Afera reprywatyzacyjna nie tylko w Warszawie

Afera reprywatyzacyjna w Warszawie jest tylko wierzchołkiem góry lodowej. Wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki ujawnił dziś projekt tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej, która ma objąć cały kraj. - Warszawa, Łódź i Poznań, to obok Krakowa, chyba trzy największe miasta, które dotknęło to zjawisko - przekonuje w rozmowie z Interią Tomasz Leśniak z Krakowa.

Seria wyłudzeń nieruchomości na podstawie nieprawdziwych dokumentów, łapówki, ale też zwykła nieudolność i niekompetencja. W ciągu dwóch ostatnich dekad w Polsce dochodziło do wielu przypadków zmian właścicielskich drogich kamienic, które nie do końca były zgodne z prawem.

Reklama

Afera reprywatyzacyjna w Warszawie to jednak tylko początek. Zbigniew Ziobro i Patryk Jaki chcą rozciągnąć swe kompetencje na cały kraj. Jak się okazuje, po stolicy przyszedł czas na Kraków, a w kolejce ustawiają się następne miasta.

Wielka afera w Krakowie

O warszawskim przypadku wyłudzania kamienic napisano i powiedziano już dużo. Długo w cieniu pozostawały inne miasta, ale powoli i one mają zostać objęte prokuratorskim śledztwem. Na pierwszy rzut poszedł Kraków. Tydzień temu Ziobro mówił o "wielkiej aferze reprywatyzacyjnej" w tym mieście. Powołał specjalny zespół składający się z siedmiu prokuratorów i dwóch funkcjonariuszy policji, którzy mają zbadać nieprawidłowości.

Wcześniej jednak ruch Ziobry wyprzedzili aktywiści miejscy. Stowarzyszenie Miasto Wspólne w Krakowie, podobnie jak Miasto Jest Nasze w stolicy, zajęło się sprawą reprywatyzacji. Organizacja pozarządowa z Krakowa bada jednak tylko wycinek reprywatyzacji, nie zajmuje się nią całościowo.

- Skupiamy się tylko na kamienicach, które w okresie PRL zostały spłacone. Przedwojenni właściciele wyemigrowali, a gdy zostali obywatelami innych krajów, dostawali odszkodowanie. Zbadaliśmy losy kamienic. Wzięliśmy pod lupę ponad 200 adresów, które były objęte układami i sprawdziliśmy, co się z nimi stało. To przypadki takie, jak słynna już Chmielna 70 w Warszawie, gdzie rodzina właściciela wzięła odszkodowanie, a potem mafia reprywatyzacyjna przejęła tę nieruchomość - wyjaśnia w rozmowie z Interią Tomasz Leśniak ze Stowarzyszenia Miasto Wspólne.

- W Krakowie do tej pory naliczyliśmy 25 takich przypadków - precyzuje.

Projekt tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej

- W zasobach Skarbu Państwa mamy tysiące nieruchomości, z nieuregulowanym stanem prawnym. Takie nieruchomości, krótko mówiąc, niszczeją. Wszystkie miasta w Polsce są więc tego ofiarami, ale największymi są te duże. Jeżeli w centrach miast mamy niewyjaśnione statusy nieruchomości, nie można tam inwestować, a więc te ośrodki tracą miliardy - rozpoczął środowe wystąpienie Patryk Jaki.

- Narosło wokół braku regulacji mnóstwo problemów prawnych. Są dwie grupy ludzi - jedni uważają, że nic nie powinno być zwracane, a drudzy, że wszystko powinno być zwracane. Przed nami zadanie, żeby wyważyć te dwie racje. To niełatwe, by wyważyć interes prywatny i państwa - zauważył wiceminister i przedstawił projekt tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej, która kompleksowo ma uregulować te kwestie.

Kilka najważniejszych założeń nowej ustawy:

a) zakazane są zwroty w naturze,

b) uniemożliwienie zwrotów na osoby zmarłe, na reaktywowane spółki i uniemożliwienie zwrotów kamienic z lokatorami,

c) tylko rok na roszczenia od momentu wejścia w życie ustawy (jeśli stałoby się to 1 stycznia 2018 roku, wówczas wnioski będzie można składać jedynie do końca 2018 roku),

d) koniec obowiązywania tzw. Dekretu Bieruta,

e) uprawnione osoby tylko w pierwszej linii dziedziczenia, a także małżonkowie,

f) indemnizacja jako zasada (kamienice i grunty objęte układami indemnizacyjnymi z innymi państwami powinny przejść na własność Skarbu Państwa, a nie osób fizycznych lub spółek).

Co zmieni się w kwestii innych miast?

Ustawa została potraktowana całościowo, co oznacza, że prawdopodobnie z czasem rozpoczną się dochodzenia praw nie tylko w Warszawie i Krakowie, ale w całej Polsce. Jeśli ustawa wejdzie w życie, różne podmioty będą miały rok na składanie wniosków. Niemal na pewno będą one spływać z całego kraju - nie tylko największych miast, ale też tych mniejszych. Dopiero wówczas będzie można oszacować, jaki będzie koszt proponowanych zmian. Wypłatami rekompensat ma się zająć Ministerstwo Finansów.

- Chciałem podziękować Janowi Śpiewakowi i innym organizacjom pozarządowym, które pomagają nam dochodzić sprawiedliwości - mówił Jaki na konferencji prasowej. Tyle że ludzi takich jak Śpiewak jest więcej. Jednym z nich jest Leśniak, ale w innych miastach powstają podobne inicjatywy.

Leśniak: - Pisało się sporo o Poznaniu, gdzie była bezwzględna "ekipa czyszcząca" kamienice. O różnych nieprawidłowościach mówiło się też w kontekście Łodzi. Tak naprawdę Warszawa, Łódź i Poznań to chyba trzy największe miasta, które dotknęło to zjawisko.

Leśniak wskazuje też na problem, którego na razie nie da się przeskoczyć i nie zmienia tego nawet ustawa proponowana przez Jakiego.

- Politycy, którzy działali w samorządzie krakowskim w latach dziewięćdziesiątych mówili, że wobec kamienic, w których był nieuregulowany stan prawny, a tak w dużej mierze było w Krakowie, przez lata nic się nie zmieniało w księgach wieczystych. Jednocześnie w tym czasie gmina zarządzała tymi nieruchomościami. Za każdym razem, gdy mamy zweryfikowany dany adres, wysyłamy do Prokuratury Krajowej pismo. Chcielibyśmy, by nowy zespół stworzony przez ministra Ziobrę się tym zajął. Problem polega jednak na tym, że nie mamy żadnych regulacji prawnych, które pozwalałyby skutecznie działać prokuraturze w przypadku tych spraw, które działy się w latach 90. One są już przedawnione, a w tamtym czasie takich przypadków było najwięcej - tłumaczy Leśniak.

Wydaje się też, że podobny problem dotyczy innych miast, nie tylko Krakowa.

Łukasz Szpyrka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje