Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Wybory parlamentarne 2011

Arłukowicz to dopiero początek. Ofensywa Platformy

PO chce zaprosić na swoje listy polityków PJN, skłania się też ku poparciu Włodzimierza Cimoszewicza i być może Marka Borowskiego. Jak się więc okazuje, przejście Bartosza Arłukowicza na stronę Platformy to dopiero początek przedwyborczych "transferów".

Marek Borowski i Włodzimierz Cimoszewicz / fot. S. Maszewski
Marek Borowski i Włodzimierz Cimoszewicz / fot. S. Maszewski /REPORTER

Poseł PO Jarosław Gowin powiedział, że przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi może pojawić się więcej informacji o pozyskaniu przez Platformę znanych polityków z innych formacji. - Listy PO są otwarte na ludzi spoza partii, i tych nieco na lewo od PO, jak i tych po naszej prawej stronie. O konkretnych nazwiskach nie można jednak mówić bez zgody zainteresowanych - zadeklarował.

Więcej na ten temat

Według nieoficjalnych informacji PAP ze źródeł w Platformie wynika, że marszałek Sejmu Grzegorz Schetyna i właśnie Gowin prowadzą rozmowy m.in. z politykami PJN.

Źródła zbliżone do kierownictwa PO informują, że PJN daje sobie do końca maja czas na decyzję, czy idzie do wyborów pod własnym szyldem, czy decyduje się na start z list wyborczych innych partii.

Według źródeł PAP, pod uwagę brane są trzy scenariusze. Pierwszy z nich zakłada, że wszyscy obecni posłowie PJN przechodzą na listy wyborcze PSL, co byłoby dla ludowców dużym wzmocnieniem, gdyż Stronnictwo nie ma zbyt mocnych kandydatów w dużych miastach.

Druga możliwość zakłada, że część polityków PJN wystartuje z list PO. Źródła PAP podkreślają jednak, że na listach Platformy znalazłoby się miejsce dla maksymalnie 6 obecnych posłów PJN, m.in. przewodniczącej Joanny Kluzik-Rostkowskiej, Pawła Poncyljusza, Jana Ołdakowskiego czy Leny Dąbkowskiej-Cichockiej. W PO nie byłoby jednak miejsca dla Elżbiety Jakubiak - informują źródła. Trzeci możliwy scenariusz jest taki, że część posłów PJN wróci do PiS, a pozostali rozproszą się po listach PSL i PO.

Tym informacjom stanowczo zaprzecza Jakubiak. Jej zdaniem to kolejna próba rozbicia PJN. - Oświadczam, że nie prowadzimy i nie będziemy prowadzić żadnych rozmów ani z PiS, ani z PO. Idziemy sami do wyborów, lada dzień ogłosimy nazwisko szefa sztabu wyborczego i plan kampanii - zapewniła.

Według Jakubiak PO i PiS celowo rozsiewają plotki o rzekomym "skonsumowaniu" na swoich listach polityków PJN, gdyż obie partie grają o wszystko. - Jeśli my gramy o wejście do parlamentu, to PiS i PO grają o rządzenie, a my im zabieramy potrzebne do tego głosy - dodała. W nieoficjalnych rozmowach posłowie PJN przyznają jednak, że w partii, która w sondażach ma zaledwie kilka procent poparcia, budzi się niepokój, więc nie można wykluczyć żadnego scenariusza.

Źródła we władzach PO poinformowały też, że Platforma skłania się ku poparciu w wyborach do Senatu b. premiera Włodzimierza Cimoszewicza. - To bardziej niż prawdopodobne i jednocześnie absolutnie naturalne. Cimoszewicz poparł w wyborach prezydenckich Bronisława Komorowskiego, zgłaszaliśmy też jego kandydaturę na stanowisko sekretarza generalnego Rady Europy - zaznaczają rozmówcy PAP.

Informacji nie chciał komentować szef podlaskiej PO Damian Raczkowski. Powiedział jedynie, że finalne decyzje dotyczące obsady miejsc w jego regionie jeszcze nie zapadły. Z kolei wiceszef klubu PO Rafał Grupiński podkreślił, że Platforma jest otwarta na współpracę z Cimoszewiczem.

Gowin potwierdza, że PO będzie popierać oficjalnie lub po cichu niektórych lewicowych, ale nie tych z SLD, kandydatów do Senatu. - Zależy nam na tym, żeby powstała nowa lewica, nie obciążona przeszłością - zaznaczył.

Źródła w zarządzie krajowym PO nie wykluczyły, że PO mogłaby poprzeć w wyborach do Senatu Marka Borowskiego, byłego przewodniczącego Socjaldemokracji Polskiej. - Chociaż z Borowskim byłby pewien problem, bo on jest jednak w strukturach partyjnych, ciągle należy do SdPl - zaznaczył rozmówca z władz PO. Borowski już wcześniej deklarował, że chce startować do Senatu z jednego z okręgów warszawskich, a gdyby udało mu się uzyskać poparcie SLD lub PO, byłby zadowolony.

Grupiński pytany, kto z szeregów lewicy mógłby zasilić listy PO, podkreśla - w kontekście m.in. decyzji Arłukowicza - widoczne niezadowolenie środowisk lewicowych ze sposobu uprawiania polityki przez Grzegorza Napieralskiego. - Pytanie, czy i gdzie - w jakim ewentualnie regionie Polski nie otworzy się jeszcze jakaś tego rodzaju ewentualność - powiedział Grupiński.

Ocenił też, że start Arłukowicza z list PO w wyborach parlamentarnych byłby "naturalną konsekwencją" podjętych dzisiaj przez niego decyzji.

Według nieoficjalnych informacji jest już właściwie przesądzone, że Arłukowicz wystartuje w jesiennych wyborach parlamentarnych z listy Platformy - z pierwszego miejsca w Szczecinie. Źródła we władzach PO poinformowały, że taka decyzja jest "właściwie pewna". Jeśli tak się stanie, Arłukowicz zmierzy się w Szczecinie z szefem SLD Grzegorzem Napieralskim.

"Mamy podobne temperamenty"

Przepraszamy, nie udało się załadować odtwarzacza. Musisz odwiedzić stronę Adobe aby pobrać Flash Player

Źródło informacji: PAP

więcej o:
Platforma Obywatelska,
wybory parlamentarne 2011,
Włodzimierz Cimoszewicz,
Sojusz Lewicy Demokratycznej

Oceń artykuł:

zobacz ranking »
  • tak 16%
  • nie 84%
Ocen: 400
Zamknij

Dodatki

 


Informacje dodatkowe