Premier Bułgarii zapowiada wysiedlenie agresywnych migrantów

Bułgarski premier Bojko Borysow, który po raz drugi w ciągu ostatniej doby odwiedził Charmanli, obiecał mieszkańcom miasta protestującym przeciw obecności agresywnych migrantów, że cudzoziemcy, którzy wszczęli bunt w ośrodku dla uchodźców, zostaną przesiedleni.

Tysiąc uchodźców ma opuścić Charmanli w najbliższych dniach - powiedział premier. Będą oni podzieleni na grupy po 50-100 osób i przemieszczeni do dawnych koszar nieopodal granicy z Turcją.

Reklama

Borysow podkreślił, że chodzi o budynki oddalone od wszelkich miejscowości, w związku z czym nie należy się spodziewać protestów. Ubiegłej nocy zapowiedział zamknięcie ośrodka w Charmanli, na południowym wschodzie kraju, lecz okazało się to niemożliwe.

Premier wrócił w piątek do Charmanli, gdzie w czwartek doszło do buntu prawie 2 tys. migrantów i starć z policją, w związku z masowym protestem miejscowej ludności, domagającej się zamknięcia ośrodka.

Przed zamkniętą i strzeżoną przez policję bramą ośrodka od rana zbierali się mieszkańcy miasta, w tym nawet uczniowie, a po południu zaczęli tam przybywać przedstawiciele ugrupowań nacjonalistycznych i kibice. Po zapewnieniach Borysowa, że spośród migrantów pozostaną tam tylko pokojowo nastawione rodziny z dziećmi, głównie Syryjczycy, protestujący rozeszli się.

Wcześniej Borysow mówił, że migranci, którzy według Państwowej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (DANS) zagrażają bezpieczeństwu, zostaną wydaleni z Bułgarii. Są to przeważnie Afgańczycy, stanowiący ok. 65-70 proc. migrantów. Premier poinformował, że pierwszy samolot z osobami deportowanymi wyleci do Afganistanu w grudniu.

Według Borysowa organizatorem czwartkowych zamieszek był Afgańczyk skazany w Niemczech za handel narkotykami i wydalony do Bułgarii (na mocy porozumienia z Dublina, stanowiącego, że osoby takie są wydalane do tego kraju unijnego, w którym zostały po raz pierwszy zarejestrowane). Po buncie w ośrodku w Charmanli, który doprowadził do jego dewastacji, Afgańczyk ma być sądzony za wandalizm.

Bułgarska prokuratura poinformowała, że po czwartkowych zajściach postawiła w stan oskarżenia 18 migrantów. Jednocześnie prowadzone jest dochodzenie przeciw dwóm policjantom za nadmierne użycie siły.

W piątek po południu do około 300-osobowych oddziałów policji i żandarmerii strzegących ośrodka w Charmanli dołączyła grupa 60 wojskowych. Przed zajściami w ośrodku było 3,1 tys. osób; w nocy z czwartku na piątek 456 z nich zatrzymano.

Z Sofii Ewgenia Manołowa

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje