Beatyfikacja Jana Pawła II

Sprawa cudu wybranego do beatyfikacji Jana Pawła II

W beatyfikacji Jana Pawła II 1 maja w Watykanie udział weźmie francuska zakonnica Marie Simon-Pierre, której niewytłumaczalne z medycznego punktu widzenia uzdrowienie z zaawansowanej choroby Parkinsona uznano za cud za wstawiennictwem polskiego papieża.

"Myślę, że należę do pokolenia Jana Pawła II" - powiedziała 49-letnia zakonnica.

Reklama

Pierwsze informacje o możliwym przypadku cudownego, niewytłumaczalnego z punktu widzenia medycyny uzdrowienia, przypisywanego wstawiennictwu Jana Pawła II podał postulator procesu beatyfikacyjnego ksiądz Sławomir Oder w styczniu 2006 r., a więc pół roku po jego oficjalnej inauguracji.

Ksiądz Oder zasygnalizował, że chodzi o tę samą chorobę, na jaką cierpiał papież, a więc Parkinsona. Wkrótce okazało się, że do beatyfikacji wybrano przypadek francuskiej zakonnicy Marie Simon-Pierre ze zgromadzenia Małych Sióstr Macierzyństwa Katolickiego. Ksiądz Oder powiedział ponadto, że zakonnica pracuje na oddziale, gdzie "przyjmuje się życie", czyli w szpitalu położniczym. Ustalono, że to szpital w Puyricard koło Aix-en-Provence.

W maju 2006 roku ogłoszono świadectwo siostry Marie Simon-Pierre: "Cierpiałam na chorobę Parkinsona, którą zdiagnozowano w czerwcu 2001 roku. Choroba dotknęła całą lewą stronę ciała, powodując poważne utrudnienia, jako że jestem osobą leworęczną. Początkowo choroba rozwijała się w sposób łagodny, ale po trzech latach jej objawy pogłębiły się, wzmagając drżenie, sztywnienie, ból, bezsenność... Od 2 kwietnia 2005 roku z tygodnia na tydzień stawała się coraz poważniejsza, mój stan pogarszał się z dnia na dzień, nie mogłam już pisać, (powtórzę: jestem leworęczna), a kiedy próbowałam, to co napisałam było prawie nieczytelne. Samochód mogłam prowadzić tylko na krótkich odcinkach, gdyż moja lewa noga często blokowała się i taka sztywność nie ułatwiałaby jazdy. Potrzebowałam coraz więcej czasu na wykonywanie mojej pracy, a ponieważ pracuję w środowisku szpitalnym, powodowało to wiele trudności. Byłam zmęczona, wycieńczona".

"Po ogłoszeniu diagnozy trudno mi było patrzeć na Jana Pawła II w telewizji. Mimo tego byłam przy nim bardzo blisko w modlitwie i wiedziałam, iż on mógł zrozumieć to, co przeżywałam. Podziwiałam jego siłę i odwagę, która mobilizowała mnie do niepoddawania się i do pokochania tego cierpienia, gdyż bez miłości pozbawione byłoby ono sensu" - napisała zakonnica w relacji, opublikowanej w piśmie "Totus Tuus", wydawanym przez biuro postulatora.

Dodała: "W Wielkanoc 2005 roku zapragnęłam oglądać naszego Ojca Świętego Jana Pawła II w telewizji, gdyż czułam w duchu, iż będę mogła to uczynić po raz ostatni. Cały ranek przygotowałam się do tego spotkania wiedząc, iż będzie ono bardzo trudne dla mnie (ukazać mi miało bowiem to, jaka będę za kilka lat). Nie było mi łatwo, gdyż jestem względnie młoda. Jednak nieprzewidziane zakłócenia w przekazie telewizyjnym uniemożliwiły mi oglądanie programu".

"13 maja, w święto Matki Bożej Fatimskiej, papież Benedykt XVI otworzył proces beatyfikacyjny Jana Pawła II. Począwszy od 14 maja siostry ze wszystkich wspólnot we Francji i w Afryce modliły się o wstawiennictwo Jana Pawła II, prosząc o moje uzdrowienie. Modlitwy trwały bez przerwy aż do chwili, kiedy stwierdzono, iż jestem zdrowa. Byłam wówczas na wakacjach. Kiedy czas odpoczynku skończył się, 26 maja wróciłam całkowicie wycieńczona chorobą. Od 14 maja towarzyszył mi ciągle pewien werset z Ewangelii według świętego Jana: +Jeśli uwierzysz, ujrzysz chwałę Bożą+" - opowiedziała zakonnica.

"Jest 1 czerwca, nie daję już rady, walczę, aby nie poddać się i utrzymać na nogach. 2 czerwca po południu idę do przełożonej, aby prosić ją o zwolnienie mnie z obowiązków wynikających z pracy. Ona nalega, abym wytrzymała do czasu, kiedy wrócę z Lourdes w sierpniu i dodaje: +Jan Paweł II jeszcze nie powiedział ostatniego słowa+.(...) Przełożona podaje mi w pewnej chwili pióro i prosi o napisanie +Jan Paweł II+: jest godzina 17.00. Z wielką trudnością piszę +Jan Paweł II+. Patrząc na nieczytelne pismo przez długi moment pozostajemy w ciszy" - podkreśliła.

A oto najważniejszy fragment świadectwa: "Było to między 21.30 a 21.45. Wówczas odczułam pragnienie, by wziąć pióro i pisać. Jak gdyby ktoś mówił mi: +weź pióro i pisz+. Ku wielkiemu zdziwieniu, pismo było wyraźnie czytelne. Nie pojęłam dobrze, co się dzieje, położyłam się na łóżku. Było to dokładnie dwa miesiące po tym, jak Jan Paweł II opuścił nas i udał się do Domu Ojca. O 4.30 obudziłam się zdziwiona, iż mogłam spać. Od razu wstałam z łóżka, moje ciało już nie bolało, nie czułam żadnego zesztywnienia, a wewnętrznie nie byłam już ta sama. Potem, jakieś wewnętrzne wezwanie, jakaś siła skłoniła mnie, bym poszła modlić się przed Najświętszym Sakramentem. Zeszłam do oratorium. Modliłam się przed Najświętszym Sakramentem. Ogarnął mnie wielki pokój i błogość. Coś ogromnego, jakaś tajemnica, które trudno opisać. (...) A o godzinie 6.00 wyszłam, by razem z siostrami modlić się w kaplicy i uczestniczyć w Eucharystii. Musiałam przebyć około 50 metrów i wówczas zdałam sobie sprawę, iż podczas gdy szłam, moja lewa ręka ruszała się, choć zazwyczaj pozostawała nieruchomo wzdłuż ciała. Dostrzegłam również pewną lekkość w całym ciele, zwinność, której nie doświadczałam od dawna. Podczas Eucharystii ogarnęła mnie wielka radość i pokój. Był to 3 czerwca, uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Po wyjściu ze Mszy byłam przekonana, iż zostałam uzdrowiona... drżenie w ręce całkowicie ustąpiło. Znowu zabrałam się za pisanie, a w południe całkowicie odstawiłam wszystkie leki".

Francuska zakonnica wyjaśniła: "7 czerwca poszłam na okresową wizytę do neurologa, który od 4 lat mnie leczył. Ze zdziwieniem stwierdził całkowity zanik wszystkich objawów, chociaż od 5 dni nie kontynuowałam kuracji. Następnego dnia przełożona generalna powierzyła wszystkim wspólnotom odprawianie dziękczynienia".

W kolejnych dniach siostra powróciła do normalnej pracy i odtąd nie uskarża się na żadne dolegliwości. Dziennikarzowi telewizji RAI powiedziała zimą 2010 roku, że nie bierze nawet środków od bólu głowy.

W marcu 2006 roku we Francji rozpoczęło się osobne postępowanie kanoniczne w sprawie tego wybranego do beatyfikacji cudu uzdrowienia. Trwającym rok dochodzeniem kierował ksiądz Luc-Marie Lalanne. W czasie tego procesu przeanalizowano dokumentację medyczną dotycząca choroby siostry Marie Simon-Pierre, przesłuchano uzdrowioną zakonnicę i 15 świadków, a także wysłuchano opinii 3 ekspertów medycznych. Proces ten zakończył się uznaniem cudownego charakteru wyzdrowienia zakonnicy.

Ksiądz Sławomir Oder ujawnił, że pismo siostry poddano skrupulatnej analizie grafologicznej, co jest niezwykle ważne w przypadku tej choroby. Powiedział, że widział kartkę, na której w nocy poprzedzającej uzdrowienie siostra zakonna trzęsącą się ręką nieczytelnie napisała: "Jan Paweł II". Ale gdy następnego dnia rano - po uzdrowieniu - spisała to, co się wydarzyło, jej pismo nie zdradzało już żadnych objawów choroby.

2 kwietnia 2007 roku siostra uczestniczyła w ceremonii zamknięcia pierwszego, diecezjalnego etapu procesu beatyfikacyjnego papieża Polaka w bazylice świętego Jana na Lateranie.

Całą dokumentację z procesu we Francji przesłano następnie do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Watykanie. Pracowano nad nią przez cały 2010 rok. Ks. Lalanne ujawnił, że na tym etapie siostra Marie Simon-Pierre została latem 2010 r. poddana dodatkowym badaniom neurologicznym i psychiatrycznym.

Przez kilka miesięcy nie mogła zebrać się komisja lekarzy, ponieważ brakowało kilku jasnych ekspertyz, dotyczących medycznego aspektu nagłego ustąpienia choroby Parkinsona. Pojawiły się zarazem wątpliwości, czy nie jest to zbliżony przypadek tzw. zespołu parkinsonowskiego, który ustępuje sam.

Przełom i znaczne przyspieszenie nastąpiły między listopadem a grudniem zeszłego roku, gdy cud uznała w głosowaniu najpierw komisja lekarzy, a potem teologów.

11 stycznia 2011 roku cud zaaprobowało ostatnie gremium w kongregacji - komisja kardynałów i biskupów. 14 stycznia Benedykt XVI wyraził zgodę na ogłoszenie dekretu o uznaniu cudu za wstawiennictwem Jana Pawła II, co formalnie zakończyło proces beatyfikacyjny i umożliwiło podanie daty wyniesienia na ołtarze.

Cztery dni później na konferencji prasowej w Aix-en-Provence we Francji zakonnica powiedziała: "Dlaczego ja? To pozostaje dla mnie wielką tajemnicą. Bez wątpienia są inne osoby, inne dzieci bardziej chore wokół mnie".

"Moje uzdrowienie było jak nowe narodziny, miałam wrażenie, że się odrodziłam" - powiedziała siostra Marie, która będzie jedną z najważniejszych uczestniczek mszy beatyfikacyjnej Jana Pawła II w Watykanie.

Dowiedz się więcej na temat: francuska | Jan Paweł II | Jan Paweł II | beatyfikacja

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje