Arcybiskup Canterbury wypowiedział się przeciwko Brexitowi

Najwyższy rangą duchowny Kościoła Anglii, arcybiskup Canterbury Justin Welby poparł w niedzielę w artykule w "The Mail on Sunday" pozostanie Wielkiej Brytanii w UE, apelując, by głosujący w referendum pamiętali o chrześcijańskim dziedzictwie swego narodu.

Odwołał się przy tym do "chwalebnych zasad", wywodzących się z Kazania na Górze i wspomnianych w nim błogosławieństw. "Wśród tych zasad jest wizja pokoju i pojednania, bycia budowniczymi mostów, a nie zapór" - napisał, wskazując, że także założyciele Unii Europejskiej kierowali się wizją pokoju i pojednania, co jest obecnie w Europie Zachodniej rzeczywistością. "Jest to błogosławieństwo, którym należy się dzielić z cały światem" - podkreślił.

Reklama

"Zasady, których nauczał Jezus i które tak nas ukształtowały, obejmują także miłowanie ubogiego, obcego i cudzoziemca. UE powstała w Europie bezprzykładnie spustoszonej wojną i ukształtowała kontynent, który w obecnych czasach bardziej niż kiedykolwiek wcześniej w europejskiej historii przyczynił się do rozkwitu ludzkości i rozwoju opieki społecznej" - ocenił Welby.

Wspomniał też o swej podróży do Normandii w towarzystwie teścia, który uczestniczył w tamtejszym desancie 6 czerwca 1944 roku. "Pokazał rodzinie, gdzie walczył i poszliśmy na cmentarz, gdzie są pochowani niektórzy z jego jednostki, cmentarz wspólny z poległymi Niemcami. Kiedy patrzył na rzędy grobów młodych ludzi z obu stron (konfliktu), był to jeden z bardzo niewielu momentów, kiedy widziałem, że walczy, by się opanować. Nie było tam nienawiści, po prosto zasmucenie takimi stratami. Był zadowolony, że Niemców i Brytyjczyków pochowano wspólnie" - zaznaczył arcybiskup.

Według niego uczestnicy referendum "dokonają wyboru, który zmieni życie nas wszystkich i następnych pokoleń, tak w tym kraju, jak i pośrednio w znacznej części Europy. Powinniśmy dokonać tego wyboru z tą samą ambicją i wezbranym idealizmem, jak ci, którzy tyle z siebie dali w obu wojnach (światowych)".

"Poświęcenie, hojność, spoglądanie ponad własne interesy, cierpienie za innych, pomoc słabszym to niektóre z głęboko chrześcijańskich zasad, które nas ukształtowały. Ukazują one nas z najlepszej strony jako przykład dla innych państw, jako ojczyznę wolności i demokracji, światło nadziei wśród mrocznego świata. To cnoty spoglądające w przyszłość. Ci którzy walczyli w obu wojnach światowych nie spoglądali wstecz, lecz w przyszłość. Ci, którzy zbudowali Unię Europejską po dwóch wojnach, w których zginęły miliony Europejczyków, spoglądali w przyszłość. Wizja naszej przyszłości nie może dotyczyć tylko nas samych. Ludźmi jesteśmy najbardziej wtedy, kiedy istniejemy dla innych" - napisał Welby.

Przyznał jednocześnie, że UE wymaga dalszych reform. "Imigracja wywołuje u wielu osób poważne zaniepokojenie. Trzeba do tego podejść uczciwie, ale nie możemy się poddać naszym najgorszym instynktom" - podkreślił.

"Nie ma żadnej oficjalnej chrześcijańskiej czy kościelnej linii w sprawie tego jak głosować. Głosowanie jest kwestią sumienia każdej osoby. Dwie rzeczy są pewne. Każdy kto może powinien wziąć udział w głosowaniu. I po referendum musimy jako naród wspólnie pracować nad tym, by wybrane rozwiązanie okazało się w efekcie dobre" - zadeklarował.

"Każdy z nas musi rozstrzygnąć sam. Jeśli chodzi o mnie, to, biorąc pod uwagę to, co powiedziałem i czego doświadczyłem, zagłosuję za pozostaniem (w UE)" - podsumował.

Referendum w sprawie dalszego członkostwa Wielkiej Brytanii w UE odbędzie się  23 czerwca.

Z Londynu Jakub Krupa

Dowiedz się więcej na temat: brexit

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje