Katastrofa samolotu Malaysia Airlines

Pilot boeinga: Na pokładzie zaginionego samolotu wydarzyło się coś nietypowego

Na pokładzie malezyjskiego samolotu musiało wydarzyć się coś nietypowego - uważa pilot boeinga Krzysztof Lenartowicz. Czwarty dzień trwają poszukiwania samolotu, który zniknął niecałą godzinę po starcie z lotniska w Kuala Lumpur. Jak podała agencja Reutersa, malezyjska armia prawdopodobnie wyśledziła na radarze zaginiony samolot w cieśninie Malakka. Cieśnina Malakka oddziela Półwysep Malajski od Sumatry

- Boeingi to jedne z najnowocześniejszych samolotów i trudno sobie wyobrazić, żeby maszyna tego typu po prostu zniknęła - tłumaczy pilot Krzysztof Lenartowicz. - To nietypowa sytuacja, że już tak długo nie można powiedzieć co się stało z tak dużym samolotem. Maszyny automatycznie wysyłają informacje o swoim położeniu, a piloci mają czas na informowanie o sytuacji - dodaje.

Reklama

- Możemy sobie wyobrazić, że wszystko w samolocie nagle przestaje działać, to może być związane z tym, że nie ma zasilania - wyjaśnia pilot. Jednak, żeby samolot stracił zasilanie to ktoś lub coś musi to wyłączyć.

Boeing 777 miał na pokładzie 239 pasażerów i leciał do Pekinu. W poszukiwania samolotu zaangażowanych jest 10 państw, dziś mija czwarta doba poszukiwań, do tej pory wszystkie tropy okazały się fałszywe, od wczoraj rozszerzono obszar poszukiwań.

Dowiedz się więcej na temat: Malaysia Airlines

Reklama

Wyróżnij ten komentarz spośród pozostałych, niech zobaczą go wszyscy!

Aby wyróżnić ten komentarz wyślij SMS o treści KOLOR na numer

7271

I wpisz otrzymany kod w polu poniżej

Ok

Koszt całkowity SMS 2,46 PLN Nota prawna O co chodzi z wyróżnieniem?

Wasze komentarze (138)

Dodaj komentarz Sortuj

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje