Nowy premier Katalonii wzywa rząd centralny do dialogu

Nowy premier Katalonii Quim Torra, który jest twardym zwolennikiem secesji regionu, we wtorek zwrócił się do szefa rządu centralnego Mariano Rajoya, by zgodził się z nim spotkać. Zaapelował o to w Berlinie, gdzie odwiedził swego poprzednika Carlesa Puigdemonta.

"Rajoy, proszę podaj datę i miejsce, a stawimy się tam (...). Bez żadnych warunków wstępnych, porozmawiajmy o wszystkim, ale porozmawiajmy" - powiedział Torra na konferencji prasowej w niemieckiej stolicy.  

Reklama

"Pierwszym celem nowego rządu jest zaproponowanie hiszpańskiemu rządowi dialogu" - zapewnił Torra i dodał, że wyśle Rajoyowi list w tej sprawie.   Torra, zdecydowany zwolennik oderwania się Katalonii od Hiszpanii, wezwał też władze centralne w Madrycie, by przestały kontrolować regionalną administrację. Okres bezpośredniej kontroli Madrytu nad Katalonią automatycznie zakończy się po utworzeniu przez Torrę nowego rządu i podaniu nazwisk nowych ministrów. Okres ten rozpoczął się tuż po jednostronnym ogłoszeniu przez kataloński parlament niepodległości tego hiszpańskiego regionu zamieszkanego przez 7,5 mln ludzi, gdy Madryt cofnął autonomię Katalonii.    

Jednak konserwatywny rząd Rajoya przypomina, że jeśli Torra złamie hiszpańską konstytucję, to władze centralne w każdym momencie będą mogły znów przejąć kontrolę nad regionem.   

W Berlinie Torra zapowiedział, że będzie dążył do ponownego przekazania władzy Puigdemontowi, ale nie wyjaśnił, w jaki sposób zamierza to zrobić. "Widzę siebie jako przejściowego premiera" - dodał. Puigdemont został zdymisjonowany przez rząd w Madrycie po próbie oderwania się Katalonii od Hiszpanii i czeka na decyzję niemieckiego sądu w sprawie ewentualnej ekstradycji do Hiszpanii.   

W poniedziałek Torra został zatwierdzony na nieobsadzone od listopada 2017 roku stanowisko premiera Katalonii. Zapewniał, że będzie budował niepodległą katalońską republikę, i deklarował posłuszeństwo wobec Puigdemonta, którego nazywa "prawowitym premierem".   

Torra zapowiadał też, że odwiedzi byłych członków rządu Puigdemonta i separatystycznych działaczy, którzy od jesieni przebywają w hiszpańskich więzieniach.   Po cofnięciu autonomii Katalonii Madryt zdymisjonował regionalnych ministrów i rozwiązał parlament. Aresztowano też pozostających w kraju członków byłego rządu. Wprawdzie większość z nich po kilku tygodniach wyszła na wolność, ale wciąż w więzieniu pozostaje m.in. były wicepremier Katalonii Oriol Junqueras i były szef regionalnego MSW Joaquim Forn.   

W grudniowych wyborach do regionalnego parlamentu większość mandatów zdobyły partie opowiadające się za niepodległością Katalonii. Jednak pięć prób zatwierdzenia nowych kandydatów na premiera, w tym Puigdemonta, zostało zablokowanych, gdyż proponowano polityków, którzy mieszkali za granicą albo byli przetrzymywani w więzieniu za rolę w organizowaniu referendum niepodległościowego.   

1 października 2017 roku ponad 2 mln Katalończyków (spośród 5,5 mln wyborców) wzięło udział w referendum, które zostało zakazane przez Madryt i któremu usiłowała zapobiec hiszpańska policja. Według organizatorów 90 proc. głosujących opowiedziało się za niepodległością.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje