą. To kompromis, a nie nieodwracalne przejęcie władzy. (...)

Iran udowodnił, że jest bardziej dynamiczny, niż jego arabscy sąsiedzi, ponieważ Republika islamska czasem czuła się zobligowana do utożsamiania się z "republiką" w dosłownym tego słowa znaczeniu - choć jedynie pod rządami narzuconego, naczelnego zwierzchnika. Islamistyczne partie muszą zaangażować się w demokrację, a nie wykorzystać ją do własnych, despotycznych celów.

Dziewięć lat dzieliło zwolnienie z pracy Anny Walentynowicz od upadku Muru Berlińskiego. Samobójstwo Bouazizi'ego pokazuje, że "okres przydatności" arabskich despotów nie może przekroczyć tej cezury. Mała Tunezja jest stanowczym wezwaniem do wielkiego przebudzenia w tym regionie.

Roger Cohen/The International Herald Tribune/The New York Times Syndicate

Tłum. Ewelina Karpińska-Morek

Źródło informacji: New York Times Syndicate

więcej o:
The New York Times,
Guerreiro Roger

Oceń artykuł:

zobacz ranking »
  • tak 78%
  • nie 22%
Ocen: 209
Zamknij

Dodatki

rewolucja w krajach arabskich - mapa
 


Informacje dodatkowe