KE ustali "sprawiedliwy udział" uchodźców?

Estońska prezydencja w Radzie UE przedstawiła nową propozycję w sprawie reformy systemu azylowego w UE, mając nadzieję na przezwyciężenie różnic, które uniemożliwiają państwom członkowskimi porozumienie w tej drażliwej kwestii od półtora roku.

Źródła dyplomatyczne w Brukseli poinformowały PAP, że projekt został zaprezentowany w środę rano podczas spotkania ambasadorów państw członkowskich. Estończycy nie planują jednak żadnej formalnej dyskusji w tej sprawie do końca tego roku. "Chcemy, żeby sprawa dojrzała" - przekonuje jeden z przedstawicieli Tallina.

Reklama

Komisja Europejska zaproponowała reformę unijnej polityki azylowej zakładającej wprowadzenie stałego systemu dystrybucji uchodźców w maju 2016 r. Celem ma być bardziej sprawiedliwe i solidarne rozłożenie między państwa UE ciężarów związanych z napływem migrantów. Zgodnie z obecnie obowiązującym rozporządzeniem dublińskim odpowiedzialność za rozpatrzenie wniosku o azyl i opiekę nad uchodźcą spoczywa na tym państwie, w którym uchodźca przekroczy granicę UE. To sprawia, że najbardziej obciążone są państwa przy zewnętrznych granicach unijnych.

Kraje Grupy Wyszehradzkiej z Polską i Węgrami na czele sprzeciwiają się jakiemukolwiek mechanizmowi, który oznaczałby wprowadzenie automatycznego rozdzielnika osób chcących się ubiegać o azyl. Z kolei dla państw południa z Włochami na czele odrzucenie takiego podziału obciążeń jest nie do przyjęcia.

Z powodu takich różnic dotychczasowe kompromisowe propozycje przedstawiane przez kolejne prezydencje upadały. Polska postulowała np. koncepcję "elastycznej solidarności", która oznaczać miała większe zaangażowanie np. w ochronę granic zewnętrznych w zamian za nieprzyjmowanie uchodźców. Nie została ona jednak przyjęta.

Źródła w Brukseli, z którymi rozmawiała PAP, podkreślają, że dotychczasowa logika podziału obciążeń została utrzymana w najnowszej kompromisowej propozycji. Estończycy chcą, żeby KE ustalała "sprawiedliwy udział" uchodźców, jaki przede wszystkim kraje na obrzeżach UE, takie jak Włochy czy Grecja, miałaby przyjąć na swoich granicach. Owa "sprawiedliwa część" opierałaby się na takich wskaźnikach, jak liczba ludności oraz bogactwo danego kraju.

Jeśli napływ osób byłby do nich na tyle duży, że zbliżałby się do wyznaczonego limitu, uruchamiane byłoby wówczas "wczesne ostrzeżenie". Dopiero wtedy kraje unijne byłyby proszone o pomoc, która mogłaby być wyrażona nie tylko przez dobrowolne przyjmowanie uchodźców, ale też oferowanie pomocy materialnej, personelu czy finansowania.

Źródło, z którym rozmawiało PAP, tłumaczy, że w takim podejściu chodzi o zwiększenie nacisku na zapobieganie kryzysowi, by przez zwiększoną pomoc innych krajów nie dopuścić do tego, żeby sytuacja wymknęła się spod kontroli, jak to miało miejsce w 2015 r.

Takie podejście byłoby zgodne z postulatami Grupy Wyszehradzkiej, która była gotowa oferować środki finansowe czy personel do wzmacniania granic zewnętrznych, byle tylko zdjąć z niej obowiązek przyjmowania uchodźców.

Kompromisowa propozycja nie kończy się jednak na tym. Jeśli kraj przy granicy UE byłby dalej pod dużą presją i wyznaczony dla niego limit uchodźców zostałby wypełniony w 150 procentach, wówczas rozpoczynałaby się bardziej formalna procedura, która obligowałaby pozostałe państwa do zaoferowania "solidarności". Decyzja w tej sprawie zapadałaby w Radzie UE głosowaniem większościowym. Przy mniejszym kryzysie do podjęcia decyzji potrzeba byłoby kwalifikowanej większości państw członkowskich (55 proc. krajów, reprezentujących 65 proc. ludności). Jednak gdyby wśród państw UE nie było tej większości, a kryzys by się nasilał, wówczas logika głosowania byłaby odwrócona i decyzja byłaby podejmowana, chyba że zablokowałaby ją większość kwalifikowana.

Wywołujący największe kontrowersje podział uchodźców po podjęciu decyzji przez Radę UE byłby obowiązkowy. Estończycy zawarli w swojej propozycji jednak bezpiecznik - rozdzielnik mógłby działać jedynie, gdyby doszło do porozumienia kraju wysyłającego i kraju przyjmującego (np. Włoch i Polski).

Szef Rady Europejskiej Donald Tusk w ustalonej na październikowym szczycie agendzie przywódców wyznaczył termin na ogólne porozumienie co do polityki migracyjnej na połowę przyszłego roku. Na najbliższym, zaplanowanym na połowę grudnia, spotkaniu szefów państw i rządów ma się również odbyć dyskusja w sprawie migracji, jednak nie jest oczekiwana żadna decyzja.

Rozporządzenie dublińskie, o które toczy się spór, jest prawem UE określającym, które państwo UE jest odpowiedzialne za rozpatrzenie wniosku o udzielenie ochrony międzynarodowej. Prawo do ubiegania się o azyl jest określone w konwencji genewskiej, podpisanej przez wszystkie państwa członkowskie UE i włączonej do traktatów UE.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje