Groźni przestępcy wychodzą na wolność

Mariusz Trynkiewicz zgadza się na kastrację

Mariusz Trynkiewicz, morderca 4 chłopców, który we wtorek wyjdzie na wolność, godzi się na tzw. chemiczną kastrację i deklaruje, że podda się zaleconym przez sąd i specjalistów terapiom - ustaliła "Gazeta Wyborcza".

Tak wynika ze wszystkich opinii z zakresu psychiatrii, psychologii i seksuologii, które mają pomóc Sądowi Okręgowemu w Rzeszowie zbadać wniosek szefa rzeszowskiego więzienia o uznanie Trynkiewicza za osobę niebezpieczną.

Ale opinie biegłych, jak duże zagrożenie stwarza Trynkiewiczh, są rozbieżne.  Seksuologiczna mówi, że jest potencjalnie niebezpieczny w stopniu "wysokim", a psychiatryczna - "bardzo wysokim" - ujawnia "GW".

Rozprawa z wyłączeniem jawności

Reklama

Sąd Okręgowy w Rzeszowie ma dziś zbadać wniosek szefa więzienia o uznanie Mariusza Trynkiewicza za osobę niebezpieczną, która po odbyciu kary musi być izolowana w specjalnym ośrodku w Gostyninie lub ewentualnie poddana nadzorowi prewencyjnemu na wolności.

Ustawa o postępowaniu wobec osób z zaburzeniami psychicznymi stwarzających zagrożenie życia, zdrowia lub wolności seksualnej innych osób - na której będzie się opierał trzyosobowy skład sędziowski przy rozstrzyganiu tej sprawy - weszła w życie 22 stycznia.

Trynkiewicz będzie uczestniczył w rozprawie, bo powyższa ustawa mówi o obowiązku doprowadzenia skazanego na rozprawę. Będzie mu towarzyszył jego pełnomocnik z urzędu mec. Lewandowski, wskazany - na polecenie sądu - przez Okręgową Radę Adwokacką w Rzeszowie.

Dzisiejsza rozprawa odbędzie się z wyłączeniem jawności, w sali wyposażonej w urządzenia, które mają zwiększać bezpieczeństwo, m.in. szyby kuloodporne.

Skazany na karę śmierci

Trynkiewicz został skazany we wrześniu 1989 r. na karę śmierci za zabójstwo czterech chłopców. Na mocy amnestii z grudnia 1989 r. karę tę zamieniono mu na 25 lat więzienia - w polskim kodeksie karnym nie było wówczas dożywotniego pozbawienia wolności. Kara Trynkiewicza dobiega końca we wtorek 11 lutego.

Zgodnie z ustawą, sprawę zbada wydział cywilny, a nie sąd karny - o to chodziło autorom ustawy, aby uniknąć zarzutu powtórnego karania za ten sam czyn. Sąd zdecyduje, czy Trynkiewicz jest osobą mogącą stwarzać duże zagrożenie w rozumieniu ustawy. Nie wiadomo jednak, czy sprawa zostanie rozstrzygnięta już na poniedziałkowym posiedzeniu.


Dowiedz się więcej na temat: Mariusz T.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje