Epidemia Eboli

Ebola coraz bliżej naszych granic? ONZ chce zwiększyć nakłady na walkę z wirusem

Do szpitala w Pradze trafił pacjent z podejrzeniem zarażenia ebolą. Wyniki badań mają być znane dopiero jutro po południu. Chory to 56-letni mężczyzna, który wrócił z Afryki. Prezydenci krajów najbardziej dotkniętych epidemią apelują o pomoc. Sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun wezwał do 20-krotnego zwiększenia nakładów na walkę z wirusem.

Choć choroba nie została u pacjenta potwierdzona, zastosowano wobec niego wszystkie wymagane procedury, którym poddawani są chorzy na gorączkę krwotoczną.

Reklama

Tymczasem władze Macedonii podały, że na terytorium tego kraju zmarł obywatel Wielkiej Brytanii, który miał symptomy zarażenia wirusem ebola. W szpitalu w Skopje przebywa jeszcze jeden Brytyjczyk z podobnymi objawami. Pracownicy i goście hotelu, w którym mieszkali Brytyjczycy, zostali poddani kwarantannie. 

Hiszpańska pielęgniarka chora na gorączkę krwotoczną jest w ciężkim stanie. Zaraziła się wirusem w madryckim szpitalu, prawdopodobnie podczas zdejmowania skafandra ochronnego po wyjściu od chorego misjonarza. Pielęgniarka miała dwukrotnie kontakt ze zmarłym - po jego śmierci i dzień wcześniej, podczas dyżuru.

Kobieta przypuszcza, że podczas zdejmowania kombinezonu otarła rękawiczką o twarz. Do szpitala w Madrycie trafiła z gorączką kolejna pielęgniarka, która dyżurowała przy misjonarzu. Czeka na wynik badania krwi. Wirusa nie wykryto u jej koleżanki z pracy, która wczoraj źle się czuła, ani u mężczyzny, który wrócił chory z Nigerii.

Hiszpański rząd odrzuca oskarżenia, że w szpitalu zawiodły procedury bezpieczeństwa, i argumentuje, że do zakażenia doprowadził ludzki błąd. Komisja Europejska zażądała bowiem od Madrytu wyjaśnień w tej sprawie, pytając, jak mogło dojść do zarażenia wirusem na specjalnym oddziale zakaźnym. Madryt nie udzielił jeszcze ostatecznych wyjaśnień i dochodzenie w tej sprawie trwa.

Kosztowna walka

W Waszyngtonie 26 kongresmenów podpisało się pod listem do prezydenta Baracka Obamy, w którym proszą, by Departament Stanu USA ograniczył wydawanie wiz obywatelom Gwinei, Liberii i Sierra Leone oraz zakazał podróży do tych krajów. Kongresmeni domagają się też poddawania 21-dniowej kwarantannie osób, które przyjechały z państw dotkniętych epidemią.

Członek komisji sił zbrojnych Senatu USA, Republikanin James Inhofe zablokował na razie uruchomienie dodatkowych funduszy Pentagonu na walkę z ebolą, które docelowo powinny wynieść 750 mln dol. Inhofe obawia się ryzyka, na jakie narażony byłby personel wojskowy biorący udział w misji humanitarnej, i szuka dodatkowych informacji na ten temat - podały służby prasowe senatora w czwartek. Na początku września prezydent Barack Obama zapowiedział, że wojska USA udzielą pomocy krajom dotkniętym epidemią eboli i organizacjom charytatywnym, by powstrzymać rozprzestrzenianie się wirusa; zaapelował o przeznaczenie 1 mld dol. na walkę z epidemią.

Również w czwartek prezydenci trzej najbardziej dotkniętych ebolą krajów Afryki Zachodniej zaapelowali o pomoc finansową oraz przysłanie personelu medycznego i łóżek szpitalnych.

"Nasz naród umiera"

"Nasz naród umiera" - powiedział podczas telekonferencji prezydent Sierra Leone Ernest Bai Koroma do osób zebranych w Waszyngtonie w ramach spotkania Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Banku Światowego. Obecny na forum prezydent Gwinei Alpha Conde poprosił o wszelką możliwą pomoc - fundusze, leki, zaopatrzenie, sprzęt medyczny oraz szkolenia dla personelu medycznego. "Nasze kraje są w bardzo trudnej sytuacji" - dodał Conde.

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) w Gwinei, Liberii i Sierra Leone zmarło już na ebolę łącznie 3857 ludzi, a liczba zarażonych wirusem w tych krajach sięgnęła 8011. Nie ma na razie żadnych oznak, by udało się przyhamować postępy epidemii.

Największa w historii epidemia

Eksperci z krajów UE rozważą w przyszłym tygodniu, czy na europejskich lotniskach trzeba wprowadzić zaostrzone kontrole z powodu epidemii eboli.

Na niektórych lotniskach i dworcach kolejowych w Wielkiej Brytanii wprowadzone zostaną zaostrzone kontrole pasażerów przybywających z krajów dotkniętych epidemią wirusa ebola. Bank Światowy przeznaczył na pomoc dla najbardziej dotkniętych epidemią krajów 400 mln dol. MFW dostarcza 130 mln dol. Fundusz jest jednak gotów udzielić dalszej pomocy - powiedziała jego szefowa Christine Lagarde.

ONZ szacuje, że powstrzymanie epidemii będzie kosztować blisko 1 mld dol.

Z udostępnionego w tym tygodniu raportu Banku Światowego wynika, że jeśli wirus będzie się nadal rozprzestrzeniał w przyszłym roku, koszty gospodarcze największej w historii epidemii eboli mogą sięgnąć 32,6 mld dol.

Dowiedz się więcej na temat: ebola | Praga | wirus eboli

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje