Katastrofa Airbusa w Alpach

Niemiecka prasa o katastrofie airbusa: Straszliwy czyn drugiego pilota

Niemiecka prasa szeroko komentuje najnowsze doniesienia w sprawie zdrowia psychicznego Andreasa Lubitza, drugiego pilota airbusa linii Germanwings, który rozbił się w Alpach.

"Frankfurter Allgemeine Zeitung" pisze, że drugi pilot był pozornie zdrowy i ubiegłego lata musiał przed lekarzami swego pracodawcy dowieść sprawności fizycznej. Jednak od czasu ukończenia szkolenia zawodowego stanu jego zdrowia psychicznego, podobnie, jak u wszystkich pilotów Lufthansy, dokładnie nie sprawdzano. Linie lotnicze zdają się na swoich współpracowników z nadzieją, że zgłoszą nietypowe zachowania badanych. Ta rzekoma troska często traktowana jak donos, najwyraźniej nie wystarcza, by rozpoznać na czas psychiczne zaburzenia. Spoglądając wstecz nie da się z całą pewnością stwierdzić, czy psycholog byłby w stanie określić podczas rutynowych badań, czy pilot stwarza zagrożenie. Mimo to wskazane byłyby regularne badania wyszkolonych specjalistów tej wręcz nietykalnej kasty pilotów. 

"Wygląda to na akt mega zabójstwa"

Reklama

"Neue Osnabrücker Zeitung" zwraca uwagę, że analiza zapisu drugiej czarnej skrzynki potwierdza przypuszczenie, że drugi pilot airbusa świadomie skierował go na strome zbocza francuskich Alp. Nawet zwiększył wielokrotnie prędkość spadającej maszyny, jakby chciał się upewnić, że nikt nie przeżyje. Wygląda to na akt mega zabójstwa w Alpach. Czyn ten jest i pozostanie niezrozumiały. Jak bardzo samotny i zrozpaczony musi być człowiek, który zabiera ze sobą w otchłań śmierci 149 osób? Jak zimny i obojętny musi być wobec bliźnich. Czy był on tylko chory? A może działał w złej wierze? Pytania mnożą się i pomimo wielkich wysiłków podjętych po katastrofie być może nigdy nie uzyska się na nie odpowiedzi. W końcu chodzi o to, by zrozumieć coś, co jest niepojęte - podsumowuje gazeta. 

Usunąć z kokpitu osoby depresyjne?

Z kolei "Pforzheimer Zeitung" pyta o konsekwencje "straszliwego czynu drugiego pilota". Czy należy usunąć z kokpitu osoby depresyjne? Gdzie jeszcze mogą one wyrządzić szkody? A może trzeba je również wyrzucać ze szkoły? Nie dopuścić do prowadzenia autobusu lub samochodu? Im bardziej się nad tym zastanawiamy, tym bardziej staje się to absurdalne. Ostatecznie mówimy tu o chorobie społecznej: prawie, co piąty obywatel cierpi na depresję, a kobiety dwa do trzech razy częściej niż mężczyźni. Ofiary depresji przechodzą piekło i może to dotknąć każdego. Tyle, że nie wszyscy są tego świadomi, w końcu w tym kraju lepiej jest nie mówić, że chodzi się do psychologa lub psychiatry - podkreśla gazeta. 

"Dithmarscher Landeszeitung" jest zdania, że "konsekwencją będą prawdopodobnie dodatkowe badania medyczne i psychologiczne, którym poddawani będą wszyscy piloci. Na pewno to nie zaszkodzi, ale czy pomoże zmniejszyć niebezpieczeństwo? Katastrof takich, jak ta z 24 marca nie da się całkowicie wykluczyć. Zawsze pozostaje pewne ryzyko".

Alexandra Jarecka, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje