Katastrofa samolotu Malaysia Airlines

Na razie nie ma żadnych śladów MH370

Przedmioty wyłowione wczoraj z powierzchni Oceanu Indyjskiego w rejonie poszukiwań malezyjskiego Boeinga 777, nie pochodzą z tego samolotu. Władze Australii poinformowały, że były to jedynie śmieci oraz rzeczy związane z połowem ryb. Z wody wyłowiły je załogi uczestniczących w akcji chińskich i australijskich statków.

W ciągu dwóch dni w rejon ten mają jeszcze dopłynąć dwie jednostki australijskie, które będą dysponowały specjalistyczną aparaturą, która może pomóc w odnalezieniu czarnych skrzynek zaginionej maszyny. Jeszcze do 7 kwietnia będą one wysyłały sygnały mające pomóc w ich lokalizacji, potem wyczerpią się baterie.

Reklama

Poszukiwania Boeinga 777 malezyjskich linii lotniczych, na pokładzie którego było 239 osób, trwają od 8 marca. Maszyna zniknęła z radarów na trasie Kuala Lumpur-Pekin. Malezyjskie władze poinformowały w ubiegłym tygodniu, że dane uzyskane z satelitów wskazują na to, iż samolot wpadł do morza w południowej części Oceanu Indyjskiego.

Tymczasem rodziny chińskich pasażerów zaginionego boeinga domagają się od malezyjskiego rządu oficjalnych przeprosin za autorytarne stwierdzenie, że wszyscy zginęli. Żądają też "prawdy w sprawie losu zaginionych na pokładzie Boeinga".

Bliscy, którzy przybyli do Kuala Lumpur, zorganizowali w hotelu konferencje prasową. "Chcemy dowodów, chcemy prawdy, domagamy się szacunku" - tej treści napis widniał na rozpiętym przez nich banerze. Na pokładzie zaginionego samolotu było 154 Chińczyków.

Dowiedz się więcej na temat: Boeing 777

Reklama

Najlepsze tematy

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje