Okazuje się, że w dniu, w którym znalezione szczątki umieszczono w prosektorium, ktoś w tajemnicy, bez obecności prokuratury, wszedł do pomieszczenia i przebywał tam kilkadziesiąt minut. Informację o tym gazeta potwierdziła w dwóch niezależnych źródłach.
"Rzeczpospolita" dowiedziała się, że kilka dni przed ekshumacją szczątków Olewnika (miała miejsce 26 stycznia br.) prokurator z Gdańska w asyście policji i technika zjawił się u właściciela firmy, która w 2006 r. ochraniała prosektorium. Wyjęli twardy dysk z komputera firmy, by sprawdzić zapisane tam dane. Dzięki temu dowiedzieli się o potajemnej wizycie w prosektorium 28 października 2006 r.
Zidentyfikowanie tej osoby jest konieczne, by ustalić, kiedy pobrano do badań próbki zwłok zamordowanego. Do dziś nie wiadomo bowiem, kto i kiedy wziął je do analizy.







~Człowiek z nadzieją
Coś tu nie gra?.Jeżeli nie będą to zwłoki Krzysztofa.O to byłby skandal i wielka afera na całą Eu...
~dk
jestem święcie przekonana że to nie są zwłoki Krzysztofa..Oby tak było to by się sprawdziło moje...
~zagniewana
Co to za stróże Prawa w naszej Polsce ? Pracują - jeżeli to można tak w tym przypadku nazwać za n...
~mła
niedługo jak tak dalej pójdzie to się okaże że K. Olewnik żyje !!!!
A tak naprawdę to są po pros...
~xxx
to ciągle pojawiają się jakieś absurdy
~yyy
"jeżeli...."?
~oborowy
bardaku w procedurach, ze jest to cialo Krzysztofa Olewnika.
dodaj komentarz »wszystkie wątki »