Imigranci znów na serbsko-węgierskiej granicy

Na serbsko-węgierskiej granicy znów gromadzą się imigranci. Jak twierdzą mieszkańcy pobliskich miejscowości, po kilku miesiącach spokoju w pobliżu płotu zgromadziło się około 300 osób.

Większość z imigrantów koczuje w pobliżu granicy, bowiem nie chcą oni znaleźć się w niedalekiej strefie tranzytowej, gdzie musieliby złożyć wniosek o azyl na Węgrzech. Na dodatek wśród imigrantów zaczyna rosnąć niezadowolenie. Nie podoba im się bowiem to, że szybciej niż pozostałych osób, Węgrzy załatwiają sprawy Syryjczyków.
 
Węgrzy twierdzą, że nagły wzrost liczby imigrantów na granicy to efekt likwidacji obozu w Indomeni (Grecja). Węgierska telewizja M1 zwróciła uwagę, że po zamknięciu obozu zniknęło kilkuset imigrantów, którzy na własną rękę, bądź z pomocą przemytników ruszyli w dalszą drogę na północ - w kierunku Niemiec. 

Mimo iż od ubiegłego roku na granicach z Serbią i Chorwacją, Węgrzy postawili płot, to w ostatnich miesiącach jest on coraz częściej niszczony. Przemytnicy samochodami taranują ogrodzenie, dzięki czemu imigranci mają możliwość swobodnego przekraczania granicy. 

Jak informuje węgierska policja, w ubiegły weekend funkcjonariusze zatrzymali 457 nielegalnych imigrantów, co jest w tym roku liczbą rekordową. Ponieważ nielegalne przekroczenie granicy jest na Węgrzech przestępstwem, większość uchodźców trafia przed sąd i jest natychmiast deportowana. 

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL