Epidemia Eboli

Przeżyli ebolę, ale społeczeństwo traktuje ich jak trędowatych

Pokonali ebolę, ale stracili ukochane osoby, pracę i całe swoje życie przed chorobą. Podczas spotkania w Sierra Leone ofiary gorączki krwotocznej opowiadały, jak wielkim problemem jest dla nich ponowna integracja ze społeczeństwem.

35 osób, którym udało się pokonać chorobę, spotkało się w mieście Kenema w Sierra Leone, by zastanowić się wspólnie, w jaki sposób mogą pomóc w walce z epidemią. 

Trędowaci przyjaciele

Reklama

"Jesteśmy traktowani jak trędowaci. Odrzuca nas środowisko, w którym się wychowaliśmy" - mówił Senessieh Momoh.

"Ludzie, którzy byli naszymi przyjaciółmi, i z którymi piliśmy wino palmowe, nie chcą się już z nami spotykać" - dodał mężczyzna, który posiada specjalny certyfikat, że został wyleczony. Jak podkreślił, ten dokument i tak niewiele daje.

"Cieszę się, że zorganizowano taką konferencję. Mam nadzieję, że to pomoże zmienić myślenie ludzi o tych, którzy przeżyli ebolę" - mówił.

Do tej pory wirus zabił około 4,5 tys. osób - informuje AFP.

Stygmatyzowanie i dyskryminacja

Jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez UNICEF w 1400 domostwach w Sierra Leone, osoby, którym udało się pokonać ebolę są dyskryminowane, stygmatyzowane i nieakceptowane w społeczeństwie.

Wśród ocalonych jest również James Gebbeh, który wspominał, że gdy wychodzi z domu, ludzie zamykają drzwi i rzucają kamieniami w jego psa.

"Nie mogę chodzić do studni po wodę, a jeśli chodzi o jedzenie jestem w pełni uzależniony od pomocy organizacji charytatywnych" - mówił.

Osobom, które przeżyły, zaoferowano pomoc psychologów. Specjaliści radzili, w jaki sposób można pokonać szok doznany w wyniku odrzucenia - informuje AFP.

EKM

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Przeżyła zakażenie Ebolą. Takich jak ona jest niewielu

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje