Katalońscy ministrowie zostali przewiezieni do więzienia

Dziewięciu członków katalońskiego rządu Carlesa Puigdemonta zostało w czwartek wieczorem przewiezionych do więzienia pod eskortą policji. Tymczasowy areszt odbędą w dwóch zakładach karnych zlokalizowanych na terenie aglomeracji madryckiej.

Siedmiu ministrów Katalonii zostało przewiezionych policyjnymi furgonetkami na sygnale do stołecznego więzienia dla mężczyzn Estremera.

Reklama

Trafili tam wicepremier Oriol Junqueras, minister spraw wewnętrznych Joaquim Forn, minister spraw zagranicznych Raul Romeva, minister polityki terytorialnej Josep Rull, minister sprawiedliwości Carles Mundo, minister przedsiębiorczości Santi Vila, a także rzecznik rządu Jordi Turull.

Jak ujawnił adwokat Santiego Vili, jego klient w piątek rano opuści więzienie za kaucją w wysokości 50 tys. euro, na którą zgodził się w czwartek Sąd Najwyższy.

Głównym argumentem na korzyść Vili była jego rezygnacja z pełnienia stanowiska w rządzie, zanim 27 października kataloński parlament przyjął rezolucję o ustanowieniu niezależnej od Hiszpanii Republiki Katalonii.

W czwartek późnym wieczorem tymczasowy areszt w więzieniu dla kobiet Alcala-Meco rozpoczęły też szefowa katalońskiego resortu pracy Dolors Bassa oraz minister administracji publicznej Meritxell Borras.

W czwartek po południu sędzia Carmen Lamela zasądziła tymczasowy areszt dla dziewięciu przebywających w Hiszpanii członków rządu Carlesa Puigdemonta. Zarzuca im się bunt, nieposłuszeństwo wobec władzy oraz malwersację środków publicznych.

Według katalońskiego dziennika "La Vanguardia" podczas tej samej sesji Sądu Najwyższego Lamela wydała zgodę na Europejski Nakaz Aresztowania (ENA) wobec premiera Katalonii Carlesa Puigdemonta i innych jego czterech ministrów, którzy przebywają obecnie w Brukseli. Z kolei według agencji Reutersa faktyczne wydanie ENA wobec Puigdemonta ma nastąpić dopiero w piątek.

W czwartek późnym wieczorem na ulicach największych katalońskich miast, m.in. Barcelony, Tarragony i Lleidy, protestowało kilkadziesiąt tysięcy osób przeciwko aresztowaniom członków gabinetu Carlesa Puigdemonta.

 

27 października hiszpański Senat zaaprobował przejęcie przez rząd Mariano Rajoya władzy w Katalonii, by zahamować proces odrywania się tego regionu od reszty kraju. Nastąpiło to krótko po przyjęciu przez kataloński parlament w tajnym głosowaniu rezolucji o ustanowieniu niezależnej od Hiszpanii Republiki Katalonii.

 

Dzień później Madryt opublikował w internecie decyzję dotyczącą odwołania premiera Puigdemonta, członków jego gabinetu oraz ponad 130 wysokich rangą katalońskich urzędników. Równocześnie nastąpiła też publikacja daty przedterminowych wyborów parlamentarnych w Katalonii, które odbędą się 21 grudnia br.

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje